11.09.2015

A może by tak... Zaczarować Gdańsk z Barwodziejem?


Kolorowanki, zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju, przeżywają przez ostatnie miesiące prawdziwe odrodzenie. Co ważne - dzisiaj kolorują wszyscy, nie tylko najmłodsi. Na rynku jest tyle książeczek do kolorowania, są one tak różnorodne - pod względem dostępnych wzorów i poziomu trudności - że każdy bez większego trudu powinien znaleźć coś dla siebie.

Jedną z takich, dość świeżych propozycji, jest kolorowanka, której okładkę widzicie na powyższym zdjęciu - Zaczaruj Gdańsk z Barwodziejem.

Przedmiot dzisiejszego wpisu już podczas pierwszego, nawet pobieżnego przeglądu wybija się na tle innych swoją oryginalnością. Nie da się ukryć - mimo wielu opcji do wyboru, te wszystkie Kolorowe treningi antystresowe, Mindfulnessy czy inne Królestwa zwierząt są do siebie dość zbliżone - wszystkie oferują wzory kwiatowe, abstrakcyjne, zwierzęce (przy czym zwierzęta na ogół są stworzone z kombinacji innych wzorów), ewentualnie mandale. A wydawnictwo Barwodziej zagrało wszystkim na nosie i... wydało kolorowankę bardzo ściśle określoną tematycznie. Wszystkie dostępne w niej obrazki są związane z Gdańskiem.

Przyznam, że problem mam z określeniem, do kogo bardziej skierowany jest ten Gdańsk, który mamy zaczarować. Do dorosłych czy jednak to kolejna propozycja typowo dla dzieciaków? Nie wiem. Jednak z uwagi na to, że jedne elementy są dość proste, inne natomiast - skomplikowane - powiedziałabym, że można tę cieniutką książeczkę potraktować jako fajny sposób na spędzenie wolnego czasu w rodzinnym gronie. Pokolorować, pobawić się z dzieckiem. Sama, jako osoba dorosła, przyznam, że podczas kolorowania dość mocno się mimo wszystko wynudziłam i nawkurzałam.... Ale ja tak mam - niezbyt pociągają mnie rysunki proste, bo są dla mnie zbyt oczywiste. Zorientowałam się też, że jednak uwielbiam się otaczać różnymi wzorami i wybierać, co dziś pokoloruję - czy kwiat, czy może jednak coś abstrakcyjnego. Tutaj mi tego troszkę zabrakło. Ale tak jak mówiłam - kwestia gustu, innym, wydaje mi się, że zwłaszcza tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z kolorowaniem, Zaczaruj Gdańsk z Barwodziejem do gustu może przypaść.

Tym bardziej, że - choć ilustracji jest mało - to są one naprawdę schludnie wykonane. Opatrzone tekstem, który miło się czyta. Jeśli ktoś lubi, może też wykonać zadania graficzne, które są dodatkiem do całości. Wydawca każe nam, między innymi, podpisać obiekty zaznaczone na mapie czy coś dorysować. Początkowo myślałam, że to taka "zapchajdziura", która nie ma szans skraść mojego serca. Teraz, choć rysować nie umiem, a podpisywanie obiektów mnie nie bawi, uważam, że nie samym kolorowaniem człowiek żyje i taka odskocznia jest niekiedy potrzebna. Urozmaica całą zabawę.

Papier użyty w kolorowance jest idealny jak na moje skromne potrzeby. Problem natomiast będą mieli ci, którym kredki - które ja kocham miłością dozgonną - nie wystarczą. Kartki są dosyć cienkie, przez co flamastry, cienkopisy czy pastele mogą zwyczajnie przebijać na drugą stronę i w efekcie mocno zapaskudzić, a może nawet zniszczyć całą kolorowankę. A dodam, że kartki zadrukowane są dwustronnie. I nie ma perforacji, więc znowu sobie nie wyrwiemy obrazka i nie oprawimy w antyramę. Nawiasem, perforacja jest zjawiskiem tak rzadkim, że chyba aż paranormalnym. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Gdzie ją można znaleźć?

Podsumowując: Zaczaruj Gdańsk z Barwodziejem to książeczka, która może zachwycić, ale nie musi. Wydaje mi się, że trzeba naprawdę dobrze znać swoje upodobania, co się lubi kolorować, a czego nie, bo można się nieźle naciąć. W konsekwencji: albo nie czuć przyjemności z bawienia się barwami, albo przeoczyć fajną kolorowankę, bo się nie przemyślało decyzji. Względnie: trzymać ją na specjalne okazje, gdy będzie więcej towarzyszy zabawy, bo wiadomo: w grupie wszystko wydaje się inne. A jak ta grupa jest zgrana, to fajniejsze. Jest to pozycja dla tych, którzy są zmęczeni mnogością wzorów i potrzebują czegoś subtelniejszego. Dobrze będą bawić się ci, którzy upodobali sobie wypełnianie kolorami pejzaży, widoków miast. Z technikami kolorowania można eksperymentować, choć ja bym jednak uważała. 

A już tak zupełnie kończąc... czy polecam tę kolorowankę?
Tak, bez względu na to, że do mnie kompletnie nie trafiła. Uważam po prostu, że fajnie jest mieć takie kreatywne hobby jak kolorowanie. I warto poszukiwać tych idealnych książeczek, otaczać się schludnie wykonanymi obrazkami. Może właśnie Barwodziej do Ciebie przemówi? Warto spróbować.

Samej mi udało się stworzyć coś takiego:


4 komentarze:

  1. Jakoś mnie nie interesują te kolorowanki. Nie mam cierpliwości do malowania, kolorowania czy kreślenia, wolę w tym czasie czytać i tak się odstresować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei mam cierpliwość tylko do kolorowania, do niczego innego ;) A też i nie samymi książkami żyje człowiek.

      Usuń
  2. Widzę, że nastało szaleństwo związane z kolorowaniem. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.