13.07.2015

Social Media Book TAG

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Cześć!

Tak sobie pomyślałam, że dziś napiszę dla Was post z czymś innym niż opinia o książce - choć tych, naturalnie, nadal mam w zanadrzu sporo. Naszło mnie po prostu na post okołoksiążkowy, a z obserwacji wiem, że i Wy chyba takie wpisy lubicie ;)

Ładnych kilka tygodni temu na blogu Claudii Ann znalazłam bardzo ciekawą notkę z czymś, co się nazywa Social Media Book TAG. Od razu stwierdziłam, że inicjatywa fajna, kiedyś może opublikuję coś takiego u siebie. No i nadszedł ten czas...

Social Media Book TAG

Twitter - twoja ulubiona krótka książka
Krótka książka to pewnie pojęcie względne, dla każdego oznaczające coś innego. Dla mnie jest to pozycja licząca sobie mniej niż 300 stron. Z takich natomiast bardzo fajna jest Macocha, o której zresztą niedawno Wam opowiadałam. Wprawdzie niedużo jej brakuje do tych 300 stron, ale jednak. Jest krótka? Jest. Jest fajna? Jest. Zalicza się do kręgu moich ulubionych krótkich książek? Zalicza się. To jedziemy dalej.

Facebook - książka, którą każdy czytał i czułaś presję, by po nią sięgnąć
Uwaga uwaga, tutaj będzie trylogia. Pięćdziesiąt odcieni E. L. James dokładnie. Głośno o niej wszędzie, ludzie chwalą, mnie to z opisu za diabła nie pociągało, ale w końcu się wkurzyłam i postanowiłam sprawdzić, czy faktycznie jest wokół czego robić zamieszanie. Według mnie nie ma, no ale co kto lubi. Cieszę się tylko, że niedużo czasu spędziłam przy tych tomiszczach.

Tumblr - książka, którą przeczytałaś, zanim to było popularne
Oj, mam duży problem. Popularne w sensie takim, że jest problem z dostaniem chociaż jednego egzemplarza w księgarni czy bibliotece, bo tytuł jest tak rozchwytywany? A może w takim, że dość mało opinii na blogach było, kiedy się za nią zabierałam? Wygodniej mi przyjąć drugą opcję, a więc wydaje mi się, że tu poprawną odpowiedzią będzie Ostatnia wola Joanny Szwechłowicz. Powieść dość świeża, bo trafiła do sprzedaży na początku czerwca, a ja około dwunastego zaczęłam ją czytać, dzień później opublikowałam wpis. Tak, to pasuje idealnie.

My Space - książka, która nie wiesz, czy ci się podobała, czy nie
Poskromienie złośnicy Williama Shakespeare'a! Na bank to. Znaczy - czytałam i nie podobało mi się, ale jestem na 99% pewna, że winę za kiepskie wrażenia ponosi tłumaczenie. Ponoć Barańczak jest królem, a ja miałam jakiegoś Paszkowskiego. Dlatego nie spisuję tej książki na straty, myślę, że tak ogólnie jest świetna - jak przystało na twórczość Shakespeare'a - ale trzeba mieć do niej serce i potrafić ją przełożyć na polski tak, żeby czytało się z przyjemnością.

Instagram - książka tak ładna, że musiałaś zrobić jej zdjęcie
Znów mam kłopot, bo ja ogólnie robię zdjęcia książek, które czytam i wrzucam na swój prywatny profil na Facebooku, stosiki też lubię pokazywać. Dlatego pozwolę sobie trochę zmienić to pytanie na zwyczajne: książka z najładniejszą okładką, jaką widziałeś. I wtedy odpowiedzią będzie Profesor Charlotte Bronte. No sami zobaczcie jakie to jest cudo: 
Zdjęcie znalezione na Google Grafika

No nie dość, że oprawa świetna, klimatyczna, to jeszcze jest, dzięki niebiosom, twarda! Ach, a o tej powieści spodziewajcie się kilku słów ode mnie już niebawem.

YouTube - książka, do której chciałabyś zobaczyć ekranizację
Chciałabym wreszcie obejrzeć Wichrowe Wzgórza, bo jakoś nigdy mi się nie udaje tego zamiaru zrealizować. Jest też kilka książek, które swojej ekranizacji nie mają, a ja bardzo bym chciała, by się ich w przyszłości dorobiły. Ale o tym myślę napisać osobny wpis za jakiś czas.

Goodreads, czyli nasze Lubimy czytać - książka, którą polecasz każdemu
Generalnie staram się dopasowywać rekomendacje do konkretnych osób. Kiedy ktoś mnie pyta, co polecam do przeczytania, nigdy nie mam gotowej odpowiedzi. Muszę najpierw się dowiedzieć, jaką tematykę człowiek lubi, czego nie lubi i tak dalej. Jednak są też takie tytuły, których znajomość uważam za obowiązek każdego wykształconego człowieka, choć nie krzyczę o tym na całe gardło wszędzie gdzie się da. Jedną z takich pozycji jest publikacja Roberta Marshalla pod tytułem W kanałach Lwowa. Jeśli klikniecie w link i poczytacie notkę, dowiecie się, dlaczego. W skrócie: o dramatach, które wydarzyły się w przeszłości, trzeba czytać. Nie wolno nam o nich zapominać, zachowywać się, jakby nic się nie stało. Musimy mieć świadomość wydarzeń historycznych, by wiedzieć, do jakich masakr już nie doprowadzać.

Kochani, a jak brzmiałyby Wasze odpowiedzi? :)

4 komentarze:

  1. Musiałabym długo się zastanawiać nad odpowiedziami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka lektura, jak "W kanałach Lwowa" jest bezpieczną propozycją niemal dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Powinna też być obowiązkową.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.