04.07.2015

Drugie urodziny Internetowej Biblioteczki!

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Kochani!

W najśmielszych snach nie pozwalałam sobie marzyć, że to nastąpi, ale fakt jest faktem - dokładnie 4 lipca 2013 roku na Internetowej Biblioteczce pojawił się pierwszy wpis. Oznacza to, że dziś blog obchodzi swoje drugie urodziny!

Pewnie, że teraz piszę zdecydowanie rzadziej niż jeszcze rok temu. Ale w końcu obowiązki ma każdy, a ja cholernie się cieszę, że udało mi się, po porażce na filozofii, wrócić na studia i tym razem na nich pozostać.
Pewnie, że w końcu pojawiły się pierwsze kryzysy, brak weny, dłuższe milczenie z mojej strony, a nawet myśli, żeby stronę usunąć. Jednak byłabym chyba dziwna, gdybym przez te 24 miesiące nie miała ani chwili załamania. Jestem człowiekiem, nie robotem. Ludzie mają gorsze dni.

Mimo wszystko ani mniej czasu na pisanie, ani pojawiające się czasem niezadowolenie z tego, co publikuję, nie jest ważne. Ważne jest to, że nadal robię to, co robię i że poza krótkimi chwilami zwątpienia sprawia mi to ogromną przyjemność.

Bo wiecie, ja naprawdę lubię Wam opowiadać, co sądzę o tym, co czytam. Cenię sobie niezależność i to, że mogę mówić, co mi się podoba. Cieszę się, kiedy okazuje się, że wspomniałam o książkach, o których nie słyszeliście nigdy wcześniej, a które Was dzięki moim rekomendacjom zainteresowały. Niemal skaczę z radości, kiedy piszecie: poleciłaś, przeczytałem, mam podobne odczucia. Trochę zła jestem, kiedy pod wpływem moich niekoniecznie pochlebnych opinii odpuszczacie sobie jakąś lekturę. Uważam, że każdy powinien przede wszystkim próbować coś czytać, żeby wykreować sobie własne zdanie, nie powinien natomiast za bardzo polegać na tym, co mówi ktoś inny. Więc macie mi się poprawić, jasne? Czytajcie, zapoznawajcie się z moimi opiniami, ale podchodźcie do nich z dystansem. Nie jestem wyrocznią.

Zwyczajnie radość sprawia mi kontaktowanie się z Wami, Wasz odzew, jakikolwiek by nie był. No i niezmiennie będę twierdziła, że świetne to uczucie, kiedy patrzysz na to, jak strona dzięki tobie się rozwija dzień po dniu. Ty o niej decydujesz. Bez twojej zgody nic się na niej nie pojawi. Możesz słuchać rad, ale nie musisz się do nich stosować. To uczucie wręcz uzależnia. Jak zwykłam mówić: zazwyczaj ludzie mają dzieci i codziennie patrzą na to, jak dorastają, a ja mam bloga i robię podobnie. I nie zapowiada się, żebym przestała w najbliższym czasie to robić.

Kochani, kończąc już, w skrócie: chcę Wam wszystkim podziękować. Tym, którzy mnie czytają. Tym, którzy się odzywają - niekoniecznie w komentarzach, ale i prywatnie. Tym, którzy podsuwają mi kolejne tytuły do przeczytania - Wy szczególnie się przyczyniacie do rozwoju Internetowej Biblioteczki, choć może na co dzień tego nie widać. No i oczywiście dziękuję całej reszcie, która zwyczajnie mnie wspiera, może nawet czasami da znać, że coś nie halo. Misie, gdyby nie Wy, Internetowa Biblioteczka dzisiaj prawdopodobnie by nie istniała. 

Jeszcze raz dzięki! I oby tak dalej jeszcze przez co najmniej kilka lat!

8 komentarzy:

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.