06.01.2015

Joanne K. Rowling "Harry Potter i Kamień Filozoficzny"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Joanne K. Rowling
Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny
Tytuł oryginału: Harry Potter and The Philosopher's Stone
Wydawnictwo: Media Rodzina
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Cena: 25 zł
Liczba stron: 319

Kiedy okazuje się, że magia istnieje...

Harry Potter nie pamięta swoich rodziców. Ci zmarli, kiedy był on malutki. Chłopczyk zaś trafił pod opiekę ciotki i wuja, wychowującego już swojego syna Dudleya. Bohater nie rozumie, dlaczego nigdy nie mógł liczyć na jakiekolwiek przejawy miłości ze strony swojej rodziny. Zawsze był traktowany gorzej, karcony, bity i upokarzany przez swojego kuzyna. Do czasu. Do czasu, kiedy Harry dowiaduje się, kim tak naprawdę jest, a także - kim byli jego rodzice. Początkowo prawda wydaje się być kompletnie niemożliwa do zaakceptowania, jednak z czasem Potter zaczyna rozumieć, że dla niego to szansa na zupełnie inne, a już na pewno lepsze od dotychczasowego, życie...

Nie wiem, co napadło mnie tak nagle, ale fakt jest faktem: niedawno poczułam chęć do krótkiego powrotu do korzeni. Do książki, która - tak jak w przypadku wielu innych osób, które znam - sprawiła, że czytać pokochałam. Do pierwszej pozycji, którą przeczytałam samodzielnie.

Wprawdzie cykl o Harrym Potterze czytałam wielokrotnie - co zresztą widać po stanie, w jakim są poszczególne tomy - ale jednak: zachciało mi się teraz sprawdzić, jak po latach, które minęły od mojego ostatniego spotkania z tym małym czarodziejem, odbieram coś, co kiedyś było dla mnie całym światem.
Wyszło z tego tyle, że ja się naprawdę zaczynam zastanawiać, kiedy nauczę się, że do lektur z dzieciństwa raczej się nie wraca, bo dobre wrażenie może zostać zatarte. Bo jako osoby dorosłe możemy stwierdzić, że byliśmy naprawdę głupi, uwielbiając za szczenięcych lat takie coś. I tak jest teraz ze mną.

Problemy z przebrnięciem przez tę historię miałam już od samego początku. Spytacie: dlaczego, przecież styl, jakim posługuje się Rowling, jest bardzo prosty i przyjemny w odbiorze. Kłopot w tym, że dla mnie ten język był zbyt prosty. Prościutki. Prościuteńki. A przez to, że taki - nie miałam żadnej radochy z pokonywania kolejnych stron. Rozumiem, to literatura dla dzieci i młodzieży - dlatego nie będę wysuwać twierdzeń, że autorka powinna się wysilić na bardziej kwieciste, złożone sformułowania. Nie, jeśli chodzi o literaturę dla młodziaków, to jest naprawdę dobrze. To tylko mnie dopadła dorosłość i brak tej charakterystycznej dla dzieciaków umiejętności zachwycania się wszystkim, nawet największą pierdołą. Życie.

Uderzyło mnie, jak wiele zdań pamiętam z tej części. Nie raz i nie dwa w pewnych sytuacjach nasuwają mi się cytaty, z Harry'ego Pottera właśnie. Czad, że człowiek po tylu latach pamięta przeczytane kiedyś słowo pisane tak dokładnie.

Zauważyłam też, że dopadła mnie klęska tych czasów: jak akcja nie jest wartka i trzymająca w napięciu, to ja albo nie czytam danej powieści, albo bardzo się nad nią męczę. A w Harrym Potterze i Kamieniu... jakieś ciekawsze wydarzenia, które warte są uwagi, rozgrywają się na kilkunastu stronach. Ostatnich kilkunastu stronach.

Żeby nie było, że tylko narzekam: nie zmieniły się moje uczucia co do konkretnych bohaterów. Nadal uwielbiam rodzinkę Dursleyów, Severusa Snape'a i Draco Malfoya - no cóż, przyznaję, mam słabość do czarnych charakterów. I w dalszym ciągu denerwuje mnie Hermiona Granger. Harry'ego mi szkoda, bo w tej części to jest jeszcze taka mała ciamajda. I tak dalej, i tak dalej... 

Gdzieś kiedyś usłyszałam lub przeczytałam, że Harry Potter to cykl historii, który dorasta wraz z czytelnikiem, że z części na część jest coraz lepiej i poważniej. Nie wiem, być może tak jest - przy okazji postaram się to sprawdzić, sięgając po dalsze tomy. Wiem tylko, że z samego początku ja osobiście wyrosłam i dziś mi się to nie podoba zupełnie.

Dzisiaj...
Jest przeciętnie. Wystawiłabym ocenę niżej, ale postanowiłam jakoś uszanować i wziąć pod uwagę dawne czasy. Gdyby nie Rowling, dzisiaj prawdopodobnie bym nie czytała. Nieważne, że dzisiaj mnie żenuje, że szalałam za czymś takim. Ważne, że było w ogóle coś, od czego ten mój romans z literaturą się zaczął.
Polecać nie będę, bo i nie muszę - to tak popularna książka, że chyba wszyscy ją czytaliście, a teraz może odkrywacie ją na nowo z młodszym rodzeństwem, kuzynostwem, swoimi dziećmi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.