30.01.2015

Aleksander Fredro "Zemsta"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Aleksander Fredro
Tytuł: Zemsta
Tytuł oryginału: Zemsta
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 25 zł
Liczba stron: 95

Gdy przedmiotem sporu jest błahostka...

Choć Rejent Milczek i Cześnik Raptusiewicz mieszkają w jednym zamku, nie potrafią się porozumieć. Ich stosunki opierają się wyłącznie na nieustających kłótniach i wzajemnych intrygach. Inaczej jest natomiast z Wacławem Rejentowiczem i Klarą Raptusiewiczówną - ci młodzi, zamiast niechęcią, darzą się miłością. Ich marzeniem jest spędzić razem resztę życia, dlatego robią co tylko w ich mocy, by pogodzić zwaśnione rody. Tylko ciekawe, czy tu da się zdziałać cokolwiek...

Moi drodzy, na sam początek krótka prywata - przepraszam, że tak zniknęłam. Przełom stycznia i lutego, jak wiadomo, jest ciężkim okresem w życiu studenta. Teraz korzystam z tego, że zaczyna się weekend, robię sobie krótką przerwę od spraw uczelnianych. A w środę piszę już ostatnie kolokwium, więc będzie mnie tu więcej.

Czy znacie to uczucie, kiedy nagle najdzie Was ochota na przeczytanie konkretnej pozycji i przypadkowo natkniecie się na nią na jednej z półek regału, choć do tej pory nie zdawaliście sobie nawet sprawy z tego, że tę książkę posiadacie? Ja tak miałam z Zemstą. Wprawdzie jestem właścicielką wydania, które mieści w sobie nie tylko wyżej wymienioną komedię, ale też Śluby panieńskie, na lekturę których nie miałam specjalnej chęci, ale przecież to nie problem, można ominąć to co nieciekawe, wrócić do tego później. Albo i w ogóle.

Z Zemstą Aleksandra Fredry miałam do czynienia dość dawno temu, w którejś (pierwszej? Zabijcie mnie, nie pamiętam) klasie gimnazjum. Była to moja lektura obowiązkowa. Na szczęście był to ten barwny okres, kiedy lektury czytałam wszystkie od początku do końca, żadnej nie pomijałam i nawet rzadko zdarzało mi się narzekać, że coś jest nudne. Przedmiot dzisiejszego wpisu także uchronił się od moich utyskiwań. Nie dlatego, że stwierdziłam, że był tak zły, że szkoda słów. Wręcz przeciwnie - tak dobrze podczas czytania czegokolwiek na zajęcia do szkoły bawiłam się tylko raz. Ale o tym szerzej w następnym poście.

Przez te moje miłe wspomnienia już dawno wykiełkowało we mnie przekonanie, że do tej komedii kiedyś, przy najbliższej okazji, wrócę. Sprawdzę, czy dzisiaj odbieram ją tak samo, a może po latach jest jeszcze lepiej. Dopuszczałam też możliwość, że teraz może mi się nie spodobać. Pisnęłam z radości, kiedy tom z nazwiskiem Fredro znalazłam na półce i postanowiłam przeznaczyć jakąś część dnia następnego na czytanie. Jak zaplanowałam, tak zrobiłam.

Z radością i ogromną ulgą przyznaję - Fredro nadal kojarzy mi się z czymś dobrym, przyjemnym. Jego dzieło pochłania się w ekspresowym tempie i nie jest to czas pozbawiony emocji czy refleksji. Autor posługuje się stylem, który jest nie tylko przyjazny w odbiorze, ale i bawi czytelnika. Wszechobecny komizm - sytuacyjny, słowny i postaci - sprawia, że Zemstę skrytykują właściwie tylko osoby, które od książki oczekują czegoś innego niż wybuchy śmiechu nad kolejnymi stronami. I wyjątkowo uprzedzeni do pozycji obowiązkowych uczniowie gimnazjum. Chociaż ci ostatni mają jeszcze szansę pokochać tę komedię, wystarczy, że sięgną po nią, kiedy będą starsi, doroślejsi. Może wtedy docenią tę szczyptę absurdu i humoru.

Każda postać ma w sobie coś, dzięki czemu nasz stosunek do niej nie może być obojętny. Ja właściwie chyba nie potrafiłabym wskazać kogoś, kogo zwyczajnie nie polubiłam. No dobra - Wacław jest taki byle jaki, ani go kochać, ani nienawidzić. Ale taki Papkin? Więcej takich kreacji w literaturze, proszę.

Podoba mi się również to, że pewne wypowiedzi osób występujących w nas zostają i to na długo. Często, nawet nieświadomie, używamy zwrotów i nie wiemy bądź nie pamiętamy, że gdzieś to kiedyś przeczytaliśmy. 

Z jednym zarzutem mogę się zgodzić - pewne wyrażenia wypowiadane przez poszczególnych bohaterów są trudne do zrozumienia, komplikują pojęcie całości. Jednak w dobie internetu da się zrobić wszystko, także i sprawdzić znaczenie nieznanych nam słów, więc absolutnie nie przyjmuję tutaj tłumaczenia to jest głupie, bo ja nie rozumiem. Nie rozumiesz, to sobie sprawdź. Albo zapytaj kogoś starszego. A jeśli jesteś na tyle leniwy, że Ci się nie chce zrobić nawet tego, to przynajmniej daruj sobie krytykę.

No to dzisiaj znowu przyznam...
Maksymalną notę. Nie widzę żadnego, nawet najmniejszego powodu, by ocenę zaniżyć. Zgłębianie świata wykreowanego przez Fredrę było dla mnie niekłamaną frajdą. Poważnie myślę nad poznaniem całego dorobku tego człowieka i mam nadzieję, że na innych jego dziełach się nie zawiodę.

4 komentarze:

  1. Uwielbiam "Zemstę" i jej ekranizację, która była kręcona w ruinach zamku w mojej miejscowości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacji nigdy nie widziałam, chyba czas to nadrobić ;)

      Usuń
  2. Kiedy byłam w gimnazjum, nienawidziłam tej lektury. Może kiedy teraz po nią sięgnę, bardziej ją docenię? ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.