20.10.2014

Z życia autorki: moje preferencje czytelnicze

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Dzień dobry w poniedziałek!

Ach, jak przyjemnie jest zaczynać zajęcia w poniedziałek bardzo późnym popołudniem. Mam wtedy czas na wszystko: przygotowanie się do zajęć zaplanowanych na dzień następny, zjedzenie - bez pośpiechu - śniadania i obiadu, wyspanie się, a nawet napisanie posta na bloga. Czad, nie? 
Wiecie to doskonale, ale powtarzać do znudzenia będę: w łańcuszkach i durnych zabawach krążących po Facebooku nie biorę udziału. No chyba że dotyczą one książek, to wcale nie są bezsensowne i ja aż się wyrywam do odpowiedzi. Tak jest też dzisiaj. 
U Olly - która, notabene, jest moją kumpelą ze studiów - zauważyłam wpis dotyczący jej preferencji czytelniczych. Nie ma to nic wspólnego z zabawą Jakim jestem czytelnikiem, tu chodzi bardziej o wskazanie, co wolimy bardziej. I ta moja Olly, udostępniając link do tej notki na Facebooku, oznaczyła mnie i napisała: a może ty też się przyłączysz? Ja jej na to: pewnie, że tak. Zawsze to jakiś temat, ciekawy dla Was, mam nadzieję. Że już nie wspomnę o okazji do odświeżenia kolumny Z życia autorki.
Tyle tytułem wstępu. Czas przejść do meritum.

Moje preferencje czytelnicze

1. Powieści jednotomowe czy wielotomowe?
Zdecydowanie bardziej wolę odrębną, jedną historię niż cykl powieści (z małymi wyjątkami, takimi jak Jeżycjada). Niewygodnie jest mi czytać całe serie z kilku powodów: zawsze istnieje zagrożenie, że do jednej części dojdę bezproblemowo, ale z dostaniem innych już będzie kłopot. Poza tym: możliwości, że któraś książka cyklu mi się nie spodoba - i że inne będą jeszcze gorsze - się nie wyeliminuje. Bardzo nie lubię przerywać czytania przed końcowym tomem, a przecież, z drugiej strony, nie ma co się męczyć, prawda? Lektura to ma jednak być przyjemność. Dlatego naprawdę rzadko decyduję się poznać od deski do deski całe rozwlekłe na kilka-kilkanaście pozycji losy bohaterów.

2. Książki pisane przez mężczyzn czy przez kobiety?
To pytanie zbiło mnie z tropu. Naprawdę. Nie zauważyłam, bym przy wyborze książki kierowała się płcią jej autora. Faktem jednak jest, że zdecydowanie częściej czytam to, co wyszło spod pióra mężczyzn. Nie jest to mój świadomy wybór ani tym bardziej zawoalowany przekaz, że kobiety nie umieją pisać (ba, jestem w stanie podać nazwiska, które obalą tę tezę. Christie chociażby. I Picoult). To nic więcej jak tylko zwykły przypadek.

3. Księgarnie tradycyjne czy internetowe?
I jedna, i druga opcja mają swoje wady i zalety, o których nie sposób zapomnieć. Przez internet zakupu dokonasz szybciej i taniej, za to możesz się naczekać, zanim dostaniesz przesyłkę, zwłaszcza jak jakiegoś tytułu nie ma akurat w danej księgarni na stanie i muszą ją ściągać z magazynu. Za to ceny tomów w Empiku czy Matrasie, jeśli akurat nie ma żadnych przecen, potrafią zabić. Nawet nie wspominam o tym, że obwoluty w księgarniach stacjonarnych są czasami w stanie nie do końca idealnym, co mnie na przykład irytuje, a z czym nie spotkałam się jeszcze, kupując coś przez internet. Korzystam z obu form robienia zakupów, choć ostatnio wolę się przejść osobiście i dotykać poszczególne okładki. 

4. Na podstawie książek tylko seriale czy tylko filmy?
I filmy, i seriale, choć powinnam użyć liczby pojedynczej: serial. Na podstawie książki oglądałam dotychczas tylko jeden: Plotkarę. Bardzo mi się spodobał, nawet bardziej niż papierowa wersja. A co do filmów - regularnie natykam się na jakąś dobrą ekranizację czy adaptację.

5. Pięć stron dziennie czy pięć książek tygodniowo?
Na to pytanie nie ma - w moim przypadku - jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od różnych czynników: tego, ile mam czasu, czy w ogóle mam ochotę czytać oraz to, co przerabiam obecnie. Mimo bycia molem książkowym miewam momenty, w których czytać mi się po prostu nie chce przez dłuższy czas i tego nie robię. Albo wracam późno z uczelni, a mam jeszcze coś do zrobienia na następny dzień, to też nie ruszam nic dla przyjemności. Jeśli jednak nic nie stoi na przeszkodzie, skłaniam się ku opcji czytania  jak największej liczby stron dziennie/tygodniowo.

6. Być profesjonalnym recenzentem czy autorem książek?
Potraktujmy to zagadnienie jako jeśli masz do wyboru dwa zawody, które możesz uprawiać, który wybierasz?. Zdecydowanie wolałabym być profesjonalnym recenzentem. Nie mam na tyle ambicji, a tym bardziej umiejętności i pomysłu, by zabierać się za pisanie własnej książki.

7. Czytać tylko swoje ulubione książki czy zapoznawać się z nowymi tytułami?
A gdyby tak poszerzać wiedzę w obszarach, które nas szczególnie interesują, nie zamykając się przy tym na inną tematykę? Albo przynajmniej wybrać gatunek, ale nie ograniczać się do jednego pisarza, tylko poznawać style pisania różnych osób. Tak, to dobre rozwiązanie.

8. Być bibliotekarzem czy sprzedawcą książek?
Wydaje mi się, że bibliotekarz ma lepiej, nawiąże lepszy kontakt z czytelnikiem, a jego rady mogą pomóc bardziej niż to, co nam doradzi sprzedawca. Przecież w księgarniach chodzi o to, by namówić człowieka do wydania pieniędzy, prawda? Istnieje więc ryzyko, że zostanie nam wciśnięte cokolwiek, bylebyśmy zapłacili. A że za wypożyczenie tytułu z biblioteki nie płacimy, to cóż...

9. Czytać tylko książki ze swojej ulubionej kategorii czy wszystkie inne?
Jestem zwolenniczką poglądu, że warto poszerzać swoje horyzonty, na nic się nie zamykać "bo tak", a i czasem próba przełamania naszej własnej - uzasadnionej lub nie - niechęci na dobre nam wyjdzie. Osobiście nie wyobrażam sobie ograniczyć się tylko do jednego-dwóch gatunków. Poza tym: co za dużo, to też niezdrowo. Uwielbiam kryminały, ale gdybym miała sięgać tylko po nie, to obstawiam, że maksymalnie po kilku miesiącach miałabym ich dosyć. A przecież nie chodzi o to, by cokolwiek sobie obrzydzać, prawda? We wszystkim trzeba zachować umiar.

10. Książki tradycyjne czy e-booki?
Czytnika nie mam i jakoś mnie nie ciągnie do tego, by sobie go sprawić. Na komputerze czytam tylko teksty, których znajomość jest mi niezbędna na ćwiczenia. Jest to dla mnie bardzo niewygodna i wkurzająca forma czytania, lecz jakoś muszę to znieść, na polonistyce nie da się inaczej. Dla przyjemności czytam tylko i wyłącznie książki tradycyjne, papierowe. Bo jestem zdania, że niektórych tradycji się nie zmienia. Czytało się od zawsze na papierze i tak powinno zostać, nie uważam, by unowocześnianie wszystkiego i przerabianie tego na formę elektroniczną było dobre. W ogóle mam wrażenie, że jeszcze trochę, to i nawet załatwiać się będziemy przez internet...

A jakie są Wasze preferencje czytelnicze? Zapraszam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach, na blogach, Facebooku - gdziekolwiek!

11 komentarzy:

  1. Podoba mi się wpis ale jednak mam odmienne zdanie na temat e-booków. Posiadam czytnik i osobiście jest to dla mnie duża wygoda. Pomijając fakt że do pewnego momentu mieszkałam w kawalerce więc na książki nie miałam aż tak dużo miejsca, to sam czytnik wyjątkowo przydaje się gdy większość czasu spędza się poza domem w "rozjazdach". O ile ma się dobry czytnik (jeden z posiadających e-ink) jest on cudowną sprawą dla mola książkowego. Ale mimo wszystko również zdarza mi się dość często kupić tradycyjną książkę bo jednak papier to papier. Jednak każdy ma swoje zdanie a ile ludzi tyle sposobów na życie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Ja jakoś nie mogę się przekonać do tych wszystkich czytników, a robić czegoś na siłę, bo tak trzeba, bo wypada pokazać, że nie jest się zacofanym, też nie ma sensu.

      Usuń
    2. O, czytnik! Muszę poważnie o tym pomyśleć. To coś dla mnie:).

      Usuń
    3. Hehe, nie ma to jak ułatwianie sobie życia :D

      Usuń
  2. Tytułem wstępu. Trafiłam na ten blog całkowicie przypadkiem i szczerze mówiąc - bardzo się z tego cieszę!
    Uważam, że nie ma czego tu krytykować; wszystko jest klarownie i pięknie napisane. Spośród wielu informacji, które przekazałaś, jedna przykuła w szczególności moją uwagę - nie ograniczasz się. To wspaniałe! Mimo, iż najbardziej lubisz czytać kryminały, nie zamykasz się tylko na ten gatunek, ale też zagłębiasz się w inne. Nie czyni to człowieka w pewien sposób ograniczonym.
    Widzę, że nie tylko ja jestem zdania, iż książki powinny pozostać na papierze. Ebooki może i są częściej dostępne za darmo, ale mniej przyjemnie się je czyta.
    Na pewno będę tu częściej wracać. Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement! :)
      Zapraszam ponownie ;)

      Usuń
    2. Nieprawda:)). Wspaniale się e-booki czyta. Właściwie zupełnie nie czytam już papierowych.

      Usuń
    3. A w kwestii komplementu, przychyam się do tej opinii:)).

      Usuń
    4. Ja sobie nie wyobrażam zrezygnować z papierowych. A za komplement dziękuję ;)

      Usuń
  3. Awww, dzięki jeszcze raz za tego posta! <3 Moje preferencje już znasz, a ja mam nadzieję, że poznam więcej Twoich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co byś jeszcze chciała wiedzieć :D

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.