05.09.2014

Lisa Genova "Motyl"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Lisa Genova
Tytuł: Motyl
Tytuł oryginału: Still Alice
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Łukasz Dunajski
Cena: 34,90 zł
Liczba stron: 344

Kiedy choroba niszczy całe nasze życie...

Alice Howland to kobieta sukcesu. W wieku pięćdziesięciu lat ma męża, trójkę wspaniałych, dorosłych już dzieci. Zawodowo układa jej się równie dobrze: bohaterka jest profesorem na Harvardzie, wykonuje swoją pracę z pasją i oddaniem, zna swoją wartość i co i rusz widzi dowody uznania ze strony swoich studentów i współpracowników. Niestety, ta sielanka nagle zaczyna niebezpiecznie się chwiać. Kobieta zauważa u siebie nieustające problemy z pamięcią, których nie może w nieskończoność tłumaczyć zbytnim stresem, zmęczeniem, ani nawet menopauzą. Kiedy decyduje się na wizytę u lekarza specjalisty, straszna diagnoza: zespół Alzheimera odbiera jej wszelkie złudzenia. Alice musi przewartościować swoje życie i nauczyć się funkcjonować z wrogiem, którego nie można pokonać...

Pewnie zabrzmi to dziwnie albo nawet źle, ale w pierwszej klasie liceum pokochałam książki dotykające tematu chorób. Wszystko przez całkiem spontaniczny zakup, jakim była pozycja Jodi Picoult - Bez mojej zgody. Fabuła tamtej historii wciągnęła mnie bez reszty i poruszyła do głębi. Postanowiłam szukać podobnych emocji w innych książkach.

Od tamtej pory minęły cztery lata. O chorobach czytam nadal z chęcią, lecz staram się ograniczać ilość takich publikacji, by nie obciążyć za bardzo psychiki. Niedawno otrzymałam w prezencie stos kilkunastu książek, wśród których znajdowało się dzieło Lisy Genovy - Motyl. Kiedy zapoznałam się z opisem na tylnej okładce, dowiedziałam się, że rozchodzić się będzie o zespół Alzheimera, stwierdziłam: przeczytam jak najszybciej, to musi być dobre. Całą kolejkę do przeczytania ustawiłam sobie tak, by nie odwlekać za długo tej - jak założyłam już na starcie - przyjemności. Kilka dni temu zabrałam się za lekturę.

Muszę przyznać, że to, co otrzymałam, w ogóle nie ma nic wspólnego z tym, czego oczekiwałam.

Całość czyta się ekspresowo, mimo nieprzyjemnej tematyki i fragmentów, w których zespół Alzheimera został omówiony fachowo. Styl autorki spokojnie pozwala na to, by całą tę powieść przeczytać w ciągu kilku godzin.

Jednak coś tu jest nie tak. Mimo chęci i wysiłków, nie potrafiłam należycie skupić się na świecie wykreowanym przez Genovę, nie umiałam się wciągnąć, odczuwać zaciekawienia czy innych emocji. Czytałam, pokonywałam stronę za stroną, nie odczuwałam przy tym zmęczenia, jednak z tyłu głowy odzywał się podstępny głosik mówiący: ale nuda. I faktycznie, przyznaję bez bicia: czuję się znużona i nieusatysfakcjonowana. Kto wie, może i ja jestem ofiarą plagi dzisiejszych czasów, czyli podejścia: jeśli akcja nie jest wartka, to nie ma szans, żeby mi się podobało? Jest taka możliwość - bo zdecydowanie nie można powiedzieć, że poznając historię Alice jesteśmy zarzucani coraz to nowszymi wątkami.

Mimo wszystko jednak Motyl to tytuł, który warto znać. Żaden fakt o schorzeniu, które wzięto pod lupę, nie jest zmyślony. To wszystko naprawdę dzieje się z chorymi. Przez to wszystko naprawdę przechodzą ich najbliżsi. I właśnie dlatego losy Alice opłaca się zgłębić. Może ktoś dzięki lekturze się uwrażliwi i w razie potrzeby zauważy niebezpieczne objawy szybciej niż zrobiłby to, nie wiedząc o Alzheimerze nic lub opierając się na wiedzy oferowanej nam przez wujka Google i ciocię Wikipedię. A ci dotknięci już tym dramatem - przez chorobę swoją bądź krewnego lub przyjaciela - mogą odczuć pewnego rodzaju ulgę i pocieszenie, zobaczyć, że takich ludzi na świecie jest więcej i że da się z tym funkcjonować, trzeba tylko nauczyć się żyć chwilą i pogodzić się z tym, co nieuchronne. 

Dziś...
Jest przeciętnie, ni to dobrze, ni to źle. Miałam ochotę wystawić niższą ocenę, jednak po namyśle postanowiłam docenić dwie rzeczy: styl pisania i tematykę. Tylko tyle dobrego mogę powiedzieć. Nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, ale mam też wrażenie, że mogłam w tym czasie pochłonąć coś lepszego, ciekawszego, co wywołałoby we mnie jakiekolwiek emocje. 

12 komentarzy:

  1. Ciekawa pozycja, chociaż dla mnie te tematy są dość.. straszne. Szczególnie wtedy, kiedy Autor, jak, Twoim zdaniem pisarka, która napisała recenzowaną przez Ciebie książkę, pisze tak bez emocji. Brr.. A to straszna choroba jest.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, we mnie ta pozycja nie wzbudziła żadnych emocji, ale to nie znaczy, że wszyscy mają takie samo wrażenie, może w Tobie by się coś ruszyło ;)

      Usuń
  2. Dość specyficzne masz upodobanie, skoro gustujesz w tak ciężkich książkach. A tej pozycji nie znam, może kiedyś to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, jestem dziwna ;) Lubię też lżejsze pozycje, ale bez przesady.

      Usuń
  3. Zbyt trudna tematyka dla mnie jak na obecną chwilę. Może przeczytam później...

    OdpowiedzUsuń
  4. Choroba w każdej chwili może dotknąć każdego z nas. Ta, o której mowa, jest dla bliskich chorego szczególnie trudna w odbiorze. Warto zrobić coś, co sprawi, że nie będzie powodu żałować zaniechania "po czasie".

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Dario, przeczytałam tę książkę, nie wiele wiedziałam o Alzheimerze o wczesnym początku. Ta pozycja wzbudziła we mnie bardzo dziwne emocje. Raczej żal i nostalgię, zastanawiałam się też co by było, gdyby spotkało to mnie, zawsze tak mam gdy czytam tego typu książki. Trudno powiedzieć o książce o tej tematyce, że mi się podobała, ale na pewno dowiedziałam się czegoś nowego i tego, że nic nie jest wieczne, nawet wspomnienia. Chyba nie ma gorszej choroby niż psychiczna.
    Bardzo podoba mi się szczerość i lekkość Twoich recenzji.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement, to miłe, że podoba Ci się to, co piszę ;)
      No cóż, we mnie ta książka nie wzbudziła emocji kompletnie żadnych.

      Usuń
  6. Nie do końca moje klimaty. Raczej spasuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie ma sensu się zmuszać ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.