20.09.2014

Krystyna Siesicka "Zapałka na zakręcie"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Krystyna Siesicka
Tytuł: Zapałka na zakręcie
Tytuł oryginału: Zapałka na zakręcie
Wydawnictwo: Akapit Press
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: brak informacji
Liczba stron: 182

Kiedy błędy z przeszłości kładą się cieniem na nasze obecne życie...

Mada jest nastolatką. Poznajemy ją w momencie, kiedy - szósty już raz z rzędu - przyjeżdża do miejscowości Osada, by spędzić tu wakacje. Z pozoru wszystko jest takie samo jak zawsze. Widoki. Paczka znajomych. Sposoby spędzania wolnego czasu. A jednak ten wyjazd z czasem zaczyna różnić się od poprzednich. Bo bohaterka poznaje Marcina. Chłopaka, który jest inny od swoich rówieśników. Chłopaka tajemniczego, trzymającego się na uboczu, niechętnie opowiadającego o sobie. Dziewczyna wie tylko jedno - nowy znajomy nie został dopuszczony do matury i musi powtarzać rok. Mimo to - zakochuje się w nim. Wydaje się, że to tylko szczenięca, letnia miłość, jednak przypadkowe spotkanie tych dwojga w Warszawie, już w czasie roku szkolnego, uświadamia młodym, że to nie było nic przelotnego. Uczucie zaczyna kiełkować na nowo. A Mada nadal nie może odkryć sekretu ukochanego...

Wczoraj uświadomiłam sobie, że zostały mi same ochłapy wakacji. Już 30 września mam inaugurację roku akademickiego, a 2 października prawdopodobnie odbędą się pierwsze zajęcia. Postanowiłam więc: przeznaczę te ostatnie niecałe 2 tygodnie wolnego na odświeżenie sobie lektur z okresu mojego dzieciństwa i bardzo wczesnego -naście. Na pierwszy ogień poszła Zapałka na zakręcie Krystyny Siesickiej, pozycja, którą jakimś cudem mam w swoich własnych, prywatnych zbiorach, a fabuły której nie pamiętałam w ogóle. 
Muszę przyznać, że do tej książki podchodziłam jak do jeża. Bałam się, że mi się nie spodoba, będę się męczyła, czytając albo że okaże się - jak to było w przypadku Ani z Zielonego Wzgórza - że to kolejny tytuł, z którego wyrosłam i będę go musiała nazwać co najwyżej naiwną, irytującą papką dla dzieci i młodzieży. Powiedziałam sobie jednak: nie przesadzaj, to tylko krótka młodzieżówka, przecież cię nie zabije. I tak zabrałam się za poznawanie świata wykreowanego przez Siesicką.

Matulu kochana, jak ja się cieszę, że moje obawy zostały tylko niespełnionymi obawami.

Przepadłam już po pierwszych stronach powieści. Owszem, fabuła może i jest trochę naiwna, ale w sposób uroczy, a nie rażący po oczach. Bardzo spodobało mi się, że akcja wydarzeń toczyła się - przynajmniej na początku - w okresie wakacyjnym. To tylko wzmocniło magiczne uczucie, które towarzyszy nam przy poznawaniu łapiących za serce historii pierwszych miłostek dorastających ludzi. Styl, lekkość wypowiedzi autorki pozwala na to, by całość pokonać w zaledwie parę godzin, a i tak po zamknięciu tomu jest nam mało. Dobrze, że jest druga część losów bohaterów.

Właśnie, postaci występujące. Typowi nastolatkowie, nie trzeba się zbytnio natrudzić, by znaleźć takich w naszym prawdziwym otoczeniu. I to jest piękne. Powiedzcie sami, nigdy nie znaliście chłopaka mrukliwego, stroniącego od ludzi, dziewczyny, która trochę bawi się osobnikami płci przeciwnej, jest przekorna? Ja takich kojarzę wielu. Świetnie, że Siesicka potrafiła tak wiernie odwzorować osobowości, dzięki temu lepiej się czyta, nie ma się uczucia, jakby piszącego zbyt poniosła fantazja. Chwilami nawet szlag mnie trafiał, kiedy obserwowałam zachowanie Mady względem Marcina i gdybym mogła, potrząsnęłabym nią, wrzeszcząc: idiotko, przestań go zwodzić, bo w końcu chłopak się wścieknie i odejdzie!. W sumie, dziwne, że nie dał sobie spokoju z taką zołzą. Ach, no tak, mówimy o powieści młodzieżowej o nastolatkach, wszystko jasne.
A samego Marcina było mi szkoda. Owszem, kiedyś bardzo nabroił, ale przecież każdy zasługuje na drugą szansę. Zaczynanie wszystkiego od nowa musi być niesamowicie ciężkie i stresujące, zwłaszcza że nie ma się pewności, czy nowe otoczenie zaakceptuje naszą przeszłość i nie będzie to stanowiło problemu w dalszych kontaktach.

Co podobało mi się w narracji - raz widzimy wszystko oczami dziewczyny, potem chłopaka. Super zabieg, umożliwia nam poznanie różnych punktów widzenia, różnych odczuć.

Zapomniałabym! Ogromne brawa dla Siesickiej za morał. Za to, że z jej debiutu literackiego płynie mądrość, która każe nam zastanowić się nad wartościami, którymi się kierujemy, przemyśleć wiele spraw. Jeśli przyłożymy się do lektury, zrozumiemy, że łatwo jest skrzywdzić drugą osobę, pochopnie osądzając, a także trzymając w sekrecie przed bliskimi naszemu sercu nawet najgorszą prawdę o nas samych. Bo to nie do nas należy decyzja. Nie chodzi o to, by pokazać się komuś z tej nieskażonej, najlepszej strony. Chodzi o to, by niczego nie ukrywać i mieć nadzieję, że usłyszymy: dobra, nie jesteś idealny, ale to nie jest ważne, mi i tak na tobie zależy.

No cóż...
Nie mam wielkiego wyboru, muszę wystawić dziś pięć gwiazdek. Nie widzę nic, żadnego powodu, by chociaż tę jedną zabrać - nawet literówek czy błędów innego rodzaju nie zauważyłam. To był uroczy powrót do przeszłości. Polecam każdemu!

10 komentarzy:

  1. Pamiętam tę książkę jako lekturę w podstawówce. Ale niezbyt przypadła mi do gustu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja żałuję, że nie miałam takich lektur...

      Usuń
  2. Również i mnie pochłonęła. Tylko kontynuacja podobała mi się mniej...
    Wiem, że niektórzy mieli książki tej autorki jako lektury w szkole, ja niestety nie. Nadrobiłam te zaległości rok temu z 3 czy 4 pozycjami. Szkoda, bo o wiele mniej osób zraziłoby się do czytania, gdyby takie książki były w obowiązkowym kanonie lektur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontynuacji nie czytałam, mam jeszcze jedną książkę tej autorki w domu - i niestety to nie jest dalszy ciąg losów bohaterów z "Zapałki...", ale może kiedyś się wybiorę do biblioteki i poszukam ;)

      Usuń
  3. Przeczytałam wszystkie książki Siesickiej będąc jeszcze nastolatką. Do tej pory mile je wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też muszę nadrobić wszystkie :D

      Usuń
  4. Moja kochana "Zapałka"... Jak ja się kochałam w Marcinie, to aż głupio. Ale wzruszające jest to, że nastolatka może kochać się nie w gwieździe muzyki, tylko w bohaterze książki, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę w podstawówce. Nie pamiętam już czy jako lekturę czy nie nie ważne. Twoja recenzja sprawdziła, że chcę do niej powrócić. A i jeszcze jedno ." Chodzi o to, by niczego nie ukrywać i mieć nadzieję, że usłyszymy: dobra, nie jesteś idealny, ale to nie jest ważne, mi i tak na tobie zależy " . Bardzo podoba mi się to zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pochwalenie zakończenia, jakoś tak mnie wena naszła :D

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.