09.08.2014

Władysław Szpilman "Pianista"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Władysław Szpilman
Tytuł: Pianista
Tytuł oryginału: Pianista
Wydawnictwo: Znak
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: brak informacji
Liczba stron: 213

Próbując przetrwać wojnę...

Władysław Szpilman to młody pianista pochodzenia żydowskiego. Kiedy w 1939 roku wybucha II wojna światowa, dla mężczyzny i jego rodziny rozpoczyna się dramatyczna walka o przeżycie. Wygrać tę bitwę wcale nie będzie łatwo, bo wróg jest silny i żądny krwi...

Wiecie co? Cuda się zdarzają i dzisiejszy wpis jest na to dowodem. Musicie wiedzieć, że na Pianistę czaiłam się już dawno, jednak nieskutecznie. Aż tu nagle - kilka dni temu dostałam tę pozycję w prezencie! Podekscytowana postanowiłam: zabiorę się za nią najszybciej jak mogę, nie będę zważała na kolejkę książek do przeczytania, bo jak tu odwlekać lekturę czegoś, na co i tak czekało się długo?! Tak więc, kiedy tylko skończyłam Wichrowe Wzgórza, sięgnęłam po przedmiot dzisiejszej notki.

Od samego początku wiedziałam jedno - to nie będzie nic miłego, żadna wesoła opowiastka. A jednak - ciągnie mnie do powieści o Holocauście, to jedyna tematyka historyczna, która mnie do tej pory interesuje, resztka miłości do dziejów świata wypaliła się we mnie już dawno temu.

Zdawałam sobie sprawę z tego, że zabieram się za autobiografię. Że cały dramat opisany na kartach tego niezbyt opasłego tomu wydarzył się naprawdę i dotknął naprawdę istniejącej osoby. Już samo to wzbudziło we mnie uczucie grozy i powagi. Do tego stopnia, że czytając, starałam się przebywać w kompletnej ciszy, a nawet wyjątkowo zrezygnować z jedzenia i picia podczas poznawania kolejnych losów bohatera - nie wiem dlaczego, po prostu czułam, że tak wypada.

Oprócz problematyki poruszonej w Pianiście, poraził mnie styl pisania autora, a jednocześnie uczestnika wydarzeń. Odniosłam wrażenie, że Szpilman opowiedział nam wszystko, czego doświadczył, z niezwykłym dystansem i spokojem. W jego opowiadaniu nie było zbędnego budowania napięcia, nie było podniosłych słów i wyrażeń. Wszystko, co nam dał, to zwyczajne przedstawienie faktów, które same w sobie budzą przerażenie w każdym normalnym, posiadającym zasady moralne człowieku. Mnie ten spokój naprawdę zdumiał. Do licha, autor nie daje nam nawet powodu, byśmy myśleli, że jest żądny zemsty na tych, którzy skrzywdzili jego i wszystkich tych, których kochał! Za to - serio należy się podziw. Ja bym pluła jadem.

Podczas pokonywania kolejnych stron miałam za wiernego towarzysza smutek i niedowierzanie. Nie potrafię pogodzić się z tym, że takie zło miało miejsce na świecie, nie umiem zrozumieć, jak można być do tego stopnia zezwierzęconym, by bez skrupułów pozbawiać życia niewinne istoty. To przygnębiające, że istoty rozumne są w stanie posunąć się do takich czynów. 

Pamiętnik Szpilmana jest lekturą trudną tematycznie, jednak ja - co zdumiewa nawet mnie samą - nie miałam problemów z jej przyswojeniem, myślę, że to właśnie zasługa spokoju, jaki bił ze słów napisanych przez muzyka. Mimo to - wydaje mi się, całość będzie zajmowała moje myśli jeszcze długo.

Nie mam siły pisać dziś więcej...
Jest wyśmienicie. Opisywane dziś dzieło powinni poznać wszyscy. To doskonały sposób na zgłębienie przeszłości świata. Nie sztuką jest pamiętać o dobrych wydarzeniach, sztuką jest nieodrzucanie od siebie tego, co złe. A pamięć o tym, co działo się na świecie od 1939 do 1945 należy pielęgnować. Chociażby po to, by mieć świadomość tego, jakich błędów należy unikać w przyszłości, do jakich tragedii już nie doprowadzać.

10 komentarzy:

  1. Nie widziałam jeszcze filmu i nie znam książki. Muszę szybko nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrób koniecznie i to jak najszybciej! Ja film widziałam tylko w połowie, o istnieniu książki długo nie wiedziałam.

      Usuń
  2. To jest jedna z perełek, które chcę mieć na swojej półce tylko jeszcze nie wiem czy mu się to uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się postarać przeczytać. Nieważne, czy własny egzemplarz, czy wypożyczony, ale to pozycja obowiązkowa!

      Usuń
  3. Faktycznie była literatura dla wymagających, będę musiała sprawdzić, chociaż czuję, że to będzie lektura lepsza na jesień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lekturę tak ciężkich pozycji nie ma dobrej pory, żadna nie sprawi, że będzie się czytało lepiej, przyjemniej. Ale są takie dzieła, które mimo wszystko poznać trzeba - biografia Szpilmana jest jednym z nich.

      Usuń
  4. Film jest jednym z moich ulubionych - a scena kiedy Szpilman gra w opuszczonym budynku, a ten Niemiec go słucha i kiedy wcześniej, kiedy próbował ocalić te nieszczęsne ogórki to absolutny top. Książki jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że kiedyś to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Film widziałam kilkukrotnie i zrobił na mnie ogromne wrażenie (Adrien Brody jest niesamowity), książkę też muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.