21.08.2014

Stephen King "Pan Mercedes"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Stephen King
Tytuł: Pan Mercedes
Tytuł oryginału: Mr. Mercedes
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Danuta Górska
Cena: 39,90 zł
Liczba stron: 574

Uważaj na szare mercedesy...

Kwiecień 2009 roku. W City Center mają się odbyć Pierwsze Doroczne Miejskie Targi Pracy. Przed wielką halą już na kilka godzin przed rozpoczęciem wydarzenia ustawiła się długa kolejka ludzi mających nadzieję na odmianę ich, delikatnie mówiąc, niełaskawego losu. Nikt nie spodziewał się, że właśnie wtedy wydarzy się tragedia. Że w tłum wjedzie rozpędzony mercedes, zabije osiem osób, a wiele innych dotkliwie zrani. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku, a policji nie udaje się go złapać. Aż do chwili, gdy szaleniec odzywa się do emerytowanego policjanta. Ten, od momentu odejścia z pracy pogrążony w depresji, zyskuje powód, by żyć. Postanawia znaleźć tego potwora, który pozbawił życia i zdrowia niewinnych bezrobotnych, i powstrzymać go przed dalszymi atakami, w których ucierpieć może znacznie więcej istnień...

Wiecie, chciałam dłużej odpocząć od prozy Stephena Kinga, ot, poczułam w pewnym momencie, że mam przesyt i robi mi się lekko słabo na dźwięk tego nazwiska. Zakupu (ba, w ogóle przeczytania) Pana Mercedesa w planach nie miałam. Ale plany są tylko planami, mogą się zmienić. U mnie stało się to przez Jarka Czechowicza, a właściwie przez konkurs, który zorganizował z okazji siódmych urodzin swojego bloga. Tam właśnie do wygrania był, między innymi, przedmiot dzisiejszego wpisu. Pomyślałam: a co mi tam, spróbuję, w końcu darmowa książka to darmowa książka, nie? Oczywiście, próba zakończyła się porażką, ale wtedy zdecydowałam: kupię. I kupiłam może dwa dni później. Niedługo potem zabrałam się za lekturę.

Napis na tylnej okładce wielkimi literami krzyczy do nas, że to debiut Stephena Kinga w gatunku powieści kryminalnej. Już w tym momencie zaczynają się moje zastrzeżenia.

Po pierwsze: jaki debiut? Fani tego pisarza wiedzą przecież doskonale: owszem, on ludzi głównie straszy, ale przy tym flirtuje z innymi gatunkami. Elementy pasujące do kryminału możemy znaleźć chociażby w Joylandzie.

Kolejna sprawa: Pan Mercedes powieścią kryminalną? Naprawdę? Ja bym się bardziej skłaniała w kierunku powieści, ale psychologicznej. Dlaczego?

Ano dlatego, że psychika winowajcy tragedii w City Center została perfekcyjnie wręcz dopracowana i nam, czytelnikom, przedstawiona. Wiedzieliśmy, co ten mężczyzna myśli, mieliśmy również okazję zapoznać się z przyczynami jego nienormalnego zachowania. Mnie te opisy czasami trochę szokowały. To jeden z najmocniejszych (i, niestety, nielicznych dobrych) punktów historii.

Drugim plusem jest styl autora. Lekki, prosty (czasem wydawało mi się, że zbyt prosty; miałam wrażenie, że autor jest dzieciakiem, który dopiero uczy się porywająco pisać, ale wydaje mi się, że wina leży po stronie tłumaczenia), niewymagający. Do tego stopnia, że jak siadłam do biurka, to przeczytałam pierwszego dnia 140 stron, drugiego 210 i dziś - resztę. I to na jedno posiedzenie. A przecież u mnie się to nie zdarza! Zwyczajnie nie chciało mi się odrywać, chociaż to dziwne, bo... uwaga, zaczyna się typowe narzekanie.

Moi kochani, opowieść jako całokształt zdecydowanie nie porywa. Nie ma tam właściwie niczego, co mogłoby wywołać wrzask Jezu, ale to jest dobre!!!. Ja przewracałam stronę za stroną w tempie ekspresowym, ale nie dlatego, że emocje i napięcie nie pozwalały mi się skupić na innych czynnościach, tylko dlatego, że czytało się łatwo.

King, jak to King, nie mógł się najwyraźniej oprzeć pokusie i znów musiał nam pokazać, jakim to jest gawędziarzem i ekspertem od budowania napięcia. Tylko że tym razem zdecydowanie nie wyszło mu to na dobre. Znam ludzi, którzy mówią, że pod koniec mało im serce nie wyskoczyło, tak wszystko ruszyło z kopyta, tymczasem ja cały czas czekałam na jakieś mocne uderzenie i się go nie doczekałam, jedyne co, to wyżej wspomniane opisy tego, co roi się w głowie zabójcy z mercedesa, czasami wywoływały u mnie delikatną gęsią skórkę, ale jak mówię - delikatną. I bardzo szybko ustępującą. Oraz występującą rzadko.

Co jeszcze bardzo mi się nie podobało i nastawiło mnie w pewnym stopniu negatywnie już na starcie - to, że od początku wiedzieliśmy, kto jest winien. Fajnie, że stan jego umysłu został nakreślony tak dobrze, jednak ja zdecydowanie wolę, kiedy rozwiązanie zagadki czeka na końcowych kartach powieści. I nigdy nie przekonam się do tego złamania schematu.

Wiecie, mam skojarzenie z Tajemnicą szkoły dla panien. To też niby miał być kryminał, retro w dodatku. Tymczasem była to (doskonała!) opowieść o życiu w małym mieście w dawnych czasach z wątkiem kryminalnym w tle. Tutaj jest podobnie - mamy świetny portret psychologiczny człowieka, któremu od małego niszczono psychikę z kryminałem w tle. 

Niestety...
Idealne w każdym calu wniknięcie w psychikę szaleńca i przystępny styl nie wystarczy. Jest przeciętnie, a tak naprawdę - bardzo średnio. Jakby mnie ktoś zapytał, czy Pana Mercedesa lubię, czy nie lubię, odpowiedziałabym bez wahania, że nie, jednak nie.
Przeczytać można, owszem, ale King najlepszy jest w horrorach i tego radziłabym się trzymać.

19 komentarzy:

  1. Moim zdaniem jednak nie narrator-dziecko :D Są tam Kingowe "perełki", poza tym przytaczanie korespondencji między bohaterami też nie pasuje do narratora, który dopiero uczy się pisać :D Tak, wiem, że to formy "wklejone", Kingowa narracja tu skomplikowana nie jest, ale miałam w rękach książki napisane o wiele prościej. :) Hmm i chociaż koniec można raczej przewidzieć, to dla mnie napięcie ze zbliżaniem się do końca rosło. Jakoś tak udzielały mi się emocje postaci. :) Skoro nie jesteś przekonana do łamania schematu, to nie powinnaś czytać np. Mankella :D A jakbyś miała ochotę na dobrą powieść obyczajowo-psychologiczną, to polecam "Czarny dom", właśnie czytam. Jest ładnie napisana - zwłaszcza opisy są świetne! Ci, którzy piszą, że są bardzo sugestywne i można wyobrażać sobie pejzaże, mają rację. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uff, jednak są 3 gwiazdki :D http://cdn2-b.examiner.com/sites/default/files/styles/article_large/hash/d6/08/d608f1165c9c31dadc17f8468872db80.jpg?itok=7NY1RoFv Popatrz na te bezradne męskie nóżki w podkolanówkach i zastanów się czy mogłabyś go ukarać DWIEMA?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to oblewanie wodą...:D

      Usuń
    2. Ja się nie waham nawet najlepszego autora tak ukarać ;)

      Usuń
    3. Ale te podkolanówki <3 Takie dziadziusiowe :D

      Usuń
    4. Urok Kinga w ogóle w tym, że jest taki dziadziusiowy :D

      Usuń
  3. Nie znam jeszcze żadnej książki Kinga. Wszystkie przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrobić, koniecznie trzeba nadrobić.

      Usuń
  4. Ooo, czyli średnio. Na mnie książka czeka już na czytniku, więc pewnie kiedyś tam sama sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się wrażeniami po lekturze ;)

      Usuń
    2. Jakoś na obecną chwilę mnie do niej nie ciągnie aż tak bardzo jak do innych tytułów, więc pewnie za szybko to nie nastąpi, przyznaję :D

      Usuń
    3. Taaa, za dużo innych książek kusi, znam to skądś :D

      Usuń
  5. Nie znam żadnej z Jego książek, ale słyszałem, że ta jest jedną z słabszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest rzeczywiście. Ale tak to bywa z eksperymentami ;)

      Usuń
    2. Według mnie plasuje się gdzieś pośrodku. Do wyjątkowo złej brakuje jej tyle samo co do wyjątkowo dobrej ;) Czekam na Revival, może King w końcu wróci na szczyt swoich umiejętności.

      Usuń
    3. A ja chyba już dam sobie spokój z nowym Kingiem i jeśli już, zacznę się zaczytywać w jego starszych dziełach.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.