07.08.2014

Emily Bronte "Wichrowe Wzgórza"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Emily Bronte
Tytuł: Wichrowe Wzgórza
Tytuł oryginału: Wuthering Heights
Wydawnictwo: MG
Tłumaczenie: Piotr Grzesik
Cena: 44,90 zł
Liczba stron: 410

Relacja, która niszczy...

Stary Earnshaw podczas pobytu w Liverpoolu znajduje i przygarnia małego Cygana - Heathcliffa. Kiedy wraca do domu, spotyka się ze skrajnie różnymi reakcjami na nowego członka rodziny ze strony swoich biologicznych dzieci. Hindley nienawidzi sieroty, zaś jego siostra, Catherine, bardzo przywiązuje się do chłopaka. Nikt nie podejrzewa, że ta relacja w przyszłości będzie powodem ogromnej tragedii wielu ludzi...

O Emily Bronte i jej jedynym dziele, jakim są Wichrowe Wzgórza słyszałam wiele i zawsze były to same zachwyty. Jak pisałam tutaj, bardzo sceptycznie podchodzę do wszelkich pozycji, które cieszą się ogromnym uznaniem, ale stwierdziłam: to jest klasyka, wypada się zapoznać. I tak, kiedy jakiś czas temu snułam się po Empiku w poszukiwaniu bliżej niezidentyfikowanego czegoś dobrego, a nazwisko "Emily Bronte" nagle mignęło mi przed oczami, niewiele myśląc podjęłam decyzję: biorę! I wzięłam, a w domu ustawiłam ten tytuł na końcu długiej kolejki wszystkiego, co tylko czeka na przeczytanie. Wreszcie, po długich tygodniach, nastał czas lektury przedmiotu dzisiejszego wpisu. Od samego początku starałam się na nic nie nastawiać, ale gdzieś tam kiełkowała we mnie nadzieja na to, że będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze.

Pierwsze strony pokonywałam z ogromnym trudem - ciężko było mi się wczuć w klimat powieści, a panujący na dworze skwar nie ułatwiał mi skupienia się na tekście. Zaowocowało to tym, że do ostatniej strony zdarzało mi się mylić kolejne osoby występujące w książce. W końcu jednak weszłam w odpowiedni rytm i od tego momentu szlag trafił moje postanowienie, że będę zdystansowana. Zaczęło mi się podobać.

Ogromnie przypadł mi do gustu mroczny, tajemniczy nastrój historii - bardzo lubię, kiedy podczas czytania towarzyszy mi dreszcz niepokoju, co zaraz się stanie, a tutaj tego zdecydowanie nie brakowało. Choć nie jest to czytadło, które wchłania się łatwo i szybko, poznawanie go sprawiło mi ogromną przyjemność, nawet nie biorąc pod uwagę tego, że częściej niż zwykle musiałam robić sobie przerwy na odetchnięcie. Zwłaszcza przy brnięciu przez opisy, do których uraz mam i będę miała chyba już zawsze, choćby nie wiem, jak pięknym językiem zostały nam przedstawione.

Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego ktoś wpadł na pomysł, by Wichrowe Wzgórza nazwać romansem. Według mnie miłości było tu tyle co kot napłakał, uważam za to, że jest to doskonałe przedstawienie tej najgorszej strony ludzkiej natury. Bronte w sposób niezwykle oddziałujący na wyobraźnię pokazała czytelnikom, do czego tak naprawdę zdolny jest człowiek. Jak bardzo istota niby rozumna może być zepsuta, jak wielką nienawiścią jest w stanie darzyć innych i do czego posunie się, by zatruć życie tych, którzy są obiektem tej wrogości. Niejednokrotnie natrafiałam na fragmenty, które sprawiały, że włosy stawały mi dęba. Naprawdę przerażały mnie niektóre zachowania bohaterów. 

I tu wyłania się kolejna zaleta Wichrowych Wzgórz - idealnie wykreowane postaci. Byłam i nadal jestem pod wielkim wrażeniem wiernego odwzorowania rzeczywistości w sposobie bycia fikcyjnych przecież jednostek. Serio, chylę czoła.

Zniesmaczona jestem faktem, że takie cudeńko zostało wydane z błędami. Na szczęście nie było ich bardzo dużo, dało się je jednak zauważyć. Co jeszcze mi się nie podobało - coś dziwnego, zamazującego mi litery w niektórych miejscach. Tak jakby ktoś pomazał tu i ówdzie kredą wybrane słowa. To było dziwne. I wkurzające.

Ale dziś...
Nic nie odwiedzie mnie od zamiaru wystawienia pięciu gwiazdek. Lektura debiutu Bronte zrobiła na mnie niewiarygodne wrażenie. Myślę, że nie wyjdzie mi z głowy jeszcze przez długi czas. Polecam każdemu - to klasyka, którą trzeba znać. Zalecam jednak nie nastawiać się na historię miłosną - raczej, jak pisałam wyżej, potraktujcie to jako opowieść o mrocznej stronie ludzkiego wnętrza.

18 komentarzy:

  1. Masz szczęście, że Ci się podobała :D To jest właśnie klasyka w najlepszym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki były kiepskie, przyznaję, myślałam, że jednak nie da rady. Całe szczęście dałam się przekonać ;)

      Usuń
  2. Taki mroczny klimat bardzo wyróżnia tę książkę, ciężko znaleźć coś podobnego. Chociaż szczerze mówiąc jeśli chodzi o siostry Bronte bardziej podobały mi się "Dziwne losy Jane Eyre" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę przeczytać, ale to... nie mam pojęcia, kiedy.

      Usuń
  3. Fajnie, że Ci się podobało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem miłości jest całkiem sporo w tej powieści, tyle że nie takiej cukierkowej z happy endem. Na pewno książka jest mroczna. Mi przypominała momentami powieści gotyckie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie w oczy bardziej rzucała się nienawiść, jej było pełno ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Od miłości bardzo blisko do nienawiści :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka ma jedną ważną i niepowtarzalną rzecz- klimat!
    Szkoda, że to wydanie z błędami :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdej książki, która została wydana z błędami - szkoda. Ale klasyki, dzieł ważnych szczególnie.

      Usuń
  7. Jednak i Ciebie zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W pełni się z Tobą zgadzam. Nazywanie tej książki romansem jest krzywdzące, a niektórych może nawet wprowadzić w błąd. To nie jest historia prosta, ale pełna skomplikowanych i często sprzecznych emocji. Piękna książka.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.