14.08.2014

Danielle Steel "W sieci"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Danielle Steel
Tytuł: W sieci
Tytuł oryginału: Malice
Wydawnictwo: Książnica
Tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska
Cena: 18,80 zł
Liczba stron: 272

Kiedy krzywdzą nas najbliżsi...

Grace Adams jako nastolatka przeżyła prawdziwy dramat. Przez cztery lata ojciec regularnie krzywdził ją, a kiedy się broniła, opierała - atakował matkę. Matka zaś stała i niemal ze spokojem patrzyła na nieszczęście swojej jedynej córki, twierdząc, że "to dla dobra rodziny, trzeba dbać o tatusia". Kiedy nastolatka zostaje sama z ojcem, uzmysławia sobie, że sytuacja nie zmieni się ani na jotę, a jest zdana tylko na siebie. To właśnie wtedy, rozpaczliwie chcąc wyrwać się z piekła, popełnia czyn straszny, ucieka się do ostateczności. Teraz, po wielu latach od tamtych wydarzeń i, jak może się wydawać, po odpokutowaniu dawnych win, bohaterka próbuje wieść normalne życie, zapomnieć o demonach przeszłości. Pytanie tylko, czy osoba mająca takie doświadczenia ma w ogóle szansę na to, by poprawnie funkcjonować...

Po lekturze Wichrowych Wzgórz Pianisty stwierdziłam, że potrzebuję książki łatwej i przyjemnej w odbiorze. Szczęśliwie nieoczekiwanie dostałam ostatnio sporą ilość tytułów, co w połączeniu z pozycjami, które już miałam w kolejce, dało naprawdę duży stos. Miałam więc w czym wybierać.

O Danielle Steel i jej dziełach słyszałam wiele - zarówno pozytywów, jak i negatywnych głosów. Postanowiłam zaryzykować i spróbować zapoznać się z historią Grace Adams, bohaterką W sieci.

Na wstępie przyznam - pomyliłam się, myśląc, że będzie to powieść lekka i sympatyczna w odbiorze, a przynajmniej nie była taka na samym starcie. Publikacja dotycząca krzywdzenia dzieci, którą zgłębia się z uśmiechem na ustach - nie, to nierealne. 

Początkowe kilkanaście stron pokonywałam z dręczącym mnie niedowierzaniem. Jak ludzie mogą znęcać się w ten sposób nad kimkolwiek, a już zwłaszcza nad własnymi dziećmi? Jak można nie zareagować na taki widok? Przecież włos się na głowie jeży, słysząc takie historie. 

Z czasem jednak wpadłam w rytm. Styl, którym posługuje się Steel, sprawia, że kartka po kartce mijają praktycznie nie wiadomo kiedy. Sama pochłonęłam całość w ciągu jednego dnia - nawet nie spostrzegłam, kiedy minęło pięć godzin, od kiedy zaczęłam czytać, aż do momentu, kiedy odłożyłam tytuł na półkę. Mało tego - jak być może pamiętacie, mam problem z czytaniem zbyt wielu stron na raz i po prostu muszę dzielić sobie książkę na części, między którymi jest dość duża przerwa na odpoczynek. Tutaj tego nie było. Odrywałam się dosłownie na 2-3 minuty po to, by sprawdzić, czy dzieje się coś na Facebooku (tak, uzależnienie, moi kochani. No co, każdy jakieś ma) raz na jakieś 40 minut. I czytałam po 21.00, co u mnie nie jest normalne, bo moje oczy od zawsze mają jakiś system obronny - o 9 wieczorem zaczynają się kleić i nie ma wtedy mocnych, wieczór z książką odpada. Cud, naprawdę cud się stał.

Uważam, że potrzebni są światu ludzie potrafiący pisać o trudnych tematach w sposób przystępny. Może historie takie jak W sieci to dobry sposób, by dotrzeć do ludzkości. By wpoić czytelnikom, że nie wolno być obojętnym na cudzy ból, że trzeba mieć oczy szeroko otwarte i reagować na wszelkie podejrzenia, że u sąsiadów, znajomych, gdziekolwiek - jest coś nie tak. Bo jeśli my nie odważymy się pomóc, przypuszczalnie nie zrobi tego nikt inny. Będziemy odpowiedzialni za czyjąś tragedię. A kiedy sami będziemy potrzebowali - inni też odwrócą się plecami. 

W przedmiocie dzisiejszego wpisu nie przeszkadzało mi absolutnie nic, jeśli chodzi o fabułę. Nawet wątek miłosny. Był opisany ze smakiem i nie rzucał się w oczy aż tak bardzo. 

Bohaterowie? Szczególnie ukochałam sobie Grace, ale i inni, mniej ważni, wywoływali we mnie gwałtowne emocje. Z rumieńcami na policzkach modliłam się: niech jej ktoś pomoże, niech ktoś jej wysłucha, ona zasługuje na wszystko, co tylko najlepsze, dość już wycierpiała!

Oczywiście, w tekście zauważalna była spora ilość literówek. Przede wszystkim - brak ogonka w literze ę. Ze smutkiem przyznaję, że zaczynam przyzwyczajać się do niedbałych wydań powieści. Nadal twierdzę, że to skandal, ale kiedy widzę błąd - wzruszam ramionami i myślę: aha. Norma. 

Z radością wystawiam...
Cztery gwiazdki. Za rewelacyjną myśl przewodnią, za styl, którym całość została opowiedziana. I za to, że nie mogłam się oderwać. Już dawno tak nie miałam. Ja chcę jeszcze!
Polecam absolutnie wszystkim. O złym traktowaniu najmłodszych trzeba czytać, by się uwrażliwić.

10 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie. Jak będę miała okazję to przeczytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się podziel odczuciami po lekturze!

      Usuń
  2. Ja również chętnie sięgnę po tę powieść. Tak wgle... na Twoim blogu jest po prostu pięknie. Na pewno będę tu bywała częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję za komplement i zapraszam ponownie! :)

      Usuń
  3. Książki Danielle Steele znam od dzieciństwa: zaczytywały się w nich moja mama i ciocia, potem ja, jako nastolatka zaczęłam oglądać z nimi różne ekranizacje jej powieści w tv, a teraz sama wypożyczam i czytam :) Co do ,,W sieci" miałam podobne odczucia co Ty, zasłużone 4 gwiazdki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przemoc wobec dzieci z pewnością nie jest łatwym tematem. Sięgnę po nią, ale nieco później. Teraz szukam lekkich lektur.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaraz po tym poście sięgnęłam po tę książkę i dzięki za to! Świetna lektura o życiu, a najlepsze jest to, że nie kończy się gdy główna bohaterka szczęśliwie wychodzi za mąż, ale jej losy są nam znane do prawie 50-tki :) To jest najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.