27.07.2014

Z życia autorki: skąd biorę książki?

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Cześć!

Wiecie, co kocham w blogosferze? To, że często się zdarza, że jakiś bloger jest dla mnie inspiracją. Ot, stworzy post, na pozór zwykły, ale ja rozdziawię usta i wrzasnę: Jezuuuuuuuuuu, jaki to jest fantastyczny pomysł! Tak było i dzisiejszej nocy. Tuż przed pójściem spać kręciłam się bez celu po Facebooku. I oto znalazłam cudo. Paulina, autorka bloga Zaginam rogi, opublikowała wpis, w którym radzi czytelnikom, skąd brać dobre książki. Popytałam, upewniłam się, że nie będzie miała nic przeciwko i... postanowiłam, że podzielę się z Wami wiedzą, skąd ja czerpię literaturę. To się nawet dobrze składa - w końcu mam pretekst do odświeżenia zapomnianej już pewnie przez wszystkich kategorii postów Z życia autorki. Nie wiem, kurczę, jakoś trudno mi tworzyć notki do niej - pewnie dlatego, że nie wiem, co by Was interesowało, a co nie. Dlatego proszę - podawajcie sugestie, to mi pomoże. No, a teraz już kończę ten przydługi wstęp i zabieram się do rzeczy...

Skąd biorę książki?

  • Pytam znajomych
Przez długi czas z wyszukiwaniem coraz to nowszych tytułów radziłam sobie sama. Aż napotkałam na problem, którego nie umiałam samodzielnie rozwiązać. Otóż, jak pewnie zauważyliście, od pewnego czasu na Internetowej Biblioteczce regularnie pojawiają się recenzje powieści polskich, co wcześniej było tu rzadkością. A wiecie, skąd taka zmiana? Bo postanowiłam walczyć z niechęcią do książek autorów-Polaków i nie potrafiłam znaleźć sama nic ciekawego. Więc odpaliłam Facebooka, napisałam post z zapytaniem (na samym początku dodałam jakże pieszczotliwy zwrot pod tytułem Mądre, oczytane misie, pytanie, tak o, żeby się podlizać) o pomoc. Odzew mnie zadziwił. Liczyłam na jakieś 5, góra 10 nazwisk, dostałam koło 40. Swoje typy wpisywali nawet ci, z którymi jakoś na co dzień kontaktu nie utrzymuję, a trzymam ich na liście znajomych, bo tak, bo mi się nie chce robić selekcji. Do dziś, choć od tamtego momentu minęło sporo czasu, potrafię dostać wiadomość na czacie, zaczynającą się od słów: Daria, a znasz.../czytałaś...? Nie?! To zrób to koniecznie!, i nie ma już reguły - wszyscy piszą o tym, co im przypadło do gustu, bez względu na narodowość twórcy. Po prostu: uważają, że coś warto znać, to mnie informują.
  • Przeglądam asortyment w księgarniach
I nie ma znaczenia, czy księgarnia stacjonarna, czy internetowa. Jednak muszę przyznać, że kilka tygodni temu, po wielu latach wierności jednej z księgarni internetowych, stwierdziłam, że chyba jednak wolę sobie połazić, posprawdzać, pooglądać okładki i poczytać opisy. Niby to samo robię, kupując przez internet, ale jakoś mi się to znudziło. No, opcja zamówienia i odbioru osobistego w sklepie też jest w porządku. Tak więc przeglądam oferty, jak mi się coś spodoba - biorę. To wyjście ma jednak dwie zasadnicze wady - po pierwsze: mija dużo czasu, zanim coś wybiorę, tak dużo, że jak już w końcu wyjdę z tego Empiku czy Matrasa (ewentualnie - złożę zamówienie), to jestem naprawdę zmęczona, po drugie - grawitacja mnie ciągnie ku kryminałom i horrorom wyłącznie, a ileż można się kręcić w obrębie dwóch gatunków? Poza tym, ten blog też w założeniu nie ma być ograniczony gatunkowo, moją ambicją jest czytać wszystkiego po trochu, tak, by jak największa liczba ludzi mogła znaleźć tu coś dla siebie. Niemniej jednak - czasem zakupy porobię, bo i czemu nie? Uwielbiam patrzeć na swój domowy zbiór książek. Pomijam fakt, że regały, sztuk dwie, nienawidzą mnie już od dawna, a ja jestem głucha na ich wołania i protesty.
  • Czytam blogi podobne do mojego
To przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy mam już upatrzony jakiś tom, ale nie jestem do niego do końca przekonana. Wpisuję więc w Google tytuł i szukam recenzji na blogach, upewniam się, czy warto. A uwierzcie mi, jestem dziwadłem i dla mnie im więcej dana książka ma złych opinii, tym lepiej, nie bardzo ufam ochom i achom. Jak mam czas i ochotę, to po prostu czytam strony innych i jak mi coś wpadnie w oko, zapisuję na kartce, żeby pamiętać i przy okazji sobie załatwić dany egzemplarz. Powiedziałabym Wam, że uwielbiam pisaninę Jarka Czechowicza i jeśli on czemuś patronuje, to to jest dobre, ale wspominałam już o tym człowieku tyle razy, że pewnie odbija się Wam, kiedy słyszycie jego nazwisko. Ups, wybaczcie!
  • Korzystam z rekomendacji na wortalach czytelniczych
Tę możliwość wykorzystuję bardzo rzadko. A właściwie nawet nie do końca z niej korzystam, bo na razie to tylko zbieram tytuły, zapoznawać się z nimi będę potem. Nie wiem kiedy. Kiedyś na pewno. Zauważyłam jednak, że mimo że rekomendacje na takich stronach są robione w oparciu o nasz gust i oceny danych dzieł, to mimo wszystko regularnie muszę sprawdzać, czy mi nie zaproponowali jakiegoś syfu. I owszem, często to robią. Co nie znaczy, oczywiście, że i perełki się nie trafiają.
  • Dostaję je w prezencie lub w nagrodę
Urodziny, czasem Boże Narodzenie, imieniny. Nawet z okazji zdania matury przybyły mi do domu dwie opasłe księgi. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie organizowanym przez czasopismo FanBook: wysłałam maila, w którym miałam podać swój typ na najlepszą książkę wydaną w 2014 roku i adres bloga. Zrobiłam to, w zamian dostałam Oszusta matrymonialnego (oraz 3 numery gazety), którego nie przeczytam, ale to już inna sprawa jest. W każdym razie - konkursy to dobra rzecz i sądzę, że będę próbowała swoich sił jeszcze niejeden raz. Tylko może następnym razem się upewnię, jaki tytuł jest nagrodą.
  • Wymieniam się
I na koniec opcja, którą poznałam dopiero na początku tego miesiąca, przy okazji A może nad morze? Z książką. Uwierzcie mi, że nie ma chyba nic lepszego dla mola książkowego niż moment, w którym może się on pozbyć książki, która nie przypadła mu do gustu, znaleźć jej nowy, lepszy dom i w zamian przygarnąć do siebie coś innego, lepszego. Kosmos!

A Wy, moi drodzy? Skąd bierzecie książki?

22 komentarze:

  1. Właściwie wszystkie z powyższych, poza pożyczaniem od znajomych albo radzeniem się ich. U mnie w otoczeniu mało kto czyta, więc muszę polegać wyłącznie na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to smutne, że mało kto czyta... Ja w sumie też nie wiedziałam, że mam AŻ TYLU interesujących się literaturą znajomych. Ale człowiek się uczy całe życie ;)

      Usuń
  2. Skąd biorę książki? Ja,stary mol,który bez książek umarłby z nudów,a w codziennym życiu ,tfu! tzw.pani domu, przepadłby z kretesem, ogarnięty czarnymi myślami przy gotowaniu i sprzątaniu?
    Biblioteka najbliższa od mojego domu to raz,ale w związku z wiekiem ,teraz więcej słucham niż czytam. Wiadomo,ze to inna para kaloszy,jednak nie wezmę książki obierając ziemniaki czy przy innym równie "ciekawym" zajęciu.Zatem słucham audioksiążek z chomików.
    Wyszukiwarka jest darmowa,a po zawarciu przyjażni z tymi,którzy mają, "pożyczam",odsłuchuję i kasuję. Które ksiażki biorę? A gadam sobie z tymi,którzy czytają i często też biorę z 5 rozdziałów do posmakowania.
    Chadzam tez na blogi,takie,jak np.Twój.
    Pozdrawiam z szelestem kartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie jestem przekonana do audiobooków, ale mam zamiar spróbować zmienić to nastawienie.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Obecnie częściej przeglądam księgarnie internetowe, niż stacjonarne. I wtedy też tracę dużo czasu...ale przynajmniej mogę sobie porównać ceny, chociaż najczęściej wychodzi mi najtaniej na bonito.pl - zamawiam i odbieram w sklepie stacjonarnym. Polecam również fabryka.pl - nigdy nie miałam problemów z zamówieniami z tej strony, czasami wrzucają ciekawe obniżki i okazje można złapać nawet za dychę. Książek od znajomych raczej nie pożyczam, po prostu często trudno mi znaleźć coś ciekawego dla mnie. Inspiracji szukam głównie na blogach i na LC, wszędzie szukam krytycznych i dobrze uargumentowanych tekstów, bo jak czytam emocjonalny pean na cześć powieści, która później okazuje się zwyczajnie słaba - i to nawet "technicznie" - to coś mnie w środku trafia. ;) No i na cyfroteka.pl można sobie przeczytać początki powieści lub ich posłuchać, zawsze to też jakieś rozeznanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zapamiętam adresy :D
      Też nie pożyczam od znajomych książek. Oni mi tylko doradzają, co przeczytać.

      Usuń
  4. Ja robię to "na czuja". Spędzając długie godziny na przeglądaniu bibliotecznych półek. Zwłaszcza, że większość inspiracji z tak zwanego polecenia kończy się fiaskiem. Wygląda na to, że z reguły podoba mi się co innego, niż reszcie populacji:).
    Jeśli idzie o cykl "Z życia autorki", trochę to rozumiem. Z trudnością przychodzi Ci odsłaniać prywatność przed czytelnikami. Chyba mam podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak mam z bestsellerami, książkami ogólnie lubianymi. Większości nie lubię.

      Nie chodzi o to, że trudno mi pisać o sobie obcym ludziom. Chodzi o to, że mam określoną tematykę bloga i ciężko mi pisać o sobie, bo nie wiem, co Was interesuje ;)

      Usuń
    2. Wsio... wiele mówiące słowo :D

      Usuń
  5. Ja polegam głównie na własnym przeczuciu, a poza tym sugeruję się zdaniem czytelników o podobnym guście. Kryminały, czy książki podróżnicze biorą czasami jak leci, bo to takie gatunki, których pozycje muszę sprawdzić osobiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleganie na własnym przeczuciu akurat mnie czasem zawodzi.

      Usuń
  6. Ostatnio przeważnie z blogów recenzenckich :) I z recenzji w gazetach literackich, ale teraz, odkąd nie ma Bluszcza, to nie umiem znaleźć nic co by mi się bardzo podobało. Przeglądam też oczywiście księgarnie, ale staram się tego nie robić za często, bo można zbankrutować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ceny książek potrafią zabić. Do dziś nie mogę odżałować "Pochłaniacza" za niemal 4 dychy.

      Usuń
    2. Ano, jeśli akurat nie ma promocji to faktycznie. Ja raczej staram się czekać na wyprzedaże/kupony rabatowe etc., a w cenie regularnej kupuję tylko pewniaki (typu: czytałam już jakąś książkę tego autora i jestem pewna, że ta również będzie super) :)

      Usuń
    3. Problem w tym, że każdemu zdarzy się napisać coś kiepskiego, nawet najlepszemu.

      Usuń
  7. Ja podobnie jak ty, najpierw rozmawiam z czytającymi znajomymi, czytam blogi poświęcone literaturze, przeglądam internetowe księgarnie, ale czasem też sama wybieram się w cudowne miejsce, jakim jest księgarnia. Najczęściej odwiedzam bibliotekę. Zwykle chodziłam raz w miesiącu, bo odwiedzam dwie w moim miasteczku. Obecnie moja przyjaciółka pracuje w bibliotece to podrzuca mi mnóstwo cudownych książek. Obecnie przyniosła mi 9 tytułów. Raj na Ziemi. Jak jestem na wakacjach nad morzem to tam taniej kupuję dużo książeczek. Często też otrzymuję od rodzinki na imieniny, urodziny i inne święta : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie w bibliotece się już śmieją, potrafię przyjść 2 razy w tygodniu jak nie lepiej :D Teraz mam lekką przerwę, dużo książek w domu czeka na przeczytanie.

      Usuń
  8. Kiedyś głównie biblioteka szkolna teraz trochę zakupów, prezentów, no i egzemplarze recenzenckie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzemplarze recenzenckie do mnie nie przemawiają.

      Usuń
  9. Biorę z księgarń, pożyczam w bibliotekach lub od znajomych, dostaję jako prezenty. A skąd się dowiaduję o ciekawych tytułach? Z magazynów, innych blogów, TRÓJKI i na skutek księgarnianego szperania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystko w temacie, wszędzie pełno inspiracji :D

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.