09.07.2014

Lew Tołstoj "Anna Karenina"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Lew Tołstoj
Tytuł: Anna Karenina
Tytuł oryginału: Anna Karenina
Wydawnictwo: Znak
Tłumaczenie: Kazimiera Iłłakowiczówna
Cena: 39,90 zł
Liczba stron: 909

Pragnąć szczęścia w życiu...

Wydawać by się mogło, że Anna Karenina ma wszystko, czego potrzeba kobiecie: jest młoda, piękna, wiedzie dostatnie i spokojne życie. Spełnia się jako matka, ale bywa też na przyjęciach i jest uwielbiana na petersburskich salonach. A jednak prawda wygląda zupełnie inaczej: kobieta, będąc żoną mężczyzny znacznie od niej starszego, właściwie nie wie, co to szczęście. Kiedy pewnego dnia bohaterka poznaje hrabię Wrońskiego, wszystko się zmienia. Anna podejmuje ogromne ryzyko, by choć przybliżyć się do tego, o czym od zawsze marzyła...

Już od dawna chciałam przeczytać dobrą historię miłosną, która uważana jest za klasyk, a jednocześnie nie wyszła spod pióra Jane Austen. W końcu, po dość długim przeglądaniu internetu i wahaniu się, podjęłam decyzję: wezmę się za Tołstoja. I tak oto po niedługim czasie moją prywatną, domową biblioteczkę zasiliła Anna Karenina. Niestety, pozycja musiała odstać swoje w wiecznie długiej kolejce - ostatecznie zabrałam się za nią dopiero kilka dni temu. Cały czas miałam nadzieję, że dołączę do szerokiego grona osób zakochanych w tym przejmującym romansie.

Muszę przyznać, że od samego początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona i wraz z rozpoczęciem lektury nie odczułam jakiegoś - zwłaszcza dojmującego - rozczarowania. Podobało mi się wszystko, język, choć daleki od potocznego, także mnie ujął. Jedynym problemem w tamtym momencie był rozmiar czcionki całości - stanowczo zbyt mały. Nie mogę się pochwalić specjalnie dużą wadą wzroku, jednak litery - wolę mieć dość duże i wyraźne.

Ale, jak to mówią, wszystko co dobre, szybko się kończy. Stopniowo, kartka po kartce, mina rzedła mi coraz bardziej, choć nadal nie traciłam nadziei, że będzie choć w miarę dobrze.

Zapytacie pewnie: taka piękna opowieść, gorący romans, napisany w sposób piękny, nie tak, jak dzisiaj wydawane są wszystkie te Zmierzchy i podobne pozycje - więc co tu może irytować? Ano, moi drodzy, zgrzytanie zębami mogą wywoływać chociażby wątki poświęcone polityce i rolnictwu, rozwojowi gospodarczemu w Rosji. Choć próbowałam, nie mogłam przez nie przebrnąć bez bólu, a pominąć je całkowicie - to nie w moim stylu. Albo czytam całą książkę, albo nie czytam jej w ogóle, nie mam w zwyczaju wybierać wygodnych dla siebie fragmentów. A niestety - stron poświęconych tej tematyce wcale nie było tak mało.

Z czasem Tołstoj wprowadził do swej powieści postaci, które również darzyłam negatywnymi uczuciami - mowa tu o Kitty i Lewinie. Byli to dla mnie ludzie bardzo, bardzo sztuczni i - przede wszystkim - nijacy. Czytanie o ich perypetiach również nie było dla mnie przyjemne, choć wolałam to, niż rolnictwo przeplatane polityką.

Mimo wszystko jednak, główna myśl książki, strony i rozdziały poświęcone Annie i jej działaniom, które powzięła, by w końcu odnaleźć szczęście - to mnie niezmiernie interesowało. Otwarcie jej kibicowałam i modliłam się, by wszystko poszło tak, jak ona sobie tego życzy. Nie mogłam zrozumieć jej późniejszych zachowań, niemniej - jest to moja ulubiona bohaterka, zaraz po jej mężu i Dolly (z tego co zdążyłam się zorientować - sporo czytelników nie trawi tej kobiety - nie rozumiem, dlaczego. Owszem, była zbyt dobra dla swojego małżonka, ale... to były inne czasy!). Razem z nią cierpiałam, razem pragnęłam, by życie się ułożyło. Wściekałam się na tych, którzy potępiali ją tylko i wyłącznie za to, że chciała czegoś więcej, a nie zadowoliła się ochłapami. Jasne, można powiedzieć, że źle się do tego zabrała, że mogła postąpić inaczej - bo ostatecznie zraniła innych. Ale nie zmienia to faktu, że o swoje trzeba walczyć, a walka nie zawsze jest czysta. Poza tym - jakiejkolwiek drogi, metody by nie obrała, cierpienia nie sposób było uniknąć. Zaczęłam się zastanawiać: a ja? Co JA bym zrobiła na miejscu tej kobiety? I doszłam do wniosku - że chyba to samo. Przecież lepiej coś zrobić, spróbować i potem najwyżej (niekoniecznie!) żałować, niż siedzieć z założonymi rękami, z uczuciem irytacji, że nasz żywot przebiega nie tak, jak byśmy sobie tego życzyli.

Szkoda, że psychika, stan Anny to tak naprawdę kwestie, które giną w morzu innych - a wydawać by się mogło, że powinno być inaczej. Dlatego, choć byłam ciekawa, jak się potoczą losy tej dwójki, poczułam się pozbawiona przyjemności z poznawania tych ich perypetii. Po prostu - wiedziałam, że teraz jest fajnie, interesująco, ale za chwilę pojawi się coś, co całe dobre wrażenie i wszelkie inne pozytywne emocji mi odbierze.

Autor w przedmiocie dzisiejszego wpisu doskonale odwzorował społeczeństwo w czasach, w których działa się akcja powieści. Te wszystkie bale, dbanie o reputację - uwielbiam o tym czytać, a jednocześnie trudno mi sobie wyobrazić, że tak kiedyś naprawdę było, a jeszcze trudniej - że ja mogłabym tak żyć.

Przyswajanie całości zostało mi dodatkowo utrudnione przez jeszcze jedną rzecz - ogromną ilość obcojęzycznych wstawek. Gdzieś, w którymś poście, pisałam już - tego nie lubię, bo często nie wiem, jak się coś wymawia, niewygodnie mi też przeskakiwać z treści właściwej do przypisów na dole.

Niestety, ale koniec końców muszę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Gniotem Anny Kareniny nie nazwę, bo aż tak źle nie jest, ale powiem co innego - Anna... jest stanowczo zbyt przegadana. Uważam, że nic by się nie stało, gdyby była tak o połowę krótsza, niż jest w rzeczywistości.

Tak więc dla Tołstoja...
Trzy gwiazdki, jest przeciętnie. Nie mogę, po prostu nie mogę odpuścić tej męczarni, którą czułam przez długi czas. Zwłaszcza, że naprawdę wydawało mi się, że do ostatniej strony nie dotrwam.

22 komentarze:

  1. W końcu doczekałam się Twojej opinii :)
    Mówisz przegadana? No cóż, może dla innych będzie za krótka! Ciekawe jest to odwzorowanie czasów, o którym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie - znacznie przegadana. Gdyby całość była poświęcona historii miłosnej, nawet bym nie pisnęła, ale tak...

      Usuń
  2. Czytałam tą książkę wiele lat temu. Bardzo mi się wtedy spodobała. Muszę do niej niebawem koniecznie powrócić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się pochwal, czy odczucia Ci się zmieniły ;)

      Usuń
  3. Ooo klasyka .Mam tę książkę w swoich planach, ale na razie dość odległych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj i powiedz, co myślisz ;)

      Usuń
  4. Tak dawniej pisano, ponieważ uważano, że powieść taka jak AK musi być powieścią nie tylko o miłości, ale także mieć szerokie tło. Mojej mamie, kiedy czytała to w szkole, również się nie podobało. No ale klasyka, trzeba przeczytać ;)
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozumiem - mnie to jednak nie przypadło do gustu.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Powody mamy różne, ale generalnie ocena książki podobna :) Też uważam "Annę Kareninę" za trochę przereklamowaną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam film kiedy wszedł do kina i podobał mi się :) Na pewno sięgnę kiedyś po książkę, wschód to jest zdecydowanie mój kierunek, więc to rosyjskie tło może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie filmu też jestem ciekawa - ale to potem, przy okazji.

      Usuń
  7. Trzy gwiazdki. Dla Tołstoja. A co, niech se nie wyobraża:))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Dawno Cię tu nie widziałam, myślałam nawet ostatnio o Tobie, gdzie się podziewasz :)

      Usuń
  8. Ah, dokładnie jestem w trakcie czytania tego wydania i prawdę mówiąc mam miesięczną przerwę, w ciągu której przeczytałam już z 5 książek bo widmo Lewina i jego rolniczych problemów mnie prześladuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym zrobiła sobie przerwę, to bym już do książki nie wróciła.

      Usuń
    2. Tego się właśnie obawiam :)

      Usuń
    3. No cóż - jak nie ta, to inna wspaniała książka się trafi.

      Usuń
  9. Im jestem starsza, tym bardziej mi się wydaje, że ludzie wcale się tak nie zmienili od tamtych czasów. Co do literatury rosyjskiej z tamtych czasów, myślę, że warto się z nią zapoznawać, choć jest tak "przegadana". Choćby "Wojna i pokój" tego samego autora, czy książki Dostojewskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie zmieniło się podejście do zdrad - jak kobieta zdradzi męża, jest... noo, wiadomo jaka. Ale jak mężczyzna to zrobi kobiecie - jest maczo.
      Zapisuję sobie, by zapoznać się z tymi książkami!

      Usuń
  10. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.