25.07.2014

Krystyna Mirek "Droga do marzeń"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Droga do marzeń
Tytuł oryginału: Droga do marzeń
Wydawnictwo: Feeria
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 29,90 zł
Liczba stron: 302

Kiedy nic nie jest takie, jak nam się wydaje...

Konstancja i Ania to dwie kobiety żyjące w zupełnie różnych światach. Ta pierwsza to rozpuszczona jedynaczka bogatych rodziców, dziewucha, która nigdy nie poznała trudów prawdziwego życia i nieznająca wartości pieniądza. Ta druga natomiast uchodzi za szczęśliwą żonę i matkę trójki dzieci, dobrą nauczycielkę - w rzeczywistości jednak przed laty przeżyła ona dramat, z którym do dziś nie potrafi się pogodzić i zacząć żyć na nowo. Przewrotny, wredny los postanowił odebrać bohaterkom stabilizację, wszystko, czego w życiu były pewne i rzucić im wyzwanie: rozprostować swoje ścieżki, by odnaleźć prawdziwe szczęście i sens istnienia...

Zapewne pamiętacie mój niedawny zachwyt nad Pojedynkiem uczuć autorstwa Krystyny Mirek. Rany, od czasu opublikowania tego posta minęło zaledwie dziesięć dni! Nic na to jednak nie poradzę. W stylu pisania Mirek zakochałam się tak, że kiedy tylko nadarzyła się okazja, weszłam do księgarni, wypatrzyłam Drogę do marzeń i od razu postanowiłam: biorę ją do domu, bo musi być świetna. Ale naprawdę, nie zamierzałam zaraz zabierać się do czytania - nie lubię pochłaniać dzieł danego autora jedno po drugim, bez dłuższej przerwy, a już tym bardziej nie przepadam, kiedy na blogu na stronie głównej pojawia się więcej niż jeden wpis dotyczący twórczości jednego człowieka. No ale ludzie - przedmiot dzisiejszej notki na mnie wrzeszczał z półki. Próbowałam czytać co innego, próbowałam być twarda, wykazać się silną wolą - nie dało się. Trudno.

Za lekturę zabierałam się bez cienia jakichkolwiek obaw, żaden podstępny głos w głowie nie szeptał: pospieszyłaś się, to nie będzie mile spędzony czas. Uznałam to za dobry znak, bo zazwyczaj boję się kontynuować przygodę z twórcą, jeśli mam za sobą tylko jedno z jego dzieł - bo co, jeśli spieprzę sobie rewelacyjne pierwsze wrażenie? Strasznie nie lubię tego uczucia.

I jakbym dostała w twarz. Mokrą ścierką. Pierwsze strony zdecydowanie trudno mi było pokonać, nie było, jak w przypadku Pojedynku uczuć, zachwytu od pierwszego słowa. Szybko jednak znalazłam przyczynę tego zajścia - nie lubię głupich ludzi, którzy uważają, że wszystko im się należy, a każdy problem da się rozwiązać kartą kredytową, no, ewentualnie gotówką. A taka była Konstancja, jedna z głównych bohaterek Drogi do marzeń. Z czasem jednak przyzwyczaiłam się do jej ograniczenia, nie raziło mnie ono w oczy już tak bardzo, pojawiły się też inne wątki i poznawanie świata wykreowanego przez Mirek stało się dla mnie ogromną przyjemnością, zupełnie jak za pierwszym razem. Ponownie przepadłam.

Autorka znów przedstawiła nam niezwykle trudne zagadnienie, nieco podobne do poprzedniego - jak żyć, kiedy wszystko się wali i wydaje się, że dalej będzie już tylko gorzej. O żadnych innych podobieństwach w tych dwóch książkach - Pojedynku uczuć i Drogi do marzeń - nie może być mowy. Droga... to opowieść o tym, że owszem, czasami wszystko się chrzani, lądujemy w okropnym bagnie, ale można z tego wyjść na prostą. Można wykroczyć poza schemat. Nie zważać na to, jak jesteśmy postrzegani przez innych, jaką społeczeństwo przykleiło nam łatkę. Jeśli chcemy - możemy wszystko zmienić. W ciągu nawet dość krótkiego czasu z kompletnej miernoty życiowej stać się człowiekiem sukcesu. Z samotnika przemienić się w osobę w szczęśliwym związku. I tak dalej, i tak dalej. Wystarczy tylko zapał, chęci i mnóstwo pracy, cierpliwości, wysiłku. To także pouczenie - nie wszystko, o czym marzymy, nadaje się do spełnienia. Czasami naprawdę warto jest odpuścić, bo można napytać biedy i sobie, i skrzywdzić bliskich nam ludzi. 

To wszystko znów zostało nam przekazane w sposób niezwykle łatwy i przyjemny. O ile poprzednio było mi trudno znaleźć jakiś element humorystyczny w fabule, tutaj kilka razy parsknęłam śmiechem. Lubię to. 

Poznawanie historii tych dwóch kobiet straciło dla mnie nieco uroku - zwalam to jednak na karb tego, że wiedziałam, czego się spodziewać, jakiego stylu wypowiedzi. To naturalne - poznajemy pisarza i w pewnym momencie bardzo trudno jest nas zaskoczyć. Może to dziwne, że ja mam coś takiego już po pierwszej książce, ale cóż, bywa i tak. Dziś nawet postaci nie wywołują we mnie takich emocji.

Teraz kolejny raz muszę przyczepić się do wydania. Literówki, literówki, dość sporo literówek naliczyłam. O zgrozo, wypatrzyłam ponownie korowego zamiast kolorowego. Co jest w tym słowie, że staje się tak problematyczne?

Ach, i jeszcze jedna kwestia - nie byłam tego pewna, ale trochę przed chwilą poczytałam i według moich informacji wyrażenie w każdym bądź razie jest błędne, no, może akceptowane tylko w mowie potocznej, nigdy oficjalnie. Poprawna forma to w każdym razie. Więc dlaczego ja znalazłam pod sam koniec tę pierwszą wersję? To już jest pomyłka znaczna, rażąca. Niedobrze.

Sądzę, że dziś...
Jest bardzo dobrze. Wahałam się co prawda, czy nie wystawić niższej noty, jednak ostatecznie: to ja zdecydowałam, że przeczytam Drogę do marzeń teraz, a nie później. Gdybym to odwlekła w czasie, pewnie zakochałabym się w niej równie mocno jak w Pojedynku uczuć, a muszę przyznać, że obecnie jest trochę słabiej. Ale nie mam serca mówić, że jest przeciętnie, no. Bo nie jest. To naprawdę piękna historia, którą każdy powinien poznać po to, by uwierzyć, że wszystko się da, że to my jesteśmy panami swojego losu. Wiem, że wielu z nas ma z tym problem.

8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie "w każdym bądź razie" to błędna zbitka wyrazowa - ale okrutnie się rozpleniła. Mówi się "w każdym razie", mówi się "bądź co bądź", ale w takiej formie - nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że takie błędy są powielane...

      Usuń
  2. Z twórczości pisarki znam tylko "Miłość z jasnego nieba", a "Pojedynek uczuć" czeka już na stoliku w stosiku do przeczytania :). Tej pozycji jeszcze nie mam, ale na pewno jej poszukam, bo jestem zauroczona pierwszą przeczytaną książką

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki autorstwa tej pisarki, ale tak ciekawie o niej napisałaś... Zastanowię się...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam przyjemności przeczytać tej książki, ale kiedyś na pewno to nastąpi : >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, kiedy już przeczytasz, jak Ci się podobało!

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.