06.07.2014

A może nad morze? Z książką - czyli o pewnym spotkaniu moli książkowych słów kilka...

Zdjęcie z bloga Co warto czytać?

Uwaga wszyscy, zagadka! Co uwielbiają robić blogerzy książkowi, oprócz czytania i pisania o książkach? Nikt nie wie? No to Wam powiem: gadać o nich, wymieniać się nimi, a to wszystko w miłej atmosferze. Na szczęście są dwie takie blogerki - Beata, właścicielka bloga Co warto czytać? oraz jej imienniczka, prowadząca stronę bookfa - które chcą i potrafią wyjść naszym chęciom i potrzebom naprzeciw. Tak oto wczoraj, 5 lipca 2014 roku, już po raz drugi (choć dla mnie pierwszy) odbyło się spotkanie o nazwie A może nad morze? Z książką w sopockiej Zatoce Sztuki.

Każdy uczestnik spotkania miał zadanie - wziąć ze sobą dobry humor, co najmniej jedną książkę na wymianę i zjawić się w umówionym miejscu o godzinie 15.00. Na całe nieszczęście ja nieco się spóźniłam - takie są uroki zatłoczonego Sopotu i problemów z zaparkowaniem gdziekolwiek. W końcu jednak dotarłam, a po niedługim czasie zlot oficjalnie się rozpoczął.

Było nas naprawdę dużo - nie tylko blogerów, ale i komentatorów naszych blogów, zwykłych moli książkowych, a nawet... ludzi pióra! O tym ostatnim jednak - trochę później.

Na samym początku imprezy dostaliśmy siatki z prezentami - książkami, oczywiście - od wydawnictw. O ile zdążyłam się zorientować, wszyscy obdarowani zostaliśmy prawie takimi samymi zestawami tytułów, kilka jednak różniło się, tak że w momencie, kiedy jakiejś osobie dana pozycja nie przypadła do gustu, mogła spokojnie się wymienić na inną.

Oprócz pozycji, które mogłyby zainteresować nas samych, dostaliśmy też coś dla dzieci - książeczkę, w której bardzo ładnie wytłumaczony jest temat śmierci i odchodzenia. Ci, którzy mają berbecie w rodzinie, nie pogardzili tym podarunkiem.

W końcu sama wymiana - czyli stół z książkami przez nas przyniesionymi. Losowaliśmy numery i w kolejności podchodziliśmy, wybierając sobie tom (lub tomy - z tego, co słyszałam, funkcjonowała zasada, że tyle, ile sami przynieśliśmy, tyle mogliśmy wziąć w zamian). Obchody takie zdarzyły się 3 lub 4 razy. Odbyła się także loteria - dziesięciu szczęśliwców wybrało sobie dodatkowe książki.

Dzięki uprzejmości zarządzających restauracją Zatoka Sztuki uczestnicy spotkania mieli specjalny, dziesięcioprocentowy rabat na wszystkie dania i napoje bezalkoholowe z menu, tak więc dochodzi kolejna przyjemność, prócz książek i tego, co z nimi związane - mniejsza lub większa rozkosz dla podniebienia. A oprócz tego, co w karcie - ponownie pojawiły się słodkie babeczki.

Przez cały czas, od samego początku, przy naszym ogromnym stole toczyły się żywe dyskusje, niekoniecznie o literaturze, ale hej - nie samymi książkami człowiek żyje! :) 

Było o ludziach pióra... na spotkaniu swoją obecnością zaszczycił nas Mirosław Tomaszewski, autor dzieł takich jak Pełnomocnik - zresztą, dostaliśmy po egzemplarzu tej pozycji i istniała możliwość poproszenia o dedykację. Mnie, szczęściarze, trafiły się 2 sztuki tego utworu, więc... przy okazji załatwiłam sprawę spóźnionego prezentu dla koleżanki na urodziny ;)

Ogromną dawkę śmiechu przyniosła nam zabawa - quiz. Organizatorki przygotowały dla nas nie lada wyzwanie. Podzieliły nas na grupy, rozdały kartki z podobiznami autorów i kazały podpisywać ich imionami i nazwiskami. Okazało się, że owszem - tytułami możemy się przerzucać, kojarzymy Kinga, Tolkiena czy Rowling, ale już Wyspiańskiego czy Pawlikowską-Jasnorzewską - niekoniecznie. Na szczęście dwóm zespołom udało się trafić sporą liczbę nazwisk, za co w nagrodę dostały, oczywiście, książki.

Atmosfera była świetna, ludzie mili, choć czym byłaby impreza bez jakiegoś feralnego wydarzenia? Otóż, moi kochani - jak wszyscy wiemy, trwa mundial. W pewnym momencie w restauracji pojawiło się kilku baaardzo miłych panów, którzy zapragnęli oglądnąć mecz - pech chciał, że telewizor znajdował się niedaleko naszego kąta. Nastało przykre zamieszanie, żądania, byśmy się przesunęli (mimo że to my mieliśmy rezerwację i wszystko opłacone) i tym podobne - lecz koniec końców odbiornik został wyłączony i przeniesiony na dwór.

Niestety, ja jeszcze przed wybiciem godziny 19.00 pożegnałam się i wróciłam do domu, jednak od jednej z uczestniczek wiem, że zabawa trwała jeszcze dłuuugi czas. Na tyle długi, że koty niektórych z nas zaczęły się niecierpliwić i kiedy wróciliśmy do domu - mimo upału i późnej godziny - nie odpuściły sobie łaszenia się i dopraszania się o pieszczoty... Tak, moja kotka też stwierdziła, że tak łatwo nie wybaczy mi kilkugodzinnej nieobecności.

Ze swojej strony chciałabym podziękować wszystkim - szczególnie organizatorkom spotkania, uczestnikom, panu Mirosławowi i zarządzającymi Zatoką... za udostępnienie nam miejsca. Było świetnie! Nawet pogoda nam dopisała! Mam nadzieję, że odbędzie się kolejna odsłona A może nad morze? Z książką, i że będzie to najpóźniej za rok. 

JESZCZE RAZ - DZIĘKUJĘ! :)

16 komentarzy:

  1. A Ty ile książek zdobyłaś? Czy Mirosław Tomaszewski jest sympatyczny :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 dla siebie + jedna dla koleżanki i jedna dla siostrzeńca. Tak, jest bardzo sympatyczny ;)

      Usuń
    2. No to całkiem nieźle się obłowiłaś :D A Tomaszewski po zdjęciach właśnie sprawiał takie sympatyczne wrażenie.

      Usuń
    3. Oj tak :D Zresztą zobacz sobie na mój profil na fb ;)

      Usuń
  2. Byłam na tym spotkaniu w ubiegłym roku, więc i tym razem byłam bardzo zainteresowana (wiedziałam, że Beaty są świetnymi organizatorkami). Zaskoczyło mnie, że tyle ludzi pióra również postanowiło przyjechać. Miło było poznać i porozmawiać z osobami, które obserwuję w świecie wirtualnym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Zazdroszczę bardzo, choć mój kot pewnie też nie wybaczyłby mi nieobecności. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za rok, jeśli się spotkamy, skusisz się i Ty? :) Kot raz na rok może się obrazić!

      Usuń
  4. Bardzo się cieszę, że miałam okazję Ciebie poznać ( i wielu innych również), jeszcze nie opisałam tego naszego spotkania, ale zrobię to wkrótce. Byłam rok temu, byłam w tym roku i mam nadzieję, że będę za rok :) http;//ksiazkiidy.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie bym chciała pojawić się kiedyś na czymś takim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę! Z własnego doświadczenia wiem, że spotkania blogerskie dają dużo frajdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego zazdrościć - trzeba szukać czegoś w swojej okolicy lub samemu coś zorganizować ;)

      Usuń
  7. Powiem o tej imprezie w mojej miejskiej bibliotece. Może chwyci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzieć zawsze można ;) I próbować zorganizować coś podobnego u siebie - też.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.