12.06.2014

Inicjatywa społeczna: nie bądź Polakiem-cebulakiem. Nie zdradzaj zakończenia książki!

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

UWAGA! Post powstał pod wpływem nerwów i nie jest jego celem obrażenie kogokolwiek. Choć będę zwracać się do Was, czytelników bloga, chodzi mi o ogół ludzi czytających. Nie kieruję zarzutów w nikogo konkretnie!

Kochani!

Ja się bardzo cieszę, że jesteście w tym (ponoć) niewielkim procencie Polaków, którzy czytają. Ja rozumiem, że Wy się chcecie pochwalić znajomością fabuły danej pozycji. Ale jeśli idziecie do teatru, to raczej nie w dresie, prawda? Wierzę, że jesteście wszyscy bardzo kulturalnymi ludźmi, więc i telefon przed spektaklem wyłączacie. Zatem dlaczego, do jasnej anielki, wpadacie czasami na takie durne pomysły, jak wejście chociażby na portal Lubimy czytać  i napisanie opinii o tytule, w którym... zdradzacie zakończenie całości? No ludzie, serio? Tak trudno jest pomyśleć, że psujecie komuś radość z poznawania danej opowieści kawałek po kawałku? Nawet, jeśli już absolutnie musicie ogłosić wszem wobec, jak coś się skończy - macie opcję zaznaczenia, że dana opinia to spoiler. Dlaczego jej nie użyjecie?! Za duży wysiłek? Mysz się Wam zepsuje od jednego kliknięcia więcej?
Tak, już wcześniej napotykałam na taki koszmar. Ale dziś mam zacząć Dom na Wyrębach i już wiem, jak się skończy. Tylko dlatego, że chciałam poczytać i mniej więcej oszacować, ile jest głosów pozytywnych, a ile negatywnych. Kochani, takim postępowaniem działacie na szkodę nie tylko drugiemu czytelnikowi, ale i serwisowi! Jak tak dalej pójdzie, ludzie nie będą w ogóle chcieli poznawać zdania innych. Bo kto lubi dostać odpowiedzią na zagadkę, którą chce odkryć sam, prosto w gębę?

Zdradzanie zakończeń, nie tylko książek, ale i filmów oraz seriali to powszechny, a więc poważny problem. Jeśli też irytuje Cię ten proceder, przyłącz się do akcji Chcę przeczytać książkę. Nie odbieraj mi przyjemności samodzielnego odkrywania historii kawałek po kawałku!, kopiując ten wpis (lub przekształcając go wedle własnych potrzeb) na swojego bloga czy Facebooka. Do wzięcia udziału w tym "proteście" zaproście kogo się da, namawiajcie, udostępniajcie wszystko dalej. Wypleńmy spoilerowanie z sieci!

20 komentarzy:

  1. Noo, Ty wiesz, że ja popieram. Ja tak co jakiś czas łapię potężną irytację, bo czytam Pieśń Lodu i Ognia Martina i chcąc nie chcąc, zewsząd atakują mnie spoilery. A już najlepsi są ci czytacze, którzy uważają, że skoro nie zdążyło się (albo nie ma chęci) przeczytać wszystkich części to należy zdradzać kluczowe wątki, pisząc: haha! Serialowcy - trzeba było czytać książki! No serio? A co z tymi, którzy tak jak ja, czytają książki, usiłują je wydrzeć swojej bibliotece (kolejki nieziemskie) i są dopiero lekko za połową serii? Wrrr :<

    Akcję oczywiście podam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Kto wie, może coś zdziałamy!

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o "Grę o tron", to najlepsze są różnej maści strony na FB, nawet o muzyce, które bardzo chętnie tuż po odcinku wrzucają memy lub inne obrazki ze spojlerami...A może ktoś nie widział jeszcze odcinka? Ja czytałam książki, ale np. mój chłopak się za nie nie zabrał i cóż, już kilka niespodzianek go ominęło :/

      Usuń
    3. Dobrze, że ja tego nie czytam i nie natykam się na memy na fb.

      Usuń
  2. Dlatego nie czytam opinii przed sięgnięciem po książkę. A jeśli potrzebuję porady, uśmiecham się do znajomych i zaufanych ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam na tyle szczęścia, moi znajomi mają raczej inny gust ;)

      Usuń
  3. A mi tam małe spoilery nie przeszkadzają. Nie robię szumu, kiedy ktoś zdradzi zakończenie, po prostu i tak przeczytam daną książkę, sama czasem z ciekawości szukam informacji, co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zdradzenie zakończenia wcale nie jest małym spoilerem. I ja wtedy robię szum, bo owszem, książkę przeczytam, ale spora część przyjemności z lektury zostanie mi odebrana.

      Usuń
  4. Zdradzanie nie tylko zakończenia, ale i głównych wątków totalnie mnie wkurza i zupełnie tego nie rozumiem. Odbiera mi to wiele przyjemności, jaką czerpię z czytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisząc zawsze staram się uchylić jak najmniejszy rąbek tajemnicy, to radzę też innym. Pamiętajcie kochani, że recenzji nie chodzi o to, żeby napisać 100% streszczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nawet nie chodzi o recenzje, ale i o posty na Lubimy czytać czy na podobnych portalach. Tam na dobrą sprawę można się ograniczyć tylko do własnych odczuć, nie trzeba nakreślać fabuły...

      Usuń
    2. Jasne, to też miałam na myśli pisząc recenzje. Tacy już są ludzie, ile to ja spojlerów z fejsa zawsze znam...

      Usuń
    3. Ja akurat na fejsie się na spoilery nie natykam. A nawet jeśli już się zdarzy, to i tak dotyczą książek, których ja nie czytam i nie mam takiego zamiaru.

      Usuń
  6. Ja się zgadzam, że spoilery są be, ale jaki to ma związek z wchodzeniem do teatru w dresie...?
    Inna sprawa, że moje pojęcie spoilerów jest tak wielkie, że unikam wszelkich opinii, dopóki sama nie przeczytam/nie obejrzę. No i uważam, że samo sugerowanie się tym, ile dana pozycja ma pozytywnych albo negatywnych głosów, już jest psuciem sobie zabawy poprzez pozbawienie się możliwości wyrobienia sobie w stu procentach swojego zdania bez konieczności polemizowania z kimkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nikt nie rozumie ;)
      Tak samo jak z szacunku dla występujących na deskach w teatrze (i innych widzów) nie wejdziesz ubrany byle jak, a już na pewno z włączonym telefonem, który w każdej chwili może zadzwonić, tak samo z szacunku do drugiego czytelnika nie powinno się spoilerować. Rozjaśniłam nieco? ;)
      Ja jednak nie psuję sobie niczego, patrząc na to, ile jest głosów pozytywnych, a ile negatywnych. Wręcz przeciwnie.

      Usuń
  7. Dlatego nigdy nie czytam recenzji przed zabraniem się za lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, niby to dobre wyjście, ale nie ma nic złego w tym, że poczytamy o ODCZUCIACH innych osób...

      Usuń
  8. Spoilery są wszędzie! Bardzo często natykam się na wypunktowanie najważniejszych wydarzeń, dojście do pewnych wniosków, czy na samo zakończenie. No proszę... Ale najgorsze jest to, jak czytasz lub chcesz przeczytać, a ktoś ze znajomych nagle zaczyna Ci opowiadać całą fabułę, krok po kroku i zdradza zakończenie. A Ty nie możesz go uciszyć, bo za chwilę znów zaczyna o tym mówić. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Trzeba choć spróbować wyplenić to zjawisko.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.