20.06.2014

Jodi Picoult "W naszym domu"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: W naszym domu
Tytuł oryginału: House rules
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Cena: 36 zł
Liczba stron: 689

Kiedy choroba niszczy nam życie...

Jacob Hunt to nastolatek chory na zespół Aspergera. Brak empatii, nierozumienie komunikatów wysyłanych przez społeczeństwo, niemożność zrozumienia ironii i przenośni - to tylko kilka cech towarzyszących tej chorobie, cech, które dla każdego przeciętnego człowieka oznaczają: to jest dziwak, trzeba trzymać się od niego z daleka. Kiedy chłopak popada w fascynację kryminalistyką, nikt nie wie, że właśnie w tym momencie jego życie skomplikuje się jeszcze bardziej. Gdy kobieta ucząca go umiejętności społecznych nagle znika bez śladu, a po kilku dniach policja odnajduje jej zwłoki, nastolatek staje się głównym podejrzanym, a zachowania tak typowe dla jego choroby to bardzo obciążające dowody...

Jak wiele jest w stanie zrobić matka, by poprawić byt swojego chorego dziecka? Z jakich tarapatów je wyciągnąć? A reszta rodziny, pozostałe dzieci - jak czują się w cieniu krewnego, który pochłania właściwie całą energię i czas rodziców?

W naszym domu czytałam po raz pierwszy około trzech, może czterech lat temu. Kilka dni temu sięgnęłam po tę pozycję ponownie - na prośbę jednej z czytelniczek i przy okazji mojej znajomej.

Trochę bałam się, że tym razem całość wyda mi się nudna i byle jaka - a wszystko przez to, że nie zdążyły mi z głowy wyparować szczegóły fabuły ani nawet zakończenie. Okazało się jednak, że nic bardziej mylnego! Dzieła Picoult to najwyraźniej jedne z tych książek, które można czytać setki razy, a zawsze porwą i zachwycą.

Tematyka, jak zwykle w przypadku tej autorki, jest bardzo ciężka - choroba. Choroba, której nie da się wyleczyć, można tylko wyciszyć jej objawy, a która niszczy życie. No bo jak tu żyć normalnie, kiedy kontakty z innymi ludźmi są właściwie niemożliwe? Jak żyć, kiedy możemy dostać ataku szału, jeżeli rutyna naszego dnia zostanie nawet w najmniejszym stopniu zakłócona? I jak radzić sobie w życiu, nie potrafiąc wyjaśnić komukolwiek, o co nam chodzi? Wydaje się to niemożliwe. Chyba że ma się kochającą rodzinę i kogoś, kto poświęci swoje życie, swoją karierę i swoje marzenia na opiekę nad nami. Tylko wtedy mamy szansę na w miarę bezbolesne znoszenie codzienności - a i to nie zawsze.

Picoult, co bardzo u niej cenię, pozwoliła nam poznać dogłębnie każdego ważniejszego bohatera swojej powieści. Jak? Dzieląc ją na rozdziały pisane z perspektywy konkretnych osób. Dzięki temu dowiadujemy się, jak ciężko jest Emmie, która samotnie wychowuje dwóch synów, z których jeden, choć dorosły, jest i zawsze będzie jak dziecko. Przekonujemy się, jak ciężko jest bratu głównego bohatera żyć w jego cieniu. I wreszcie - mamy okazję zrozumieć, jak ciężko jest samemu Jacobowi, zobaczyć, że on naprawdę nie rozumie otaczającego go świata. Przyznam szczerze - bohaterów, którzy przedstawiali nam swoje punkty widzenia, było więcej, jednak oni niemal w ogóle mnie nie obchodzili.

Bardzo podoba mi się, że wszelkie informacje - o zespole Aspergera czy o prawie działającym w miejscu, w którym rozgrywa się akcja - są pewne i sprawdzone. Zdaję sobie sprawę, ile wysiłku, czasu i pracy wymaga gromadzenie takich faktów i chylę czoła. Mnie by się chyba nie chciało tego wszystkiego kompletować.

Nie brak też było wątków, które mnie nużyły - tylko że doskonale komponowały się z ogółem. Paplanie o jednej i tej samej rzeczy, którą człowiek się interesuje - to jest część ułomności, z jaką zmaga się Jacob. Dlatego nie powiem, żeby mnie to zniechęciło czy zaważyło na niższej ocenie książki.

Inaczej niż kiedyś, dziś uważam, że zakończenie jest bardzo logiczne. Za pierwszym razem - wbiło mnie w fotel i nie wiedziałam, skąd taki pomysł. Dziś - najwyraźniej wczytałam się dokładniej, bo stwierdziłam, że to nie mogło potoczyć się inaczej. I niech mi nikt nie mówi, że mi się wydaje, bo pamiętałam, co będzie na końcu. To nie o to chodzi.

Sama nie wiem, kiedy minęło mi te prawie 700 stron. W ogóle się nie męczyłam, pokonując kolejne kartki. To była przyjemność.

Więc dzisiaj...
Jest bardzo dobrze. Jedną gwiazdkę odjęłam za części pisane z perspektywy osób, których zdanie mnie za wiele nie obchodziło - uważam, że bez tych fragmentów pozycja byłaby równie dobra. Polecam każdemu, kto lubi czytać o cięższej stronie życia i chce dowiedzieć się, jak funkcjonuje osoba dotknięta zespołem Aspergera.

4 komentarze:

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.