23.06.2014

Agnieszka Krakowiak-Kondracka "Jajko z niespodzianką"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Agnieszka Krakowiak-Kondracka
Tytuł: Jajko z niespodzianką
Tytuł oryginału: Jajko z niespodzianką
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 34,90 zł
Liczba stron: 297

Kiedy życie wywraca się do góry nogami...

Ada ma trzydzieści lat i samotnie wychowuje swoją trzyletnią córeczkę Julkę. Niestety, niepełna rodzina to nie wszystkie nieszczęścia, które spadły na bohaterki. Młodsza z nich ma nie całkiem sprawną rączkę i zdarza się, że pada obiektem drwin innych dzieci. Matka, chcąc ułatwić jej rozpoczęcie życia wśród rówieśników, zaciska pasa i posyła małą do elitarnego przedszkola. Już pierwszego dnia zajęć przed Adą i Julką otwiera się świat, o którego istnieniu nie miały pojęcia. To jednak nie koniec niespodzianek! Niebawem niezwykle przystojny i równie wyjątkowo gburowaty ojciec jednego z przedszkolaków zostaje nowym szefem Ady. Na horyzoncie pojawia się też ojciec Julii, którego nie było właściwie nigdy, a już zwłaszcza wtedy, kiedy jego obecność przy żonie i córce była pożądana...

Samotne macierzyństwo. Nie w pełni sprawne dziecko. Walka o jak najlepszy byt potomka. Trzy aspekty, które zachęciły mnie do tej powieści. Wydawało mi się, że to będzie coś dobrego, wzruszającego. Że będę miała do czynienia z poruszającą historią o walce o lepsze jutro. A co otrzymałam? Cóż, nie to, czego oczekiwałam.

Na tylnej okładce widzimy między innymi takie słowa: Wzruszająca i zabawna zarazem powieść. Hmmm, a ja się pytam: gdzie tu jest wzruszenie? Ja go nie zauważyłam. No chyba że liczymy momenty, w których dziecko głównej bohaterki próbuje coś zrobić za pomocą chorej rączki, faktycznie, to jest dosyć smutne. Ale tylko to. A zabawne? Co tu jest zabawne? Snobistyczny światek, zapatrzeni w swoje pociechy rodzice? Czy może to, jak Ada chwilami kompletnie nie panowała nad własnym dzieckiem, narażając je na niebezpieczeństwo? To jest śmieszne? Nie dla mnie.

Dalej jest jeszcze lepiej, bo czytamy: Jeden z najważniejszych debiutów w polskiej literaturze popularnej ostatnich lat. Hmmm, dlaczego tu występuje przymiotnik najważniejszy? Przecież to zwykła, banalna historyjka, jakich wiele na świecie i zapewne w Polsce. Na dobrą sprawę fabuła jest dosyć... schematyczna, tak mi się zdaje. Bogacze, samotna, nie do końca ogarnięta matka i musząca wszędzie się wcisnąć miłość. Ludzie, ileż można?

Jasne, że opisywana dziś przeze mnie książka ma też zalety, a nie tylko wady. Na pewno na jej korzyść przemawia fakt, że całość jest napisana prostym, nieskomplikowanym językiem, który dotrze do przeciętnego czytelnika. Strony pokonuje się w zawrotnym tempie, więc Jajko z niespodzianką można śmiało spakować do torebki, jadąc na plażę czy działkę, by spędzić dzień przy mało wymagającej lekturze na tak zwany jeden raz. Ale to tyle. 

Bo nadal mamy do czynienia z powieścią banalną, prostą i do bólu przewidywalną. Dobrze chociaż, że zapoznając się z tą historią, byłam chora i jakakolwiek cięższa, wymagająca skupienia i myślenia lektura odpadała w przedbiegach. Nie zmienia to jednak faktu, że nastawiałam się na zupełnie co innego. Coś lepszego. A dostałam... denną książeczkę. Wiecie, dlaczego do niedawna wzdrygałam się przed wszystkim, co wyszło spod pióra autora-Polaka? Z obawy, że trafię na taki koszmarek właśnie. Ja się naprawdę lubię wyluzować, przeczytać coś lekkiego i przyjemnego, ale niech to ma ręce i nogi, a nie będzie takie nijakie, mdłe jak nieposolone ziemniaki. No i przyprawione odpowiednią ilością miłości. Ble, fuj. 

Kurczę, właśnie zdałam sobie sprawę, że nawet postaci wywoływały u mnie negatywne odczucia, wszystkie. Ewentualnie były mocno neutralne, tak obojętne, że równie dobrze mogłoby ich w ogóle nie być.
Trzy razy nie, niestety Krakowiak-Kondrackiej dziękujemy. 

Na gwiazdki przeliczając...
Wychodzą jedynie dwie, jest bardzo słabo. Byłoby wyżej, gdyby faktycznie jakiś moment mnie poruszył albo chociaż rozbawił. Lub gdyby to wszystko nie było takie stereotypowe. Tak jak już mówiłam - mogę polecić tę pozycję, jeśli chcecie spędzić przyjemny, leniwy, letni dzień z książką. Może Wam się akurat spodoba, kto wie?

4 komentarze:

  1. Ponieważ recenzji tej książki jest pełno, pozytywnych i negatywnych, to kupiłam książkę i... dam znać jak przeczytam :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednym się spodobała, innym nie. Muszę sama sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi znać, jak Twoje wrażenia kiedy już przeczytasz ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.