17.05.2014

Roald Dahl "Charlie i fabryka czekolady"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Roald Dahl
Tytuł: Charlie i fabryka czekolady
Tytuł oryginału: Charlie and the Chocolate Factory
Wydawnictwo: Zyska i S-ka
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Cena: 19,90 zł
Liczba stron: 188

Kiedy los się do nas uśmiecha...

Charlie Bucket pochodzi z licznej i bardzo ubogiej rodziny. Jak chyba każde dziecko, nasz bohater uwielbia zajadać się czekoladą. Niestety, ze względu na fatalną sytuację finansową w domu i brak perspektyw na jej poprawę, na rozkosz zjedzenia tego smakołyku chłopiec może pozwolić sobie tylko raz w roku: w swoje urodziny. Kiedy pewnego dnia świat obiega wiadomość, że słynny Willy Wonka, geniusz w dziedzinie wytwórstwa słodyczy, oprowadzi piątkę dzieci po swojej fabryce, chłopiec po cichu marzy o tym, by być jednym z wybranych szczęśliwców. Wie przy tym, że jego szanse są niemal zerowe. Jakaż radość go ogarnia, kiedy okazuje się, że jednak los się do niego uśmiechnął...

Pamiętacie film Burtona pod tytułem Charlie i fabryka czekolady, w którym w rolę Willy'ego Wonki wcielił się Johnny Depp? Świetny był, nie? Długo nie wiedziałam, że to ekranizacja powieści. Potem jeszcze dłużej nie miałam jak po papierową wersję sięgnąć. Aż w końcu nadarzyła się okazja. Postanowiłam sprawdzić, na podstawie czego powstała tak pocieszna produkcja. Oczekiwania miałam naprawdę spore.

Początkowo czułam się znużona i stwierdziłam, że to jest dla mnie zbyt dziecinne. Ale potem... musiałam przyznać, że jest porządnie. Nawet bardzo. Styl autora przystępny - w końcu to książka przeznaczona dla dzieci i młodzieży. Na tyle przyjemnie i łatwo się czyta, że ja całość pochłonęłam w może 3 godziny maksymalnie. 

Cała historia, co tu dużo mówić, urzeka. Ta cała fabryka, nieprawdopodobne smakołyki, perypetie postaci - uśmiech podczas lektury sam pcha się na usta.

Fajnie, że pozycja jest uświetniona dodatkowymi obrazkami. Nie rozumiem jednak, i nigdy tego nie zrobię, dlaczego historie dla dzieci mają ilustracje czarno-białe, skoro maluchy ciągną do wszystkiego, co kolorowe.

Nie powiem - przedmiot dzisiejszego wpisu nie jest zły. Wręcz przeciwnie. Jednak mi lepiej się oglądało film. Pewnie to zasługa Deppa, lubię tego aktora. No i mimo wszystko jestem zdania, że tak radosne historie się ogląda, a nie czyta, bo zostaje niedosyt. A przynajmniej ja tak mam i miałam zawsze.

Niekwestionowanym atutem dzieła Dahla jest morał płynący z całej tej opowieści. Mądrość, która przyda się zawsze i każdemu, niezależnie od czasów, tego, kto gdzie i w jakich warunkach się wychował ani od żadnych innych czynników. Nauka zwyczajnie aktualna na wieki i tyle.

Już dawno nie czytałam niczego z tak sympatycznymi bohaterami. Polubiłam wszystkich, dosłownie. Nawet nieznośne dzieciaki, współtowarzyszy Charliego podczas wycieczki. Bądź co bądź, gdyby nie oni, nie byłoby tak zabawnie. A o zabawę chodziło.

Kurczę, nie umiem powiedzieć nic więcej...
Więc wystawię już gwiazdki. Trzy. Nie jest ani rewelacyjnie, ani nie ma tragedii. Mnie po prostu czegoś tak czy siak brakowało. Ale polecam każdemu, kto lubi cofnąć się do dziecięcych lat. A także tym, którzy mają dzieci, młodsze rodzeństwo, kuzynostwo, siostrzeńców, bratanków... Poczytajcie z nimi o Charliem. Naprawdę warto. Powieść ciekawa, a i Wasze więzi się dzięki temu wzmocnią, tak myślę.

2 komentarze:

  1. Gorzej, gdyby lektura książki wzmogła przyrodzony większości z nas apetyt na czekoladę:).

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.