11.05.2014

"Lepszy dobry film niż zły Żeromski" - wywiad z Joanną Szwechłowicz

Joanna Szwechłowicz, autorka Tajemnicy szkoły dla panien

Joanna Szwechłowicz (ur. 1984) - polska autorka, debiutantka. Sprawczyni Tajemnicy szkoły dla panien, powieści obyczajowej z kryminałem retro w tle. Z wykształcenia polonistka i socjolog, wykładowczyni. Dziś opowie nam o tym, co może być receptą na przekonanie dzieci i młodzieży do czytania, czy naprawdę my, Polacy, tak mało czytamy i poruszy wiele innych ciekawych kwestii.

Internetowa Biblioteczka: skąd pomysł na napisanie i wydanie książki? Czy Joanna Szwechłowicz już jako mała dziewczynka, nastolatka miała takie plany?
Joanna Szwechłowicz: jako nastolatka pisałam bardzo smutne wiersze o młodzieńczej alienacji oraz kryzysie światopoglądowym. Wygrałam nawet kilka konkursów poetyckich, bo prawdopodobnie wiersze innych osób były jeszcze gorsze. Szczęśliwie jednak zrezygnowałam z tworzenia liryki, dla dobra świata i własnego.
Tajemnica szkoły dla panien to Pani debiut. Ale czy wcześniej pisała Pani coś do tak zwanej szuflady? Jeśli tak, dlaczego nigdy Pani tego nie wydała?
Dłuższej formy prozatorskiej nigdy dotąd nie wydałam, bo ich nie pisałam. Czyli udało się za pierwszym razem.
Skąd wena, pomysły na fabułę powieści?
Chciałam się trochę podroczyć z formą kryminału. Bo, nie da się ukryć, moja książka nie jest stuprocentowym kryminałem. Nawet w pięćdziesięciu procentach nim nie jest. Kryminał miał być punktem wyjścia, a potem planowałam iść w stronę powieści obyczajowej. Mniej więcej się to udało.
Czy Tajemnica... spotkała się z odmową jakiegoś wydawnictwa?
Wysłałam książkę do czterech wydawnictw. Dwa były zainteresowane, dwa nie. To mnie przyjemnie zaskoczyło, bo czytałam niezmiernie smutne historie debiutantów, którzy napisali dzieło życia, ale nikt ich nie chciał wydać. Przygotowana więc byłam na gehennę.
Oprócz Prószyńskiego interesowało się moją książką jeszcze jedno duże wydawnictwo, jednak zestaw zmian fabularnych, które mi zaproponowało, zrobiłby z mojej książki historię typu "zabili go i uciekł, a w międzyczasie miał romans i nieślubne dziecko". Pewnie książka sprzedałaby się dobrze, ale rodzina i znajomi dręczyliby mnie kpinami do końca życia.
Jaki ma Pani plan pracy, jeżeli jest Pani w trakcie pisania książki? Czy pracuje Pani nad nią codziennie? Może ustaliła sobie Pani konkretną liczbę stron/rozdziałów, które w ciągu dnia muszą powstać?
Bardzo chętnie zasiadałabym rano przy dębowym biurku i pisała osiem godzin, z przerwą na przygotowany przez gosposię obiad. Niestety, rzeczywistość skrzekliwie domaga się swoich praw. Piszę, gdy pozwalają na to inne obowiązki. Czyli w dużej mierze z doskoku.
Z wywiadu przeprowadzonego przez Zbrodnicze Siostrzyczki wiem, że pracuje Pani nad kolejną powieścią. Czy może nam Pani zdradzić, na jakim etapie obecnie się Pani zatrzymała?
Mam dopracowany początek i koniec. Ale w środku wciąż jeszcze wiele zgrzyta.
Co Pani robi, jeżeli nie ma weny na pisanie? Próbuje ją Pani jakoś przywołać? A może czeka na tak zwane lepsze dni?
Obawiam się, że wena jest przereklamowana. Nie wierzę w natchnienie, ale w ciężką pracę. Kiedy mam czas, to piszę. I nie czekam na natchnienie albo Ducha Świętego. Czasami oczywiście kasuję całe strony, ale ważne jest też "rozpisanie" - po długiej przerwie trudno wrócić do książki, dlatego cenne są nawet pojedyncze godziny.
Czy istnieje na świecie autor, pisarz, który jest dla Pani inspiracją? Może któryś z nich jest otoczony wianuszkiem wiernych fanów i chciałaby Pani kiedyś móc poszczycić się podobnym sukcesem?
Niewielu jest pisarzy, którzy odnieśli sukces jednocześnie artystyczny i komercyjny. Z wielkich gwiazd literatury popularnej będących jednocześnie dobrymi literatami najbardziej lubię Stephena Kinga. A z polskich pisarzy, którzy piszą dobrze i jednocześnie "się sprzedają", Jerzego Pilcha i Michała Witkowskiego, choć ten ostatni promuje się dość oryginalnie. Ale skutecznie.
Prowadzi Pani badania naukowe na temat amatorskiej krytyki literackiej w Internecie, więc w blogach na temat literatury się Pani orientuje. Chciałabym, aby teraz dała Pani jedną, uniwersalną radę twórcom takich stron. Co my, blogerzy-recenzenci amatorzy powinniśmy robić, by produkowane przez nas treści były jak najlepsze?
W moim doktoracie nie zajmuję się "jakością" poszczególnych blogów, ale nimi samymi jako zjawiskiem z pogranicza socjologii oraz literaturoznawstwa. Co jednak na podstawie analiz wydaje się najważniejsze, to konsekwencja w prowadzeniu strony. Gdy zajrzymy do archiwum wielu popularnych dziś blogów, odkryjemy, że autorzy miesiącami pisali bez żadnego odzewu ze strony internautów. Ale to ich nie zniechęcało. Popularność i jakość buduje się latami, dbając oczywiście przy tym o samą warstwę merytoryczną wpisów.
Czy wierzy Pani w alarmujące statystyki dotyczące poziomu czytelnictwa w naszym kraju? Czy naprawdę jest - według Pani - aż tak źle? Co może być powodem, dla którego dzieci i młodzież często unika kontaktu z książką? Jak to zmienić?
Statystyka to pokrętna dziedzina, wiem o tym jako szczęśliwa absolwentka socjologii. Gdybym dziś była licealistką, prawdopodobnie mniej bym czytała, niż za swoich własnych licealnych czasów. Lista lektur obowiązkowych coraz bardziej zniechęca do czytania, zamiast zachęcać. Jaki licealista polubi Gloria victis? Nawet ja nie lubię, a jestem podobno literaturoznawczynią. 
Pod tym względem mam dość obrazoburcze poglądy, bo uważam, że lepszy dobry film (a nawet gra komputerowa!) niż zły Żeromski. Czytanie nie jest samo w sobie czynnością o wymiarze sakralnym, a polska szkoła tak je przedstawia. Nic dziwnego, że później dorośli ludzie kojarzą czytanie z czymś tajemniczym i wymagającym niezwykłych zdolności. Dlatego receptą byłoby być może promowanie w szkołach dobrej literatury popularnej, choćby i kryminałów. Może to być punkt wyjścia do dalszych poszukiwań czytelniczych. Nie sugeruję oczywiście, by zastąpić Makbeta Mankellem, ale ukazać, że literatura ma różne oblicza.
Mimo statystyk wskazujących na to, że Polacy nie czytają, nowych autorów przybywa. Jak w takiej sytuacji się wybić, zostać zauważonym? 
Chyba nie mogę jeszcze udzielać rad, bo sama nie wiem, czy "się wybiłam". Na razie mam tylko informacje, że moja pierwsza książka przyzwoicie się sprzedaje. Ale wydaje się, że i tu najważniejsza jest konsekwencja w działaniu oraz wkład pracy. No i można, jak Michał Witkowski, promować swoją twórczość na Pudelku. To zawsze chwyci ;)
Dziękuję za rozmowę!
Rozmawiała Daria Kosik.

12 komentarzy:

  1. Fajna rozmowa, gratulacje :) Najbardziej spodobało mi się pytanie o blogach - fakt, że konsekwencja jest bardzo ważna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, to mój pierwszy wywiad, więc pewnie nie jest idealnie, ale z czasem - kto wie, może osiągnę wprawę ;)

      Usuń
  2. Bardzo dobry wywiad! Muszę w końcu zdobyć książkę Joanny Szwechłowicz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A książkę - polecam z całego serca.

      Usuń
  3. Fajny wywiad, jak na pierwszy raz jest świetny:). Jeszcze trochę i staniesz się znana:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Na nie wiadomo jak ogromnej sławie mi nie zależy.

      Usuń
  4. Bardzo dobry wywiad, poruszający ważną kwestię. Rzeczywiście, z czytaniem w Polsce nie jest dobrze. Moje koleżanki z roku wolą czytać streszczenia z chomika niż lektury. A potem są problemy z kolokwiami i egzaminami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię ;) Cóż, ja uważam, że jednak nie jest aż tak źle z czytaniem u nas.

      Usuń
    2. Jak mnie irytuje takie biadolenie nad poziomem czytelnictwa w Polsce. Skoro jest tak dramatycznie, to dlaczego w Dedalusie nie mogę się przecisnąć między regałami, bo skład pełen jest miłośników literatury? Dlaczego zawsze, kiedy wsiadam do autobusu, w zasięgu wzroku mam przynajmniej jedną czytającą osobę? Dlaczego ciągle powstają nowe wydawnictwa?
      I wreszcie - dlaczego uważamy dzisiaj, że czytać powinni wszyscy? Przecież to zawsze była czynność, której oddawał się niewielki ułamek społeczeństwa.

      Swoją drogą - jestem ciekawa, co Pani Szwechłowicz zaprezentuje w kolejnej książce. ;-)

      Usuń
    3. Mam takie samo zdanie na temat poziomu czytelnictwa. Naprawdę nie ma tragedii.

      Też jestem ciekawa jej nowej powieści, mam tylko nadzieję, że poziom będzie utrzymany lub pójdzie w górę, a nie spadnie.

      Usuń
  5. W wielu rzeczach zgodziłbym się z tą panią ;)
    Rewelacyjny wywiad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Ja też, nie we wszystkim, ale podzielam jej poglądy.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.