14.05.2014

Hanna Cygler "W cudzym domu"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Hanna Cygler
Tytuł: W cudzym domu
Tytuł oryginału: W cudzym domu
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 33,90
Liczba stron: 359

Miłość z intrygami i zdradami w tle...

Luiza Sokołowska. Joachim Hallman. Tę dwójkę obcych sobie ludzi przewrotny los sprowadza do Warszawy i niebawem krzyżuje ich drogi. Relacja młodych z czasem staje się trudna, czekają na nich liczne przeszkody, które bardzo trudno pokonać. Choć akcja powieści dzieje się w latach osiemdziesiątych XIX wieku, bohaterowie z bagażem swoich problemów niebywale podobni są do żyjących współcześnie ludzi...

Czas najwyższy powalczyć ze swoją niechęcią do literatury polskiej - taka myśl wykiełkowała mi w głowie jakiś czas temu. Dlatego też podczas ostatnich zakupów książkowych, oprócz debiutu Joanny Szwechłowicz, zakupiłam też W cudzym domu autorstwa Hanny Cygler. Dlaczego wybrałam właśnie tę pozycję a nie inną? Przez zupełny przypadek. Ot, na blogu Dzień później, który bardzo sobie cenię, znalazłam wpis odnośnie tego tytułu. Po szybkim zapoznaniu się z tematyką powieści, pomyślałam: to może być to. Biorę, kiedy tylko będę mogła. I wzięłam. I żałuję.

Wszystko zapowiadało się dobrze. Bardzo odpowiadało mi to, że będę miała okazję zanurzyć się w lekturę ocierającą się o historię - chyba jednak, wbrew temu co mi się wydawało, moja miłość do niej, którą zapałałam w gimnazjum, całkowicie się nie wypaliła. Intrygi? Kolejny powód, by myśleć, że czeka mnie coś cudownego. Romans? Może nie będzie źle i przeżyję. 

Fakt - początkowo, przez jakieś sześć rozdziałów, wykazywałam jakieś tam zainteresowanie, można powiedzieć, że nawet dość duże. Ale już wkrótce na pierwszy plan zaczęły się wysuwać wady książki. Wady, które sprawiły, że kolejne strony pokonywałam z coraz większym trudem i zajęło mi to więcej czasu, niż sobie zaplanowałam.

Przede wszystkim zgrzyt zębów wywoływał u mnie brak jakiejkolwiek chronologii. Jedna część rozgrywała się w danym czasie, w określonym miejscu, inna - zupełnie gdzie indziej, rok lub nawet kilka lat wcześniej czy później. Okropnie nie lubię takiego skakania, gubię się w tym. Naprawdę nie można było napisać tego wszystkiego po kolei, by płynnie przechodzić z wątku na wątek? Po co urywać wydarzenia w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do nich w bliżej nieokreślonej przyszłości? Znaczy, dobra - taki zabieg jest czasami fajny. Ale jeżeli stosowany z umiarem. Tutaj tego zabrakło, więc męczyłam się okropnie.

Bohaterowie? W większości mnie irytowali. Mężczyźni traktujący płeć przeciwną z lekceważeniem. Głupie kobiety, które potrafią uwikłać się w małżeństwo tylko dlatego, że może korzystnie wpłynąć na ich sytuację finansową. Wiem, że tak kiedyś się podchodziło do tych spraw, ale nieodmiennie mnie to obrzydza. I tylko Rozalia, niby rozkapryszona dziewucha, zasługiwała na moją uwagę - bo choć nie mogła wykazać się wybitną inteligencją lub mądrością, to przynajmniej się buntowała i próbowała łamać utarte schematy. Takich ludzi lubię.

Spodziewałam się, że przygoda z przedmiotem dzisiejszej powieści dostarczy mi większych emocji. Tymczasem na dłuższą metę nie potrafiłam się skupić, co jest u mnie równoznaczne z tym, że jeżeli spotkałam się z obietnicą intryg, akcji trzymającej w napięciu, to na pewno tego nie dostałam. 

Również wątek romantyczny okazał się jednak niemal nie do przetrawienia. Typowe o Jezu, on jest taki przystojny, ale nie mogę z nim być, bo jest zbyt ubogi bądź na odwrót: kompletnie mnie on nie interesuje, chociaż dostatnie życie może mi zapewnić. Takie coś, póki co, akceptuję tylko w wykonaniu Austen. Ona konstruowała takie historie ze smakiem i wyczuciem. Cygler, mam wrażenie, zabrakło tej umiejętności. Całość wydała mi się mdła i nijaka. Czasem dręczyło mnie skojarzenie z Cierpieniami młodego Wertera. Niedobrze. Bardzo niedobrze!

Dziś...
Jest bardzo słabo. Przykro mi to mówić, ale Cygler trochę utwierdziła mnie w przekonaniu, że polska literatura jest byle jaka. Mimo wszystko - nie poddaję się i szukam dalej! Najwyżej będę omijała wszelkie publikacje z choć minimalną ilością miłości w tle.

8 komentarzy:

  1. Polska literatura na pewno nie jest byle jaka. Lecz coś mi się świta, że Cygler zasługuje na jedną tylko gwiazdkę:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałam jej bonus za to, że jednak początek mi się podobał :P

      Usuń
  2. To nie zapisuję tej książki do swojej wishlisty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to akurat źle - może Tobie ta pozycja by się spodobała? Nie namawiam, nie odradzam, ale próbować zawsze warto ;)

      Usuń
  3. Mnie sie bardzo podobała ta książka. Fakt, momentami była nudnawa, ale mile ją wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu, każdy szuka czego innego w książkach ;)

      Usuń
  4. Też kiedyś z niechęcią podchodziłam do polskich autorów, a teraz omijam tylko powieści obyczajowe i romanse, czyli te gatunki, za którymi nie za bardzo przepadam. Trafiłam na Hłaskę, Pilcha, Karpowicza, Gombrowicza i kilku innych, dzięki którym już się nie boję naszych pisarzy :) Warto szukać swoich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja się nie poddaję i szukam dalej ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.