24.04.2014

TOP 5: książki, które doczytałam i podziwiam za to samą siebie

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Cześć!

W życiu każdego bibliofila są książki genialne i beznadziejne. Z tymi ostatnimi różnie sobie radzimy. Jedni przerywają lekturę w połowie, inni zaciskają zęby i próbują dotrwać do końca. No właśnie - czasami decydujemy się przeczytać od deski do deski zupełny chłam. I właśnie dlatego postanowiłam dziś stworzyć...

TOP 5, czyli ranking książek, które doczytałam i podziwiam za to samą siebie

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Rany, jak ja się męczyłam, czytając tę pozycję. Nastawiałam się na coś fantastycznego, z porywającą fabułą, a dostałam... tytuł nużący, pozbawiony kontrowersji - o której mówili wszyscy. Mało tego, styl pisania autora sprawił, że zasypiałam podczas czytania. Z całością walczyłam przez dobre parę miesięcy.

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Od początku zdawałam sobie sprawę, że Cierpienia młodego Wertera będą dla mnie katorgą - już na pierwszej lekcji języka polskiego dotyczącej epoki romantyzmu chciało mi się płakać. Płakałam też razem z tytułowym Werterem. Tyle że on ryczał z miłości, a ja wyłam nad jego beznadziejnością.

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Drodzy państwo, przedstawiam Wam Henryka Sienkiewicza - autora, który udowodni nam wszystkim, że nawet najfajniejszą historię można spieprzyć przydługimi, nudnymi opisami. Przecież opowieść o tej dwójce dzieciaków byłaby bardzo ciekawa, gdyby nie to! A tak? No cóż - książka była moją bolączką w podstawówce. I wtedy po raz pierwszy przekonałam się, że ekranizacja może być lepsza od pierwotnej wersji.

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Drugie spojrzenie było dla mnie zaskoczeniem totalnym. Jakże to tak - Jodi Picoult, którą cenię i której dzieła uwielbiam, nagle wydaje taki syf? To brzmi nieprawdopodobnie... a jednak. Podejrzewam, że mówiłabym inaczej, gdybym lubiła wątki paranormalne. A że nie lubię, to... nie. Fuj.

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Wiecie, ja naprawdę rozumiem - młodzieży warto pokazywać, że ludzie powinni robić wszystko, by osiągnąć swój cel. Ba, trzeba im to pokazywać. Ale dlaczego za pomocą lektury tak nudnej jak Stary człowiek i morze? Przecież - mimo, o ile dobrze pamiętam, małej objętości - trudno się czytało ten tytuł. Bo tam akcji nie było prawie żadnej. No ludzieeee!

A Wy? Czy macie takie pozycje, które uparliście się przeczytać do ostatniej strony mimo wszystko i jesteście dumni z tego, że Wam się to udało? 

34 komentarze:

  1. Zarówno "Cierpienie młodego Wertera" jak i "Stary człowiek i morze" przypadłby mi do gustu ;) Ja zazwyczaj przestaję czytać, gdy mnie powieść nuży.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do "W Pustyni i w Puszczy" zgadzam się z Tobą. Też nie mogłam przebrnąć przez początek chociaż trzeba przyznać jest kilka "fajnych" fragmentów, ale całość trochę nudna dla młodzieży.
    Dzisiaj pewnie całkiem inaczej bym to odebrała. Muszę kiedyś spróbować :))
    Za to największą mordęgą i koszmarem było dla mnie "Nad Niemnem". Do dziś na półce NIEPRZECZYTANE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie... może i ja bym spróbowała jeszcze raz z Sienkiewiczem?

      Usuń
  3. Nie mogę się z Tobą zgodzić co do "Kodu Leonarda da Vinci". Ja poradziłem sobie z lekturą w 3 dni i byłem zachwycony :)
    Ale "Cierpienia..." i "W pustyni..." męczyłem chyba z miesiąc, jak nie więcej. Z dwiema ostatnimi książki nie miałem okazji się zapoznać i chyba nawet tego nie zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wszystko zależy od gustu, preferencji - dlatego Tobie "Kod..." się spodobał, a mi zupełnie nie.

      Usuń
  4. Czasem książki się pisze nie ze względu na akcje a na refleksje. Jednak również uważam, że "W pustyni i w puszczy" to kiepska książka za względu na te długie opisy, ale ekranizacja jest świetna. Tej książki Jodi Picoult nie czytałam, ale mam w planach jej wszystkie i póki co jak dla mnie pisze dobrze. Lubię wątki paranormalne, więc może się tak nie zawiodę jak Ty. "Stary człowiek i morze" przeczytałam, bo musiałam, ale aż tak się nie męczyłam. Za "Kod Leonarda da Vinci" nawet się nie biorę. A "Cierpienia młodego Wertera" czytałam dwa razy. Raz, jako lekturę a dwa, jako pozycję do tematu maturalnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, że dałaś radę dwa razy Wertera ogarnąć :D
      A to, że pisze się ze względu na refleksje, niczego nie tłumaczy - zawsze można zrobić to ciekawie.

      Usuń
  5. Wertera czytał mi jakiś przesympatyczny pan o bardzo miłym głosie, więc słuchałam z nieskrywaną przyjemnością (audiobooka :) i dość mi się podobało, dobrze wspominał fragment, gdy obserwował bawiące się dzieci. A "Stary człowiek i morze" to według mnie kawał dobrej literatury. Za to "W pustyni i w puszczy" nie zmęczyłam do dziś, i nie zamierzam. Sorry. Nie.
    W ogóle raczej niechętnie czytam coś, co mi nie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Stary człowiek i może" kawałem dobrej literatury? Czemu tak uważasz?

      Usuń
  6. Grey! U mnie na pewno znalazłoby się to arcydzieło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kawałki w internecie - naprawdę reszta jest taka kiepska?

      Usuń
  7. "Kod da Vinci" przeczytałam jednym tchem, ale moim największym książkowym koszmarem jest "Jądro ciemności" - próbowałam kilka razy i nie przeczytam więcej niż parę stron... Podobnie "Sanatorium pod klepsydrą" Schulza. Ale największym zaskoczeniem była "Noc w Piemoncie" - czytałam o niej rewelacyjne opinie, a w rzeczywistości rozczarowałam się boleśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się często rozczarowuję. Na "Zabić drozda", " Lolicie" i podobnych książkach chociażby. Nie doczytałam ich nigdy.

      Usuń
  8. Nie czytałam tylko "Drugiego spojrzenia". "Kod da Vinci" mi się podobał, "W pustyni i w puszczy" też. "Stary człowiek i morze" - tę akurat książkę słabo pamiętam, ale to pewnie dlatego, że jakoś szczególnie mnie nie porwała. A Werter? Wolałabym nigdy więcej się z nim nie spotykać :) A tak btw jestem chyba jedynym człowiekiem, którego znam i który musi (po prostu musi) doczytać książkę do końca, nawet jeśli skrajnie mi się nie podoba. Np. Tessę Hardy'ego męczyłam straszliwie, aż skończyłam. A podchodziłam do niej trzy razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kiedyś miałam, jak zaczęłam, musiałam skończyć. Dopiero niektóre lektury w LO nauczyły mnie rezygnować jak się nie podoba.

      Usuń
  9. Cześć! Super pomysł! Mam nadzieję, że nie obrazisz się, że się nim zainspirowałam - podlinkowałam Twój blog w notce :) Oto ona: http://tanayahczyta.wordpress.com/2014/04/25/top-5-ksiazki-ktore-okazaly-sie-totalna-klapa/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, nie mam przecież monopolu na tematy ;) Cieszę się, że mogłam komuś podsunąć pomysł na wpis.

      Usuń
  10. Ja zawsze porzucam ;) M. in. "Kod Leonarda da Vinci". Szkoda mi czasu. Nie mam książek, z których jestem dumna, że je skończyłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też porzucam, choć nie zawsze - w innym przypadku ten blog byłby Doliną Plucia Lukrem i Samej Dobrej Literatury, a tego nie chcę. Nie będę zamiatała pod dywan tego, że i złe książki są na świecie.

      Usuń
    2. No, u mnie od "plucia lukrem" do uznania, że książka nie jest zła, jest daleka droga, a poza tym szkoda mi czasu i nerwów na gnioty, nawet jeśli miałabym je czytać dla urozmaicenia bloga. Co nie znaczy, że nie zdarzają się recenzje kiepskich książek - ale raczej bardzo rzadko. Będzie na przykład za dwa tygodnie :D

      Usuń
    3. U mnie niestety chyba będzie za parę dni. W ogóle ostatnio coś kiepsko trafiam.

      Usuń
  11. Też mam traumę po "W Pustyni i w puszczy". Męczyłam się też niemiłosiernie. Przyznam, że lista książek, które mnie znużyły byłaby bardzo, bardzo długa. Właściwie to poszukuję książek, które byłby w stanie mnie zaciekawić, ma to związek z tym, że chciałabym ćwiczyć warsztat jeśli chodzi o pisanie. Tym bardziej wymagającym czytelnikiem jestem, bo czytanie tak sobie jest moim ulubionym zajęciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także znalazłabym dużo więcej książek, których czytanie było dla mnie niemalże karą, jednak postanowiłam się ograniczyć do takich najgorszych.

      Usuń
  12. Na moim topie znalazłaby się Anna Karenina. Ciekawy temat, może kiedyś zgapię od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Anny Kareniny" jeszcze nie czytałam, ale zamierzam. Mam nadzieję, że ja się nie zawiodę.
      I proszę bardzo, zgapiaj sobie ile wlezie :D Tak naprawdę - przynajmniej dla mnie - post tego typu to 15 minut roboty ;)

      Usuń
  13. ,,Cierpienia młodego Wertera" zrobiły na mnie kolosalne wrażenie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to książka, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Podobnie jest z całą dość kontrowersyjną w naszych czsach estetyką romantyzmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu znam ludzi, na których "Cierpienia..." zrobiły ogromne wrażenie. I szczerze im zazdroszczę, że potrafili oni znaleźć w tej książce coś głębszego.

      Usuń
  14. W pustyni i w puszczy bardzo mi się podobało, a Cierpienia Młodego Wertera pokochałam całym sercem! Na pewno przeczytam je drugi raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jejku, moja ulubiona lektura na szczycie listy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam żadnej osoby w mniej więcej moim wieku, której by ta lektura się podobała! :)

      Usuń
  16. Do "Cierpień młodego Wertera" miałam złe podejście od samego początku. Jak byłam w 5 - 6 klasie podstawówki to przypadkowo wypożyczyłam ją w szkolnej bibliotece, a pani nie zwróciła uwagi na to, że jest to książka nieodpowiednia do mojego wieku. Przeczytałam, ale zraziłam się tak mocno, że w liceum postanowiłam jej nie czytać (przez 3 lata zaniedbałam może 2 - 3 lektury).
    Kod da Vinci to jedna z książek, które czytałam kilka razy, może dlatego, że czytałam ją jako pierwszą książkę Browna. Jego kolejne powieści, np. "Zaginiony symbol" były bardzo wtórne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się nie będę chwaliła, ile lektur w liceum ja zaniedbałam, bo wstyd :D
      Podziwiam, że "Kod..." dałaś radę przeczytać kilka razy. Naprawdę.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.