03.04.2014

Małgorzata Musierowicz "Małomówny i rodzina"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Małgorzata Musierowicz
Tytuł: Małomówny i rodzina
Tytuł oryginału: Małomówny i rodzina
Wydawnictwo: Akapit Press
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 9,33 zł
Liczba stron: 184

W poszukiwaniu ukrytego skarbu...

Ptaszkowscy to wesoła, pięcioosobowa rodzina: mama Maria, babcia oraz trójka dzieci: czternastoletni Munio, rok młodszy Tunio i sześcioletnia Rzodkiewka. Niestety, po śmierci ojca rodzeństwa matka, chcąc wyżywić potomstwo, musi poświęcić się pracy. Niebawem jednak los odmienia się na lepsze. Bohaterowie przenoszą się do Śmietankowa, gdzie żywicielka rodziny ma dużo lepsze warunki do pracy, a także możliwość spędzania większej ilości czasu z dzieciakami. Szybko okazuje się też, że w nowym miejscu zamieszkania na jej pociechy czekają emocjonujące przygody...

Jeżycjada, ach Jeżycjada. Do tej pory nie było mi dane przeczytać całej serii, teraz chcę to nadrobić. W końcu kto czasami nie lubi zrobić sobie małego powrotu do przeszłości, do lat dziecięcych?

Tak się jakoś złożyło, że Małomównego i rodziny nie miałam w rękach nigdy, właściwie nie wiedziałam o istnieniu tego "zerowego" tomu powieści. 

Początkowo bałam się, że będzie jak z Anią z Zielonego Wzgórza. Że nie będę już potrafiła się wczuć w nic, co kojarzy się z dzieciństwem. Na szczęście szybko pozbyłam się tych obaw.

Jasne, że na początku trochę mnie ta książka nużyła. Ze strony na stronę jednak wciągałam się coraz bardziej i bardziej. Doszło do tego, że chociaż miałam całość doczytać dzisiaj - jako że założyłam sobie, że czytam od 50 do 100 stron dziennie maksimum - zrobiłam to już wczoraj wieczorem, przy przygodach tej trójki łobuzów spędziłam niemal cały dzień.

Musierowicz to autorka, która ma doskonały dar przypominania nam, czytelnikom, jak wyglądało życie małolatów, kiedy światem nie panował jeszcze Internet i telewizja. W jej opowieściach szkraby tylko myślą, jakby tu najszybciej wymknąć się z domu i porozrabiać na świeżym powietrzu. Według mnie to ogromny plus. 

Od jej dzieł bije radość i rodzinne ciepło, co sprawia, że czytanie jest czystą przyjemnością, tym bardziej, że wszystko jest opisane językiem ociekającym humorem.

W Małomównym i rodzinie szczególnie ujął mnie wątek kryminalny. Przyznam, że to było dla mnie duże zaskoczenie, bo jednak spodziewałam się czegoś... mniej emocjonującego, spokojniejszego. I chyba dobrze, że moje podejrzenia się nie sprawdziły.

Śmiałam się niemal do łez z jednego z chłopców, który co i rusz popisywał się znajomością cytatów z najróżniejszych książek, zwłaszcza Mickiewicza. Szkoda, że na co dzień nie mam z takimi dziećmi do czynienia, a i sama nie mogę się pochwalić taką zdolnością, czytam dużo, ale nie zapamiętuję szczególnie nic.
Przedmiot dzisiejszego wpisu został dodatkowo ozdobiony ilustracjami, może nie najpiękniejszymi i czarno-białymi, nad czym osobiście ubolewam bardzo, ale i tak - miło popatrzeć.

Ciekawi mnie, jak wyglądała pierwotna jego wersja - w moje ręce trafił już egzemplarz poprawiony, sama autorka wyjaśniła na początku, że napisała wszystko na nowo, bo po czasie załamała ręce nad tym swoim debiutem. Jeżeli ktoś wie, czytał - podzielcie się wrażeniami, proszę.

Co to ja jeszcze miałam Wam powiedzieć... ach, tak. Nie przepadam za pozycjami krótkimi, tj o objętości mniejszej niż 300 stron, jednak tu te niecałe 200 wcale mnie nie bolało, było w sam raz. 

Tak więc dzisiaj...
Pięć gwiazdek, w pełni zasłużonych. Za wszystko: humor, napięcie, zabawnych bohaterów i przeniesienie nas w świat bez Internetu. Coś cudownego. Już cieszę się na resztę tej serii.

14 komentarzy:

  1. Dałbym taką samą ocenę jak ty ! :)
    Książka po prostu genialna! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kolejne jeszcze lepsze, tj niektóre :D

      Usuń
    2. Ogółem, cała ,,Jeżycjada'' to dla mnie najlepsza seria, zaraz po Panu Samochodziku :)

      Usuń
    3. "Pana Samochodzika" nie czytałam.

      Usuń
  2. Kiedyś czytałem jakąś książkę Musierowicz, chyba "Opium w rosole", która mi nie przypadła do gustu, dlatego teraz nie sięgam po tą autorkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś po jednym rozczarowaniu skreślałam autora - ale to za wcześnie. I Tobie polecam danie Musierowicz jeszcze szansy ;)

      Usuń
    2. Tak też zrobię, ale w przyszłości, bo teraz mam kilka pozycji na oku ;)

      Usuń
    3. Koniecznie podziel się później wrażeniami!

      Usuń
    4. Że się wtrącę. Moim zdaniem ,,Opium w rosole'' było bardzo dobrą książką. Może jednak to tylko, dlatego że polowałem na tę książkę przez całe wakacje ! :D

      Usuń
    5. Zobaczymy więc niebawem, czy i mi się spodoba :D

      Usuń
  3. Zerowego nigdy nie czytałam, ale generalnie Jeżycjadę bardzo lubię. Nawet mam z nią swoje mini-wyzwanie na blogu :) Może jakoś uda mi się je dokończyć w tym nawale różnych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytanie całej Jeżycjady od początku do końca to moje własne wyzwanie ;)

      Usuń
  4. Ja już jestem prawie po jeżycjadzie (bez McDusi jeszcze) i polecam z czystym sumieniem :) Do tej serii wciąż wracam i jestem wciąż tak samo zafascynowana :)

    Pozdrawiam, K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję i również pozdrawiam ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.