22.04.2014

Joanna Szwechłowicz "Tajemnica szkoły dla panien"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Joanna Szwechłowicz
Tytuł: Tajemnica szkoły dla panien
Tytuł oryginału: Tajemnica szkoły dla panien
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: 32 zł
Liczba stron: 344

O życiu w małym miasteczku słów kilka...

W Mańkowicach, małej polskiej miejscowości, dochodzi do skandalu. Oto nauczycielka szkoły żeńskiej, Łucja Kalinowska, znajduje zwłoki jednej z uczennic. Biedna denatka trzymana była w placówce jedynie z litości. Początkowo wszyscy sądzą, że ten przykry incydent to zwykłe samobójstwo dziewczyny nikomu niepotrzebnej, za którą nikt nie będzie płakał. Z czasem jednak okazuje się, że to tylko pierwszy, ale nie ostatni trup w miasteczku. W wątpliwość podana została także przyczyna wypadku, który zapoczątkował tę czarną serię. Czy aby na pewno było to udane targnięcie się na życie? Niestety, bardzo trudno poznać prawdę w sytuacji, kiedy policja miga się od podjęcia jakichkolwiek kroków, mających rozwikłać tę makabryczną zagadkę...

Najnowsza literatura polska to coś, czego na co dzień nie tykam, a wręcz przeciwnie: kiedy jakąś nowość widzę, uciekam jak przed psem chorym na wściekliznę. Zdaję sobie sprawę, że to nieodpowiednie podejście, niepatriotyczne wręcz. A jeszcze głupszy jest powód takiego mojego zachowania: źle szukam. No źle szukam, bo jak to jest możliwe, że za każdym razem, kiedy znajduję - w internecie lub księgarni - jakąś świeżą polską powieść, to ona okazuje się romansidłem? A ja jeżeli już czytam romanse, to w wykonaniu Austen. O, właśnie, muszę znaleźć jakieś inne "klasyczne" autorki tegoż gatunku. Nieważne.

W każdym razie, z Tajemnicą szkoły dla panien było zupełnie inaczej. Kiedy zobaczyłam okładkę, zahipnotyzowała mnie. Kiedy zapoznałam się z opisem tej pozycji, z nakreśleniem tematyki, prawie że skakałam z radości pod sufit. A kiedy przeczytałam pochlebną opinię na jej temat na stronie mojego blogowo-książkowego guru, Jarka Czechowicza, wiedziałam już: przeczytać muszę. Kupić najlepiej. I kupiłam, w czas niedługi po tym, jak postanowiłam, że to zrobię.

I cóż? Przyznam szczerze: początek był kiepski. Trudno mi było przebić się przez pierwsze kilkanaście stron. Nawet czcionka mi się nie podobała. Właściwie, nie spodobała mi się w ogóle do końca powieści. Jakaś taka za duża, brzydka jest. 

Gdzieś tak bliżej pięćdziesiątej kartki miałam ochotę ten tytuł odłożyć, a Jarkowi odebrać miano mojego osobistego mistrza. O Szwechłowicz myślałam wtedy: Jezus Maria, kolejna, która się wybiła byle czym, a ludziom się podoba, gdzie się podział gust w dzisiejszych czasach... 

Ale! Już wkrótce, sama nie wiem kiedy, wsiąknęłam w świat wykreowany przez autorkę. I wtedy zrozumiałam. To nie miał być kryminał. To miała być opowieść o dawnych czasach i o życiu w małym mieście. W mieście tak spokojnym i nudnym, że aż omijała je historia. W mieście tak mało znaczącym, że nawet kiedy doszło do morderstw i wśród mieszkańców narastała panika, policja wolała zająć się innymi, przyjemniejszymi sprawami. I to tej debiutującej autorce wyszło. Wyszło cholernie dobrze. Wiedziała, co chce przekazać czytelnikowi i zrobiła to w jasny, czytelny sposób. Nawet zaczęłam doceniać wolne tempo akcji i wątki poboczne - wbrew pozorom, dzięki takim zabiegom napięcie i ciekawość osoby czytającej wzrasta. No, przynajmniej ja tak miałam.

Co jeszcze należy do plusów powieści - kreacja podkomisarza Ratajczyka. O Boże, człowiek podbił moje serce! Nie ma to jak prowincjonalny, przygłupi policjant. Nieudolny Herkules Poirot, nieudana kopia Sherlocka Holmesa, rzekłabym. Cudo.

Nie mogę również nie wspomnieć o tym, że Szwechłowicz niczego nie wyolbrzymiła, niczego nie zmyśliła. Ludzie w małych miejscowościach naprawdę kiedyś tak żyli. Rzeczywiście kiedyś wszystkim rządziły układy i układziki. Serio poważniejsze sprawy zamiatało się pod dywan. Ba - na wsiach chyba nadal się tak egzystuje. Przynajmniej tak mi się wydaje. W każdym razie wszyscy wszystko o sobie wiedzą.

Lektura przedmiotu dzisiejszego wpisu była dla mnie czymś cudownym. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła kobiety, która napisała coś tak świetnego. Jedno jest pewne - we mnie ma fankę. Wierną. Nie tylko za to, że wie, jak pisać, by zainteresować człowieka. Również dlatego, że pokazała mi, że polska literatura nie musi być zła. Chętnie bym jej za to podziękowała osobiście.

Dziś...
Przyznaję cztery gwiazdki. Jest bardzo dobrze. Z przyjemnością wystawiłabym najwyższą notę, ale żal mi rozstać się ze swoją łatką czepliwej zołzy, która tylko czeka na potknięcie autora. I tu znalazłam jedno - jak się pewnie domyślacie, ciężki początek. Mimo wszystko - z Tajemnicą... warto się zapoznać!

8 komentarzy:

  1. No, muszę przyznać, że jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, muszę przyznać, że mnie to cieszy :D

      Usuń
  2. Umiesz przekonywać. Ja kiedy zobaczyłem okładkę byłem zahipnotyzowany, ale po przeczytaniu tytułu pomyślałem, że to kolejne romansidło. No i widzisz jaki głupi byłem, że się z opisem nie zapoznałem? Teraz wiem, czego muszę szukać :)
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Morderstwa, które dzieją się w małym miasteczku - coś dla mnie! Bardzo lubię powieści, których akcja rozgrywa się na zacofanych wsiach itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak więc zdecydowanie powinieneś sięgnąć po książkę Szwechłowicz ;)

      Usuń
  4. Wiele osób odrzuca polską literaturę, bo... jest polska. Jedni z tego powodu, inni po prostu źle wybierali, tak jak Ty. Dla mnie natomiast nie robi to różnicy, czy to polski czy zagraniczny autor. Czytam to, co wzbudziło moje zainteresowanie fabułą i okładką, tytułem. Swego czasu rzadko sięgałam po to, co polskie. Sama nie wiem dlaczego. Ale zmieniłam to zdanie i nie żałuję, bo trafiam na dość ciekawe pozycje. Co do "Tajemnicy szkoły dla panien" to brzmi intrygująco. Lubię takie małomiasteczkowe, sielskie klimaty. I ciekawi mnie podejście policjantów. Z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz, podziel się wrażeniami!

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.