07.04.2014

Czas na film: "Nieulotne" (2012)

Zwiastun filmu Nieulotne znaleziony na YouTube

Film Nieulotne, którego scenariusz napisał, a potem całość wyreżyserował Jacek Borcuch, to jedna z tych produkcji, które zaczarowały mnie od razu, ledwo się o nich dowiedziałam. Kiedy tylko moim oczom po raz pierwszy ukazał się zwiastun, pomyślałam cholera, muszę to zobaczyć, to będzie świetne. Nic nie poradzę na to, że mam słabość do współczesnych polskich filmów, które - jak sugerują zapowiedzi - dotykają różnych bolesnych tematów, które, mam wrażenie, że lepiej, aby były tabu. 
Akcja podzielona jest na dwie części: hiszpańską i naszą rodzimą. Ta historia to losy dwójki młodych, zakochanych w sobie studentów, których szczęście przerywa ogromna tragedia. Czy ich związek ma w ogóle jeszcze jakiekolwiek szanse? A może tego, co uległo zniszczeniu, nie da się już odbudować?

W roli głównych bohaterów możemy podziwiać Jakuba Gierszała, którego wszyscy chyba znamy z Sali samobójców, gdzie zagrał nieszczęśliwego, opuszczonego chłopaka w wieku dojrzewania, a także Magdalenę Berus, która na wielkim ekranie zadebiutowała jako nieodpowiedzialna młoda matka w Bejbi blues. U ich boku wystąpił też między innymi Andrzej Chyra, jako ojciec dziewczyny.

Mimo ogromnej chęci, film ten udało mi się oglądnąć dopiero po ponad roku od daty premiery. I wtedy boleśnie spadłam na ziemię. To, czego się spodziewałam, nie było nawet w połowie procenta podobne do tego, co otrzymałam. Nie oznacza to niczego dobrego.

W Nieulotnych na uwagę zasługują tak naprawdę tylko dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest bardzo ciekawy kontrast między hiszpańską a polską częścią opowieści. W materiale Borcucha Hiszpania to kraj piękny i malowniczy, pełen radości (mogę to potwierdzić - byłam), nasza ojczyzna za to jest szara, brudna, a ludzie ponurzy. Z takim obrazem Polski się akurat nie zgadzam, uważam, że nie jest aż tak źle (nie zwracajcie na mnie uwagi - jestem idealistką), ale mimo wszystko -  pomysł wyeksponowania różnic między tymi dwoma państwami wydaje mi się świetny, nawet jeżeli wyszło coś przekoloryzowanego. O tym, co jeszcze mi się spodobało, przeczytacie pod sam koniec wpisu. Ćwiczcie cierpliwość, kotki.

Tak jak pisałam wyżej - boleśnie spadłam na ziemię i obiłam sobie tyłek. Bo dalej już było tylko gorzej. Nie wiem, może to ja jestem nieczuła, nie rozumiem dzisiejszych filmów, ale... nie trafia do mnie ekranizacja, w której nie wiadomo właściwie, o co chodzi. To znaczy - wiemy, jakie nieszczęście spadło na młodych, ale to niczego nam nie daje. Na pierwszy plan wychodzą krótkie sceny, podczas których możemy obserwować różne miny bohaterów, dialogów za to nie ma żadnych - i akcji też nie ujrzymy, bo wlecze się ona wolniej od umierającego żółwia. Z ciekawości przeszukałam YouTube w poszukiwaniu jakichś informacji, jak do całości się odnoszą aktorzy czy też sam reżyser. Znalazłam wypowiedź Borcucha i wybuchnęłam śmiechem. A kiedy przestałam się śmiać, złapałam się za głowę.
Bo, moi drodzy, reżyser tegoż filmiku twierdzi, że Nieulotne można interpretować na różne sposoby. I znowu się zastanawiam, czy przypadkiem nie mam jakiejś ułomności, która mi tego robić nie pozwala. Wybaczcie - również za mały spoiler - ale jakoś nie umiem odnaleźć drugiego dna w zbliżeniu na studentkę, która namiętnie przytula toaletę po tym, jak na imprezie za dużo wypiła. Przykładów mogę mnożyć tu jeszcze wiele, ale musiałabym zdradzić praktycznie każdy jeden wątek, każdy urywek. 

Sam dramat tych młodych też pozostawia wiele do życzenia. Myślałam, że to będzie coś większego. Że będą zamieszani w to razem, że się będą wspierali i wspólnymi siłami pokonywali przeciwności losu, prostowali to, co się wygięło. A tu nic. O co chodzi, ja się pytam.

Aktorzy tym razem się nie popisali. Gierszał był takim samym zamulonym facetem, jak w Sali samobójców. Berus za to, po bardzo dobrym - według mnie - początku, tutaj kompletnie sobie nie poradziła. Patrząc na jej grę, na mimikę, miałam skojarzenie z Bellą ze Zmierzchu. Wiecie, porażenie mięśni, które nie pozwala na zmianę wyrazu twarzy i tak dalej. 

I w tym całym syfie wyłania się perełka: zakończenie. Równie niejasne jak cała fabuła, ale to akurat dobrze - otwarte zakończenia to jest to, co lubię. To tutaj jest miejsce na to, by widz zaczął snuć przypuszczenia, co też tak naprawdę zrobił ten i ten, jak dalej wyglądał jego żywot, a nie przez całe 1,5 godziny. Ja nie miałam ochoty zastanawiać się, co pomyślał filmowy Michał w momencie, kiedy wszystko zrobiło gwałtowny, szybki obrót o 180 stopni. Chciałam to widzieć.

Nieulotne to jedno z moich największych rozczarowań ostatnich miesięcy, o ile nie lat. Zdaję sobie sprawę, że krążą opinie, że to miało być coś artystycznego, skłaniającego do refleksji. Tylko że jak chcę poobcować z prawdziwą sztuką, to wolę sięgnąć po dobytek jakiegoś malarza i się trochę na niego pogapić. A refleksje wywołują u mnie mocne książki i wzruszające filmy. Niemniej jednak - nikomu nie polecam ani nie odradzam. Sami musicie wiedzieć, czego oczekujecie po wizycie w kinie czy po seansie w domu. Nakreśliłam Wam mniej więcej, czego możecie się spodziewać. Reszta zależy wyłącznie od Was.

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że ten film był dla Ciebie rozczarowaniem. Ja o nim nie słyszałem, i chyba go nie zobaczę, bo nie przepadam za kinem. Dodam tylko tyle, że też lubię otwarte zakończenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziwne, że nie słyszałeś - billboardów u Ciebie w mieście nie było z plakatem reklamującym ten film? :)

      Usuń
  2. Nie ma tym razem "gwiazdek":-))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, przy recenzji filmów nie będę dawała gwiazdek. Może kiedyś pojawi się coś innego, ale na razie nie planuję ;)

      Usuń
  3. Ja także była rozczarowana tym filmem. Nie spodobały mi się te niedopowiedzenia, odniosłam wrażenie, ze film jest zrobiony niedokładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na dobrą sprawę nie byłam w stanie się na nim skupić, tak nudny był.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.