18.03.2014

Thomas Harris "Milczenie owiec"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Thomas Harris
Tytuł: Milczenie owiec
Tytuł oryginału: The silence of the lambs
Wydawnictwo: Libros
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Cena: brak informacji
Liczba stron: 351

W poszukiwaniu seryjnego mordercy...

Spokój Stanów Zjednoczonych został zburzony. To właśnie tutaj zaczęła przetaczać się fala seryjnych morderstw. Ich ofiarami padają młode kobiety, a zabijane są one z niezwykłym okrucieństwem. Żeby odnaleźć zabójcę, początkująca funkcjonariuszka FBI, Clarice Starling, musi zwrócić się o pomoc do człowieka-potwora, zbrodniarza o budzącej podziw inteligencji, doktora Hannibala Lectera...

Kiedy przed kilkoma miesiącami stwierdziłam, że nadszedł czas, bym w końcu zapoznała się z Milczeniem owiec, reakcje ludzi były różne. Bardzo często słyszałam odpuść sobie, to jest straszne i obrzydliwe, za młoda jesteś, to nie na twoją psychikę. Po kilkunastu takich uwagach powiedziałam, że dosyć, i tak po książkę Harrisa sięgnę. Prawdę powiedziawszy, jestem osobą, dla której argumenty na nie dla jakiejś pozycji takie jak powyżej, są tylko dodatkową zachętą, nie odstraszaczem. Chciałam sprawdzić, czy naprawdę jest się czego bać. Przyznam, że gdzieś tam w głębi wzięłam słowa bliskich na poważnie.

I owszem, początek wydał mi się lekko przerażający, czytało mi się ciężko, nie mogłam się wdrożyć, nieco mnie też ta opowieść nudziła. Ale im bardziej poznawałam fabułę, tym wrażenie mroczności się zacierało. 

Teraz? Teraz powiem, że to prawda, zdecydowanie nie jest to thriller, historyjka, przy której jedzenie ciasteczek czekoladowych czy czegokolwiek, co lubimy sobie pogryzać przy czytaniu, to dobry pomysł - zwłaszcza jeżeli ma się wrażliwy żołądek. Jednak to tyle. Nic więcej. Z dziełem Harrisa spędziłam kilka ostatnich dni, nie dręczyły mnie koszmary, nie mam gęsiej skórki na myśl o fabule. Nic. A nie mogę powiedzieć, że trudno mnie wystraszyć.

Mimo początkowych problemów, z czasem pochłaniałam strona za stroną z coraz większym zainteresowaniem. Co cieszy, to wartka akcja, która właściwie nie zwalnia tempa. Podobało mi się też napięcie, które kawałek po kawałku budował autor. No i, oczywiście, fenomenalna kreacja Lectera - żadna inna postać nie przypadła mi tak do gustu. Ta tajemniczość, która nie opuszczała go ani na moment, jego porażająca inteligencja... coś wspaniałego. Więcej takich wyrazistych bohaterów proszę!

Wsiąkając w świat wykreowany przez Thomasa, zaprzątała mnie jedna myśl - co się dzieje w głowie osoby, która zachowuje się tak podle? Co musi skłonić istotę niby rozumną do tego, by bez zastanowienia krzywdziła innych? Czy tacy ludzie, mimo popełnianych czynów, serio nie mają jakichś głęboko ukrytych wyrzutów sumienia, które muszą uciszać?

Kończąc dzisiejszy wywód...
Przyznaję cztery gwiazdki. Jedną odejmuję za początkowe uczucie znużenia. Uważam, że każdy fan thrillerów powinien znać przedmiot dzisiejszego wpisu. To absolutna klasyka. Patrząc na oceny, które wystawiam w tym miesiącu, nie mogę się powstrzymać: JA NA COŚ TAKIEGO CZEKAŁAM! A już się martwiłam, że marzec minie mi pod znakiem tytułów słabych.

6 komentarzy:

  1. Zawsze wolę przeczytać książkę przed filmem. Choć w tym przypadku może być na odwrót, ponieważ film oglądałam już dość dawno temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałem wiele o tej książce... chyba pora się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Milczenie owiec" to swojego rodzaju klasyk, który jest na mojej liście do przeczytania. Oczywiście mam również ochotę na film.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam, kocham i jeszcze uwielbiam :) Z książek najbardziej "Hannibala", co za tym idzie, ekranizację tej części uważam za najgorszą - jak można, aż tak zmienić zakończenie???
    Jeżeli autor Cię zaciekawił, nie polecam "Czarnej niedzieli" - w moim odczuciu straszny zawód i nudy, w porównaniu do serii o Lecterze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jednak chyba przeczytam tę "Czarną niedzielę", by się przekonać, czy serio jest tak źle ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.