25.03.2014

Eleanor H. Porter "Pollyanna dorasta"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Eleanor H. Porter
Tytuł: Pollyanna dorasta
Tytuł oryginału: Pollyanna Grows Up
Wydawnictwo: Waza
Tłumaczenie: Irena Doleżal-Nowicka
Cena: brak informacji
Liczba stron: 255

Dalsze losy wiecznie uśmiechniętej dziewczynki...

Pamiętacie Pollyannę, dziewczynkę, która bawiła się w grę polegającą na znajdowaniu w każdej sytuacji czegoś, z czego można czerpać radość? W jej życiu dużo się dzieje. Sama bohaterka nie jest już takim rozkosznym dzieciakiem, jakim była, kiedy zetknęliśmy się z nią po raz pierwszy. Wraz z dojrzewaniem pojawiają się nowe sprawy i troski tak typowe dla tego okresu. Ciekawe, czy nieodłączny do tej pory optymizm i tym razem nie zawiedzie...

Ależ ja się długo zabierałam za tę książkę. Najpierw szmat czasu nie wiedziałam w ogóle o jej istnieniu. Potem, kiedy się już dowiedziałam, jakoś zawsze były inne pozycje, które domagały się mojej uwagi już, teraz, natychmiast. W końcu doprowadziło to do tego, że o kontynuacji losów jednej z moich ulubionych postaci literackich zapomniałam. Na szczęście z pomocą przyszła mi półka Chcę przeczytać na moim profilu na Lubimy Czytać, a i chwila wolna się znalazła. Pozostało mi już tylko sprawdzić, czy w bibliotece znajdującej się najbliżej mojego miejsca zamieszkania tytuł Porter jest dostępny - był! - i zaczynać lekturę.

W styczniu mieliście okazję się przekonać, że Pollyanna podbiła moje serce. Uwielbiam jej naiwną wiarę w to, że świat jest piękny i wolny od zła, a za rogiem aż się czają powody do uśmiechu. Wobec tego nikogo nie powinno dziwić, że co do kolejnej książki o tej dziewczynie miałam naprawdę duże wymagania, nawet mimo świadomości, że praktycznie się nie zdarza, by druga część jakiegoś tytułu była tak samo dobra jak początek. No i oczywiście okazało się, że odsunięcie tej obawy na bok, niezauważanie jej, było błędem...

Tym razem naiwność małej Whittier wydała mi się nie do wytrzymania. Niby to dobrze, że chciała czynić dobro, jednak sposób, w jaki realizowała ten cel, wyjątkowo nie przypadł mi do gustu. Gdybym to ja była jej ciotką, uwierzcie mi - już byłabym zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Albo w więzieniu, bo jestem osobą nerwową i mogłabym przy takiej siostrzenicy nad sobą nie zapanować.

Miałam wrażenie, że przedmiot dzisiejszego wpisu został napisany zupełnie innym stylem i to dało się odczuć. Brakowało mi tej magii, którą czuło się poprzednio, a to sprawiło, że czytałam strasznie wolno i towarzyszyła mi irytacja. Fakt - ustąpiła ona bliżej końca, kiedy akcja zaczęła się - według mnie - rozkręcać i robić ciekawa, ale... No właśnie - dlaczego bliżej końca, dlaczego po ponad 140 stronach, kiedy całość ma ich 255?! Strasznie mnie to zawiodło.

Mimo wszystko jednak - nie żałuję, że poznałam dalsze losy tej bohaterki. Przynajmniej zaspokoiłam swoją ciekawość. 

Co do gwiazdek...
Trzy. Wiem, znowu. Chciałam wystawić niższą notę, ale stwierdziłam, że to byłaby przesada w drugą stronę, ostatecznie jakaś tam część opowieści mnie zainteresowała. Jeżeli ktoś jest ciekaw, jak potoczyło się życie tej małej optymistki, zachęcam. Tylko nie nastawiajcie się na to, że będzie tak samo dobrze, jak kiedyś.

4 komentarze:

  1. Mam na półce i będę niebawem czytać po raz drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A za pierwszym podobała Ci się ta książka?

      Usuń
  2. Nie czytałem tej książki. Choć brzmi ciekawie. Jednak w związku z kręgiem zainteresowań przede wszystkim czytam książki poświęcone państwom, społecznościom czyli o tematyce międzynarodowej czy konfliktowej o podróżach oczywiście też. Ale nie tylko te.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ja akurat takich książek nie czytam ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.