23.03.2014

Czas na film: "Mój biegun" (2013)

Zwiastun filmu Mój biegun znaleziony na YouTube

Mając serdecznie dosyć ekranizacji powieści, które czytałam i niby-dramatów, a tak naprawdę dobrze zawoalowanych historii miłosnych ociekających lukrem, postanowiłam, że w końcu obejrzę film oparty na prawdziwych wydarzeniach - padło na Mój biegun wyreżyserowany przez Marcina Głowackiego. Akcja toczy się głównie w 2002 roku, jednak na początku projekcji możemy poznać wcześniejsze losy rodziny Melów. To właśnie 12 lat temu czternastoletni wówczas Jasiek Mela w wyniku wypadku stracił lewe podudzie i prawe przedramię. Od tego momentu zaczęła się rozpaczliwa walka chłopca, wspomaganego przez rodzinę, o powrót do w miarę normalnego życia.

Główne role obsadzone zostały przez znanych aktorów teatralnych i filmowych. Urszulę, matkę Janka, zagrała Magdalena Walach, ojca - Bogdana - Bartłomiej Topa, a w postać nastolatka wcielił się Maciej Musiał. Na wielkim ekranie mieliśmy też okazję zobaczyć Wojciecha Stryczka, Annę Pacho i Igę Milki jako rodzeństwo chłopaka.

Film jako całość zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Choć jestem osobą, którą trudno zadowolić, dzisiaj nie jestem w stanie znaleźć niczego, co w jakimkolwiek stopniu wpłynęłoby negatywnie na moją opinię o przedmiocie dzisiejszego wpisu.

Na uwagę zasługuje przede wszystkim tematyka produkcji. Nie jest łatwo przenieść na ekran opowieść opartą na prawdziwych wydarzeniach, zwłaszcza, kiedy te są tak dramatyczne. A jednak tutaj się udało, i to nie było byle jakie 'udanie się' - powstał obraz oddający rzeczywistość, obraz naładowany do granic ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Z ciekawości przeglądnęłam internet w poszukiwaniu informacji, jak do całości odnosi się sam zainteresowany - najmłodszy i pierwszy niepełnosprawny zdobywca biegunów. Znalazłam materiał, w którym wypowiada się, że ciężko mu oglądać ten film, gdyż jest on bardzo intymny, opowiada o najbardziej bolesnych chwilach jego prawdziwego życia. Przy tym nie szczędzi pochwał: bez ogródek ocenia, że całość została bardzo dobrze dopracowana i choć są pewne fragmenty, nie do końca zgodne z prawdą, w żaden sposób nie wpływają one na wiarygodność opowieści. O Maćku Musiale mówi krótko: dobrze zagrał. Cholera, on mógłby być moim bratem!. A kto lepiej odniesie się do filmu/książki opartej na faktach, niż osoba, która stała się inspiracją do stworzenia tychże? 

Przedstawione życie rodziny w Moim biegunie to najprawdziwsza, szara rzeczywistość, która boli. Która jest niesprawiedliwa, na którą się nie zgadzamy, ale musimy stawić jej czoła. Zawsze byłam pod wrażeniem ludzi, którzy mimo wielkich przeciwności losu nie poddawali się i dokonywali rzeczy wydawać by się mogło, że w ich przypadku niemożliwych. Właśnie dlatego chłonęłam tę historię. Tym bardziej, że razem z Jaśkiem Melą mam coś wspólnego: niepełnosprawność, choć u każdego z nas polega ona na czymś innym. W każdym razie temat jest mi bliski, być może dlatego podeszłam do sprawy bardzo emocjonalnie.

Co jeszcze mnie ujęło, to wielość wydarzeń. To nie jest tylko dramat chłopaka, który stracił rękę i nogę. To także ból rodziny, którą w przeszłości dotknęła już ogromna tragedia, strata tak wielka, że każdy myślał, że już nic złego wydarzyć się nie może, że będzie już tylko lepiej. To również bardzo trudna relacja na linii ojciec-syn i chyba właśnie ona zainteresowała mnie najbardziej. 

Janek Mela jest doskonałym przykładem na to, że jak człowiek chce, to da radę i nie przeszkodzi mu w realizacji swoich zamierzeń nawet brak kończyn. Uważam, że młode pokolenia powinny zobaczyć ten film albo chociaż poczytać o sprawie w internecie, by przekonać się, że to my jesteśmy panami swojego życia. Bo, jak to powiedział Topa, kalectwo jest tu, wskazując na głowę. I ja się z tym zgadzam. Możemy być chorzy, ale choroba to tylko trudność, nie niemożność. To, że z czegoś rezygnujemy myśląc, że nie damy rady nie jest wynikiem tego, że faktycznie nie jesteśmy wystarczająco silni, by zdobyć to, czego pragniemy. To nieunikniony efekt tego, że zgodziliśmy się, by blokada psychiczna rządziła naszym życiem. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje porażki.

Mój biegun budzi we mnie ogromny podziw i wszelkie pozytywne uczucia, jakie tylko się da. Na pewno znalazłoby się coś, na co można by ponarzekać, ale ja tego nie zrobię. Nie jestem krytykiem filmowym, jestem przeciętnym widzem, który, tak się akurat złożyło, bardzo dobrze zna tematykę tego dzieła. I to, w połączeniu z morałem, że nigdy nie wolno się poddawać, trzeba spróbować podjąć walkę wystarczyło mi, by się zakochać. Mam dla Was zadanie domowe - zapoznajcie się z tą historią. I postarajcie się z niej wynieść tak wiele, jak tylko się da.

8 komentarzy:

  1. Ten film był bardzo promowany w mediach, przez co chyba nie mam ochoty poznać go. A może dlatego, że nie przepadam za kinem....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to błąd, bo naprawdę warto obejrzeć.

      Usuń
  2. Jakoś szczególnie też nie mam ochoty oglądać tego filmu. Ale nie zakładam z góry, że jest zły czy jak to niektórzy mówią beznadziejny. Ale zgadzam się, z Czytelnik7, że im bardziej film promowany w mediach tym mniej chęci na jego obejrzenie. To samo czuję odnośnie "Jack Strong".Ostatnio byłem jednak w kinie na "Kamieniach na szaniec" , "Obietnicy" i "Non-Stop". Drugi i trzeci film polecam. Pierwszy nieco mniej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niestety były już promowane takie chłamy, że odbija się to na każdym filmie, o którym jest głośniej. Ubolewam nad tym.

      Usuń
  3. Niesamowicie mnie zachęciłaś. Gdy tylko będę miała okazję, obejrzę. A raczej, można rzec, z niecierpliwością jej poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Daleko szukać nie musisz, całość jest dostępna na YouTube ;) Mogę Cię prosić, żebyś mi potem napisała swoje wrażenia? Skrobnij maila albo co... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z prośbą:
      http://errata777.blogspot.com/2014/03/wieczor-filmowy.html

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.