26.02.2014

Jules Verne "W 80 dni dookoła świata"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Jules Verne
Tytuł: W 80 dni dookoła świata
Tytuł oryginału: Le tour du monde en quatre-vingts jours
Wydawnictwo: Waza
Tłumaczenie: brak informacji
Cena: 12,90 zł
Liczba stron: 194

Zakładając się o rzecz niemożliwą do zrobienia...

Phileas Fogg to londyński gentleman. W życiu kierował się ściśle określonymi zasadami, planem dnia, który wypełniał punkt po punkcie codziennie o sztywno określonych godzinach. Trzymania się swoich własnych założeń i wytycznych wymagał nie tylko od siebie, ale i od służby dla niego pracującej. Zazwyczaj stronił od kontaktów z ludźmi, nawet z kolegami z klubu, którego był członkiem, nie spoufalał się zanadto. Podczas jednego z takich spotkań zrobił coś, co każdy odebrał jako dowód na to, że jest szaleńcem: założył się, że przejedzie cały świat dookoła w jedyne 80 dni. W grę wchodzą duże pieniądze...

Czy to możliwe, by Fogg miał realne szanse na wygranie tak wariackiego zakładu?
To nie było moje pierwsze spotkanie z opisywaną dziś książką. Jako dziecko czytałam ją przynajmniej kilka razy. Dlaczego sięgnęłam po nią ponownie? Chciałam się przekonać, jakie będę miała do niej podejście po latach. Bo w przeszłości historia Verne'a nie podobała mi się w ogóle, choć nie jestem w stanie przypomnieć sobie powodów mojej awersji do niej. Jedno jest pewne: na myśl o W 80 dni dookoła świata nóż otwierał mi się w kieszeni tak samo, jak przy Pinokiu. Z zadowoleniem stwierdzam, że tym razem całość pochłonęłam z pewną dozą przyjemności.

Jasne, że nie stwierdziłam nagle, że to najlepsza powieść przygodowa, jaka wpadła mi w ręce kiedykolwiek. Jednak dziś widzę w niej coś, czego nie widziałam wcześniej. Ale żeby nie zaczynać od środka...

Uwielbiam absurd i pozornie nienormalne zachowanie ludzi. A czy można powiedzieć, że upieranie się, że zwiedzi się cały świat w 80 dni i twierdzenie, iż przewidziało się każdą jedną przeszkodę stojącą na drodze do zrealizowania celu, jest czymś logicznym? Oczywiście, że nie. Mnie zwyczajnie bawił upór Fogga, prawdę powiedziawszy tylko czekałam, aż stanie się coś, co mu pokaże dobitnie, że nie pozjadał wszystkich rozumów.

Ze smutkiem stwierdzam, że jak na przygodówkę, emocjonujących zdarzeń było tutaj zatrważająco mało. Większość stron to jedynie pobieżne opisy miejsc, w których znajdowali się bohaterzy. Nic ciekawego.

Mimo to wszystko uważam, że dzieło Verne'a to idealny przykład heroizmu postaci, jego upartego dążenia do celu. O ile wiem, jest to lektura w szkole, bodajże w podstawówce - a przynajmniej tak było kiedyś, choć mnie to nie objęło (a może po prostu nie pamiętam?). Jeżeli nadal tak jest, to bardzo dobrze. Jeśli nie, szkoda. Bo dzieciaki powinny przeczytać coś, co im pokaże, że jak się czegoś chce, to można to dostać. Wystarczy zacięcie, konsekwentne działanie, niepoddawanie się pomimo porażek i... wiara w powodzenie. Tylko tyle i aż tyle. To właśnie dlatego tak dobrze mi się czytało perypetie Fogga i jego towarzyszy. Żałuję, że nie dostrzegłam tego wszystkiego wcześniej!

A teraz o wydaniu. Straszne, tragiczne! To znaczy - nie jest aż tak źle jak w przypadku Biblioteki umarłych, ale tego, co napisał Cooper, chyba nie da się pobić. Nie zmienia to faktu, że W 80 dni dookoła świata przetłumaczono niedbale. Czytając poszczególne zdania, miałam wrażenie, że to jedno dziecko pisało dla innych kolegów w swoim wieku. Do tego okrutna ilość błędów: literówek, źle postawionych znaków interpunkcyjnych. W jednym fragmencie zauważyłam zmianę narracji z trzecio- na pierwszoosobową. A na domiar złego pod koniec znalazłam... uwaga, pisownia oryginalna... uspokuj się. Ręce opadły mi całkowicie. Jak można tak bardzo nie uważać na to, co się robi, co się wydaje?! Mnie by było wstyd.

No i cóż...
Jest przeciętnie. Ani dobrze, ani źle. Wystawiłabym pewnie wyższą notę, ale z reguły nie odpuszczam tak dużej ilości pomyłek w tekście. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.