07.02.2014

Tomek Tomczyk "Blog"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Tomek Tomczyk
Tytuł: Blog
Tytuł oryginału: Blog
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: brak informacji
Liczba stron: 372

Sztuka zarabiania na blogowaniu...

Blogowanie jest dzisiaj bardzo modne. Obecnie prowadzenie bloga to nie tylko pasja. To także czynność, w której wielu upatruje szansy na łatwy i dość pokaźny zarobek. Bo kto by nie chciał mieć takiej pracy? Bez ustalonych godzin, które trzeba spędzić w biurze. Bez wrednego, sapiącego nam nad głową szefa. Tomek Tomczyk, szerzej znany jako Kominek, postanawia udzielić nam kilku rad, jak to zrobić. Jak wybić się z tłumu, a potem zarabiać, zarabiać, zarabiać...

Pewnie wielu z Was - mam na myśli tych, którzy znają mnie osobiście - zastanawia się, na jaką ja cholerę sięgnęłam po tę książkę. Przecież nie przepadam za Kominkiem, z różnych powodów. Przede wszystkim, mamy zupełnie inne spojrzenie na blogosferę: dla mnie pisanie jest pasją, odskocznią od rzeczywistości, dla Tomka jest to jedna z wielu okazji do zarobienia grubej kasy. Razi mnie, i to dość mocno, jego nieskromność, do której sam zresztą się przyznaje. I nic nie pomaga tutaj fakt, że doskonale sobie zdaję sprawę, że ludzie niepewni siebie, ciągle oglądający się na innych i potrzebujący aprobaty ludzi mogą sobie podetrzeć tyłek swoimi marzeniami, planami i celami. Sprawa jest prosta - jak czegoś chcesz, to o to walczysz, i nawet jeżeli początkowo nie idzie Ci dobrze, musisz udawać, że robisz to świetnie. W końcu ostatnim powodem, dla którego tego człowieka niespecjalnie lubię jest fakt, że na jego blogach przeważnie nie znajduję nic, co mogłoby mnie zainteresować. No ale przecież nie każda strona musi mnie zachwycać, nie? Mówi się trudno i szuka się innej.

Dobra, to teraz Wam wyjawię, dlaczego mimo to wszystko kupiłam Bloga. Bo nigdy wcześniej nie czytałam pozycji wydanej przez blogera i chciałam zobaczyć, jak to wygląda, co taka osoba ma do powiedzenia. A że Tomczyk jest w chwili obecnej jednym z najbardziej rozpoznawalnych blogerów, w dodatku jedynym, którego kojarzę, który coś wydał, to wybór był prosty.

Powiem Wam coś jeszcze. Decydując się na przedmiot dzisiejszego wpisu, miałam nadzieję, że będzie z czego się pośmiać, co pohejtować, delikatnie, z kulturą, ale jednak dosadnie powiedzieć Boże, jakie nudne bzdury. Kiedy wczoraj zaczynałam czytać, zerknęłam na spis treści. Pomyślałam Jezu, już żałuję, że to kupiłam, przecież nic z tego mnie nie zainteresuje!.

I wiecie co? Pośmiałam się, i owszem. Ale hejtu tu nie uświadczycie.

Bo czego by o tym człowieku nie powiedzieć, na tym, jak zarabiać na blogu, to on się zna i daje bardzo dobre rady. Rady, które choć znajdują się w dość opasłym tomisku, to czyta się je bardzo szybko. A to z kolei wina bardzo przyjemnego w odbiorze - przynajmniej dla mnie - języka. Wielokrotnie podczas lektury się uśmiechnęłam, kilka razy nawet zachichotałam. Sukces. 

W całość zagłębiłam się tak, że mimo że zaczęłam przygodę z tym tytułem wczoraj wieczorem, to skończyłam ją dzisiaj. Nie dalej jak przed trzydziestoma minutami.

Sama, jak już wspomniałam, nie jestem zwolenniczką zarabiania na blogach, nie robię tego i nie mam zamiaru zmieniać aktualnego stanu rzeczy. Jeżeli jednak zmienię zdanie, to cóż - będę miała ułatwiony start, bo mam na półce doskonały poradnik, jak zbijać forsę na tym, co piszę. 

Mimo początkowych obaw, ani przez moment żaden z rozdziałów mnie nie nudził. Bardzo pochwalam podział książki na dwie części - tę skierowaną do blogera, jak i do firm. Dzięki temu mamy okazję poznać dwa punkty widzenia, zarówno osoby chcącej zarobić, jak i tej, która te pieniądze może nam dać.

Cholera jasna. Miejsce na regałach mi się kończy, a apetyt na Blogera rośnie. Jak żyć?

No i ten...
Dziś cztery gwiazdki. Brakuje mi jakiegoś ostatecznego bodźca, za który mogłabym przyznać maksymalną ocenę. Uważam jednak, że jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego, kto ze swojej strony chce uczynić źródło dochodów. Nie zawiedziecie się.

10 komentarzy:

  1. Z Kominkiem miałam okazję zapoznać się dzięki filmom, zamieszczonym w sieci. Jakoś mnie to nie przekonało. Moja wizja bloga zupełnie nie pokrywa się z koncepcją przezeń przedstawioną. Kto wie, gdybym pisała go parę lat wcześniej, może by mnie skusiła taka myśl. Teraz dokładnie wiem, czego chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś coś tam myślałam, żeby na tym zarabiać, wstyd się przyznać, ale nawet ten blog powstał z myślą, by załapać się na egzemplarze recenzenckie... na szczęście mi to przeszło i obmyśliłam własny kierunek, w którym chcę iść. I jest mi z tym dobrze.

      Usuń
    2. Niewielka dygresja odnośnie egzemplarzy recenzenckich - czasami dziwię się ludziom, którzy pokazują stosy, po prostu stosy, nie stosiki, książek recenzenckich i komentarze, jak to pod nimi zalegają, kiedy czytać, kiedy czytać, no nie ma czasu, nie ma czasu, tyle do przeczytania. A mało to jest ciekawych lektur w bibliotekach? Trzeba nabierać ponad swoje siły? Nie potrafiłabym się karmić tylko nowościami. :)

      Usuń
    3. A ja na szczęście w porę się ogarnęłam, że nowości nie lubię i wolę zgłębiać starsze dzieła ;)

      Usuń
    4. Ja natomiast bardzo lubię nowości. Owszem, zdarza się sięgnąć po klasyk. Ale kiedy próbowałam się kiedyś zagłębić w jakieś dzieła modne w czasach PRL-u, cóż, niestety za dużo słów z tamtych czasów nie znam.
      Co do samego Kominka i jego twórczości. Jest mi w sumie obojętny. Czasami jego teksty zdawały mi się strasznie chamskie, a czasami przyznawałam mu rację. Zresztą sam Kominek kiedyś wspomniał, że blog to koloryzowanie. Nie oznacza więc, że rzeczywiście jest takim materialistą.

      Usuń
    5. Ja nowości nie lubię, bo większość książek nowych nie jest wartościowa, oczywiście według mnie.
      Wyjątki się znajdą zawsze, ale ja się wolę poruszać po gruncie pozycji starszych, które są jakoś tam doceniane.

      A Kominek sam, nawet w tej książce, stwierdził wyraźnie, że kiedyś pisał po chamsku, kontrowersyjnie i wulgarnie, ale to były początki ;) teraz już tego tak nie zauważam. Zgodziłam się z nim raz. Tylko.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla blogerów to pozycja obowiązkowa, bo to nie tylko porady, jak zbijać fortunę ;)

      Usuń
    2. Tak, głównie tak, ale i o budowaniu wizerunku jest trochę ;) A to się przyda i tym, którzy blogują i nie zarabiają na tym.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.