06.02.2014

John C. Parkin "Terapia f**k it. Prosty sposób na szczęście"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: John C. Parkin
Tytuł: Terapia f**k it. Prosty sposób na szczęście
Tytuł oryginału: F**k It Therapy
Wydawnictwo: Helion
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Cena: 39,90 zł
Liczba stron: 355

Próbując wydostać się z więzienia...

Więzienie - te, które mamy na myśli, jeśli chodzi nam o dosłowne znaczenie tego słowa, jak i te metaforyczne. Każdy z nas albo w nim tkwił, albo znajduje się w nim teraz lub dopiero zostanie w nim zamknięty. To nieuniknione. Bo zakładnikiem - emocji, własnych planów i ambicji czy czegokolwiek innego - może i w pewnym momencie staje się każdy człowiek na świecie. Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że siedzą w klatce. Inni mają tę świadomość, lecz nie potrafią się uwolnić. Kolejnym się udaje, lecz to tylko kwestia czasu, kiedy znów trafią do niewoli. Właśnie dlatego John Parkin, nauczyciel mądrości, napisał książkę pod tytułem Terapia f**k it. Prosty sposób na szczęście, w której pomaga ludziom nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą, światem, nie padając przy tym ofiarą pułapki...

Pamiętacie Filozofię f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha? Ukochałam sobie tę pozycję, mimo że traktowałam ją z przymrużeniem oka. Kiedy więc dowiedziałam się, że w sprzedaży znajduje się kolejna książka tego autora, wiedziałam, że prędzej czy później muszę ją mieć na własność.

Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że zainwestowałam w drugi tytuł napisany przez daną osobę i nie dręczyły mnie obawy w stylu A co, jeżeli ta poprzednia pozycja była tylko wyjątkowo taka dobra, a reszta to chłam? Przyjęłam po prostu za pewnik, że tutaj musi być dobrze. Niestety, pomyliłam się okrutnie...

Nie jest tak, że Terapia.... nie ma żadnych zalet, bo je ma. Język całości nadal jest łatwy, przepełniony humorem, a więc pozwalający na szybkie skończenie lektury. Jest może nieco bardziej dosadnie i wulgarnie, ale mi to nie przeszkadza. Tutaj też znalazłam to, czego nie znalazłam wcześniej - mianowicie Parkin nie tylko radzi nam pieprzyć wszystko, co nam się nie podoba, olać to i żyć dalej. On daje nam również inną wskazówkę: pieprz to. Jeżeli ci na czymś zależy, to o to walcz. I chwała mu za to.

Jednak kartka za kartką mina rzedła mi coraz bardziej. 

Nie chodzi mi o to, że ja się nie zgadzam z tymi wszystkimi mądrościami, które możemy tu znaleźć. Tak naprawdę niczego z tego nie próbowałam, więc się nie wypowiem - bo a nuż to działa? Nie mam jednak ochoty tego sprawdzać.

Bardziej przeszkadza mi to, że podczas czytania miałam wrażenie, że autor robi z nas idiotów. Że skoro ma na koncie debiut, który się bardzo ładnie sprzedał, to musi robić coś, by pozostałe jego dzieła odniosły podobny sukces. A w tym celu opowiada nam historie, rzekomo autentyczne, które według mnie wyglądały jak marnie przerobiony scenariusz filmu Oszukać przeznaczenie

I tu uwaga, pozwolę sobie na spoiler.
Weźmy pod uwagę obojętnie którą część produkcji, o której wspomniałam wyżej. Pierwszą na przykład. Grupa młodzieży wraz z kilkoma nauczycielami udaje się na jakąś wymianę czy inną wycieczkę samolotem. Przed odlotem jeden z chłopców dostaje paniki, twierdzi, że miał wizję, że samolot wybuchnie i wszyscy zginą. Robi aferę, aż w końcu - wraz z jedną z nauczycielek i kilkoma kolegami - zostaje na miejscu. A za chwilę okazuje się, że to, co mu się wydawało, naprawdę miało miejsce.
Parkin zaś karmi nas opowieściami jak to miał złe przeczucia, kiedy przyszło mu wejść do pociągu. Nie opuszczało go wrażenie, że coś się stanie. Ale postąpił racjonalnie, nie dał sobie nic wmówić i zdecydował się odbyć podróż. Podróż, podczas której okazuje się, że jeden z wagonów się pali. Nie wiem, według mnie to wyglądało bardzo podejrzanie, wręcz śmiesznie.
Koniec spoilera.

Zawiodłam się niesamowicie. I nie wyniosłam z tej książki absolutnie nic wartościowego.

Teraz trochę o wydaniu. Nie, tym razem nie o błędach. Bo całość została wydana ładnie. Trochę ubolewam nad tym, że grafika nie jest kolorowa, ale ja w tym względzie jestem jak dziecko - lgnę do wszystkiego, co nasycone barwami, nie przepadam za obrazkami czarno-biało-szarymi. Nieco przeszkadzało mi też wytłuszczanie niektórych fragmentów po bokach - choć zdaję sobie sprawę, że miało to na celu zwrócenie uwagi czytelnika na te najważniejsze aspekty. No cóż, mnie to wadziło, utrudniało skupienie się.

Niestety...
Dzisiaj tylko dwie gwiazdki, mimo wszystko. Nie tego się spodziewałam, nie na to liczyłam. Szkoda! Polecam jednak każdemu, kto chce się rozerwać podczas lektury, autor ma świetne poczucie humoru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.