29.01.2014

Z życia autorki: na punkcie tych filmów dosłownie zwariowałam

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Heeej!

Tak, wiem, jestem strasznie niesłowna. Posty z serii Z życia autorki miały ukazywać się regularnie raz w tygodniu - w piątki. Ostatni - zarazem pierwszy - opublikowałam 10 stycznia, dziś jest 29. I to nawet nie piątek, weekendu początek. No ale trudno. Ustalmy, że ta kategoria będzie gościnną, pojawiającą się po prostu raz na jakiś czas.  

Ten post zdecydowanie zejdzie z tematyki głównej strony - literatury. Bo będzie o filmach.
Tak, telewizję też oglądam, do kina chodzę, choć dużo rzadziej i mniej chętnie niż czytam książki. Są jednak takie produkcje, które miałam okazję zobaczyć i na punkcie których dosłownie zwariowałam. Dokładniej - jest 10 takich. Chcecie dowiedzieć się, jakie to tytuły? Zapraszam do dalszego czytania!

Uwaga: kolejność tytułów zupełnie przypadkowa - dość, że wybrałam te zupełnie najlepsze z najlepszych, nie byłabym w stanie jeszcze ich klasyfikować pod względem: najlepszy, ale gorszy niż ten i tak dalej. Bo tak naprawdę każdy miał w sobie to coś, co mnie w nim urzekło. 

Na punkcie tych filmów dosłownie zwariowałam, czyli 10 najlepszych produkcji

1. Weronika postanawia umrzeć

Ekranizacja powieści Paulo Coelho pod tym samym tytułem. Pisałam o niej tutaj. Jak książka kompletnie mnie rozczarowała, tak na filmie myślałam, że popłaczę się z radości. Wspaniały, dopracowany w każdym calu. Nie będzie miłe to, co teraz napiszę, ale mam wrażenie, że reżyser przeczytał dzieło brazylijskiego pisarza, zrozumiał, że jest ono kiepskie i postarał się nadrobić jego braki w swojej pracy. To w sumie byłoby bardzo szlachetne z jego strony. 

2. Bez mojej zgody

Kolejna superprodukcja oparta na książce. Tym razem wzięto pod lupę historię spisaną przez Amerykankę - Jodi Picoult. Istny wyciskacz łez, opowieść wzruszająca tak samo jak bestseller. Mocną stroną jest kompletnie inne zakończenie, którego nikt się nie spodziewał. Cudo.

3. Katyń

Fabuły tego obrazu nie muszę chyba przybliżać nikomu. Ręka w górę, kto nie widział? Nie widzę! Wszyscy oglądnęli? Bardzo dobrze. Uwielbiam polskie filmy w takim klimacie. Wajda się postarał, aktorzy też zagrali porządnie. Jestem zachwycona.

4. W ciemności

Czyli perełka nakręcona na podstawie W kanałach Lwowa Marshalla. Nie wiem, nie rozumiem, wytłumaczcie mi ten fenomen, że ja ogólnie za historią nie przepadam - nad czym ubolewam, bo kiedyś ten przedmiot kochałam szczerze, a potem mi go obrzydzono - a takie produkcje połykam. W sumie dobra - tematyka Holocaustu mi pasuje. No i grał Więckiewicz, którego ubóstwiam!

5. Mój rower

Pamiętam do teraz, z jaką niechęcią wybierałam się na to do kina z klasą. Dzisiaj pluję sobie w brodę, że w ogóle mogłam pomyśleć, że to będzie kiepskie. Świetny dramat. I znowu polski. Brawo, Polacy.

6. Galerianki

Tak, oglądałam. I nie, nie brzydziłam się. Uwielbiam materiały jakiekolwiek - czy to filmy, czy książki - oparte na faktach. A nikt mi nie powie, że dzisiejsze nastolatki się tak nie zachowują. Nie mówię, że wszystkie. Ale spora część. To powinien obejrzeć każdy, ku przestrodze, tak jak i...

7. Bejbi blues

To. O ile pamiętam, niektórzy (wszyscy? Większość?) aktorzy pojawili się tam po raz pierwszy na dużym ekranie. I zagrali naprawdę bardzo dobrze. Kolejna historia, którą warto przyswoić tak na zaś.

8. Blue Jasmine

Najnowsza komedia Allena, która wcale nie jest komedią. To jest dramat. I to w dodatku świetny. Uwielbiam takie psychologiczne kwestie, tragedie ludzkie.

9. Sierota

Chryste Panie, jak ten thriller zrył mi psychikę, to nie macie pojęcia. Uwielbiam takie dreszczyki emocji przy oglądaniu. Szkoda tylko, że oglądałam w internecie. Bo, oczywiście, pecha w życiu mam i zaraz pod filmem znajdował się komentarz jakiegoś życzliwego internauty, który zdradził zakończenie. Tak, przeczytałam je.

10. Stoker

Dawno nie oglądałam czegoś tak chorego i dobrego. Nie ma to jak historia o niezbyt zrównoważonej rodzince. Pamiętam, że nie byłam w stanie zrozumieć zakończenia, choć już nie przypomnę sobie, dlaczego. Ale to było mocne. A ja lubię mocne wrażenia.

No, i tak przedstawia się mój ranking 10 najlepszych. Nawet niespecjalnie zastanawiałam się nad doborem pozycji, po prostu wiedziałam, że muszą być te. Bo jakie inne? Żadna komedia nie umywa się do któregoś z wyżej wymienionych dramatów czy thrillerów. A zresztą - śmieszne filmy na ogół nie zostają na długo w pamięci, bo do życia nie wnoszą nic. Czyli w sumie nie warto za często zapychać sobie nimi głowy.

Moi kochani - gdybyście mieli jakieś sugestie, chcieli dowiedzieć się o mnie czegoś konkretnego, walcie śmiało, macie opcję pisania komentarzy. Wszystko rozważę, jeżeli nie przekroczycie granic mojej prywatności - do każdej prośby się przychylę. Tymczasem: miłego dnia!

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam "Stoker". Oglądałam go z mamą i na koniec przewijałyśmy na początek, żeby dostrzec połączenie elementów. :) Mocny film, poza tym przepięknie przemyslany pod względem zarówno dialogów, jak i scen - taki chłodny klimat, świetne kadry, nie raz pomysłowe przechodzenie od epizodu do epizodu...Cóż, bardzo, bardzo mi się podobał, najbardziej powtarzane wciąż to, w przybliżeniu: że trzeba czekać na dobry moment. I poczekała...genialny film psychologiczny. Mia Wasikowska *.*
    "Sierotę" też widziałam, super, na szczęście ja nie natknęłam się na tak dobrego Internautę. 1. zasada Internetu - nigdy nie czytać komentarzy :/
    "Blue Jasmin" - ten film był genialny przez Cate Blanchette! Ta kobieta jest niesamowita! Zagrała tak rewelacyjnie rozchwianą emocjonalnie kobietę, że nie mogłam przestać tego przeżywać. Właśnie nie wiem, skąd nastawienie, że to komedia. Bo Woody Allen? Co udowadnia, że ludzie mało wiedzą. Komentarze wychodzących z kina: no, trochę nudny, jakiś taki mało śmieszny. Załamałam się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę natrafiłaś na takie komentarze? Współczuję...

      Usuń
    2. Niestety tak...Woody Allen jest kojarzony z komediami głównie, więc ludzie nawet nie sprawdzą, na co dokładnie idą. Wystarczy im chyba nazwisko reżysera, którego pewnie, bagatela, nawet dobrze nie ogarniają. A bałam się troszkę tego nowego filmu, bo niektóre z ostatnich Allena były fatalne :)

      Usuń
    3. A poza tym - nie rozumiem, jak można było nie zrozumieć "Blue Jasmin"...

      Usuń
    4. Ja w ogóle nie rozumiem, jak można tępo wierzyć we wszelkie reklamy etc, obiecujące, że dany film to taki i taki gatunek... No dobra, ale chyba mózg mamy i jak nam się coś podczas oglądania nie zgadza, to dopuszczamy, że ktoś się pomylił albo celowo nas zmylił.

      Usuń
  2. Polecam Ci japoński film Pożegnania z 2008. Niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przy okazji może się zapoznam.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.