25.01.2014

Stephen King "Cujo"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Stephen King
Tytuł: Cujo
Tytuł oryginału: Cujo
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Jacek Manicki
Cena: 32 zł
Liczba stron: 350

Miasto, któremu zagraża wielkie niebezpieczeństwo...

Castle Rock - to właśnie tym cichym, spokojnym miasteczkiem w stanie Maine wstrząsnęła fala przerażających wydarzeń. To tutaj Cujo - wielki, ale łagodny bernardyn zaraża się wścieklizną. Od tej pory nie ma już śladu po przyjaznym piesku, zwierzę bowiem zamienia się w żądną krwi maszynę do zabijania...

Czy aby na pewno my, dorośli, mamy rację, mówiąc dzieciom, że na świecie nie ma potworów?

Po Cujo sięgnęłam dawno temu, kiedy przeżywałam okres wzmożonej chęci poznawania literatury grozy. O ile pamięć mnie nie myli, była to jedna z pierwszych powieści Kinga, która wpadła mi w ręce. 

Pamiętam do dziś mieszane uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania. Z jednej strony - naprawdę jest to dobrze skonstruowany horror, z drugiej jednak - czegoś mi brakowało. Z opisu zamieszczonego na okładce ze skrzydełkami - która to forma średnio przypadła mi do gustu, ale nie będę już marudzić, bo nie chcę wyjść na dewotkę, której nic nie pasuje - dowiadujemy się, że Cujo robi rzeczy straszne, ale reakcje ludzi, wstrząśniętych jego bezwzględnością są nie mniej przerażające..., i zabijcie mnie, ale ja nie przypominam sobie jakichś szczególnych tych reakcji.

Co natomiast bardzo mi się podobało, to fakt wprowadzenia wątku pobocznego, jakim było życie i problemy rodziny Trentonów. Ogólnie jestem fanką takich historii, a już w ogóle pasują mi one do horrorów, choć tego nie umiem wytłumaczyć. Po prostu jedno z drugim mi jakoś tak fajnie współgra.

Przedmiot dzisiejszego wpisu to typowy King. Mamy tu wszystkie cechy, jakimi odznaczają się jego dzieła: dobrze wykreowane postaci, wolno rozwijającą się akcję, a także napięcie, które ze strony na stronę systematycznie się zwiększa.

Zastanawiam się tylko, czy całość byłaby tak samo dobra, gdyby nie osoba dziecka Trentonów. I dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie. A dlaczego? Bo przecież większość ludzi najbardziej porusza los dzieci, zwłaszcza, jeżeli nie jest on zbyt łaskawy. To nad biednymi, krzywdzonymi maluchami wszyscy płaczą i się trzęsą. Powiedzcie mi, że tak samo rusza Was nieszczęście osób dorosłych. Tak więc król horrorów, podobnie jak w innej książce wykorzystał tę naszą słabość, by nas poruszyć. Nie mam mu jednak tego za złe. Przynajmniej zrobił to, co zrobił, porządnie.

Co jeszcze do dziś siedzi mi w głowie, to fakt, że chwilami miałam wrażenie, że nie jestem czytelnikiem. Kiedy już naprawdę mocno zagłębiłam się w treść, wydawało mi się, że w jakiś sposób uczestniczę w tej całej masakrze, tylko że mnie się nic złego nie dzieje - ja tu tylko siedzę z boku i obserwuję. Nie jestem narażona na niebezpieczeństwo, nie pomagam bohaterom. Po prostu patrzę, jestem tak jakby duchem.

Ponownie zdarzyło mi się czuć autentyczne sympatie i antypatie do ludzi występujących w pozycji. To chyba znak, że przez jakiś czas naprawdę żyłam tym, co czytałam.

Zakończenie niby wbiło mnie w fotel, ale z drugiej strony... w głębi duszy spodziewałam się czegoś podobnego.

Cujo otrzymuje...
Cztery gwiazdki. Jedną odjęłam za ponowne chwytanie nas za serce poprzez postać dziecka i zbyt małą ilość reakcji na wydarzenia w miasteczku innych ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli ktoś ma ochotę urządzić sobie wieczór z dreszczykiem, to właśnie po ten tytuł powinien sięgnąć.

4 komentarze:

  1. A ja wypożyczyłem ,,Cmentarz zwierząt'' i ,,Blaze'' na ferie i mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo czytając ,,Lśnienie'' miałem mieszane uczucia. Bardzo fajna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)

      "Cmętarz zwieżąt" (pisownia tytułu oryginalna) był rewelacyjny, nie powinieneś czuć zawodu.

      Usuń
    2. O, akurat mi się udało wybrać coś dobrego. Z tytułem to masz rację, a ja tego nie zauważyłem :D

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.