23.01.2014

Paullina Simons "Ogród Letni"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Paullina Simons
Tytuł: Ogród Letni
Tytuł oryginału: The Summer Garden
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Cena: 36 zł
Liczba stron: 816

Próbując zapomnieć o koszmarze wojny...

Tatiana i Aleksander Barringtonowie przez lata żyli w przymusowej separacji wywołanej największym piekłem, które rozpętało się w XX wieku: wojną. Kiedy w końcu - niemal przez przypadek - odnajdują się w Ameryce, która zawsze jawiła im się jako kraina marzeń, razem z synkiem Anthonym próbują uporać się z traumą i rozpocząć życie na nowo...

Czy po latach dramatu, walki o przetrwanie, wszystko może wrócić do normy? Czy da się żyć tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło?

Ogród Letni jest trzecią częścią serii opowiadającej o losach małżeństwa Barringtonów. Niestety, nie miałam okazji zapoznać się z poprzednimi tomami - a i o tym dowiedziałam się przez przypadek, kiedy dostałam go w prezencie. Stwierdziłam jednak, że kaprysić nie będę i praktycznie od razu zabrałam się do czytania, z postanowieniem, że pierwszą i drugą część wypożyczę bądź kupię przy okazji.

Przyznam szczerze, że opisywana dziś przeze mnie pozycja wywołała u mnie ogromny szok. Żałuję, że nie mogę powiedzieć, by miało to pozytywne znaczenie.

Kiedy przebiegłam wzrokiem opis na tylnej okładce, pomyślałam, że szykuje się dobra lektura historyczna, połączona z romansem, być może i dramatem, z racji wątku wojny. Jakże się pomyliłam...

Wątków poświęconych próbie przetrwania Aleksandra - żołnierza, o ile pamiętam - w trakcie konfliktu zbrojnego było jak na lekarstwo. I pamiętam, że ciężko mi się je przetrawiało. 

Wiele za to było niepotrzebnych, rozwlekłych dialogów i... scen seksu. Chwilami miałam wrażenie, że mam w ręku coś w rodzaju 50 twarzy Greya, erotyka niemal wychylała z każdego kąta. A nie były to króciutkie wstawki. Po którejś z kolei - kiedy miałam ich za sobą już tyle, że palców u rąk zabrakło - poczułam się cholernie zmęczona i zdegustowana, bo ile można? Naprawdę nie można było się skupić na tym, jak para po tragedii odbudowuje swoje życie? Może inaczej - koniecznie trzeba było skupić się na tym, jak odbudowywała życie intymne? A co z resztą, z relacją ojca - którego długo nie było - z synem? Długo liczyłam, że znajdę coś na ten temat. Ja rozumiem, że teraz pozycje ociekające seksem się sprzedają, ale... bez przesady może, co?

Całość była dla mnie tak trudna i męcząca w odbiorze, że skończenie jej zajęło mi... uwaga... pół roku, może nawet więcej. Musiałam się przymuszać, by w ogóle pokonać choć kilka stron w ciągu dnia. To skutecznie zniechęciło mnie do sięgnięcia po poprzednie tomy. Skoro ten był tak tragiczny, to po reszcie także nie spodziewam się wiele, choć może i robię błąd - bo przecież zazwyczaj jest tak, że początek jest najlepszy, a z egzemplarza na egzemplarz poziom spada. Tylko że chyba nie mam ochoty się przekonywać, czy tak jest i w tym przypadku. Mam za to ogromną ochotę zapomnieć jak najszybciej o tej lekturze.

Tak więc dzisiaj...
Jedna gwiazdka. Powieści Simons nie mogę polecić nikomu - no chyba że maniakom scen erotycznych w ilości bardzo dużej.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wyczuwam zdziwienie, że dałam jedną gwiazdkę? :D

      Usuń
  2. Ja akurat lubię, gdy w książce są jakieś pikantniejsze sceny, ale gdy jest tego więcej niż innych wydarzeń to faktycznie nuży. :) Dzięki za recenzję, teraz wiem czego się wystrzegać! :)

    Pozdrawiam, Czarny Kapturek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;) Tutaj pikantniejsze sceny zajmują jakoś 1/5 całej książki, jak nie lepiej...

      Usuń
  3. Również nie lubię, kiedy książka jest zbyt przesycona scenami erotycznymi. Szczególnie, że wiele takich scen jest po prostu kiepsko napisanych ;) .
    Chyba, że w zamierzeniu miała być o takiej tematyce i jest niezła.
    W każdym razie na blog pewnie jeszcze zajrzę - mam ochotę 'zjeść' parę książek i chętnie poczytam recenzje.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.