31.12.2013

Agatha Christie "Zło czai się wszędzie"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Agatha Christie
Tytuł: Zło czai się wszędzie
Tytuł oryginału: Evil under the Sun
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumaczenie: Tadeusz Jan Dehnel
Cena: 14,99 zł
Liczba stron: 215

Zabójstwo pięknej kobiety...

Wydawać by się mogło, że Wyspa Przemytników jest miejscem spokojnym, idealnym na spędzenie leniwych wakacji. Jednak kiedy ginie piękna aktorka, wszystkie złudzenia idą w niepamięć. Nieoceniony detektyw, Herkules Poirot, który akurat wypoczywa w hotelu na Wyspie, znów musi okazać swój geniusz i wytropić mordercę...

Co może popchnąć człowieka do zabicia urodziwej niewiasty?

Zło czai się wszędzie to druga - zaraz po Nocy w bibliotece - powieść Christie, którą przeczytałam po długim okresie, kiedy to kryminały zarzuciłam w ogóle. A już na pewno nie pamiętam, kiedy ostatni raz czytałam coś z Poirotem. Dawno temu. Rok chyba. Albo i więcej. Nieważne.

W każdym razie, jest to mój ulubiony bohater wykreowany przez tę autorkę. Mały, ale sprytny, a jego działania zawsze prowadzą do celu. Dlatego tak bardzo się cieszyłam, kiedy uświadomiłam sobie, że to on odkryje mordercę w tej pozycji.

Niestety, w samej książce czegoś mi brakowało. Nie jestem w stanie powiedzieć do końca, czego. Wiem tylko, że na początku miałam poczucie, że akcja toczy się okropnie wolno, stanowczo ZBYT wolno dla mnie. A i niektóre postaci samym swoim jestestwem wywoływały we mnie negatywne odczucia - a to zdarza mi się rzadko, choć z drugiej strony - może to i dobrze, że miałam takie odczucia? Może to jest jakiś wyznacznik tego, że tytuł mnie poruszył?

Na szczęście dwie rzeczy pozostały niezmienne, jak to u Christie bywa. Po pierwsze, czytało się bardzo szybko i chętnie. Sama zaczęłam lekturę wczoraj, przeczytałam 27 stron, a dziś od rana pochłaniałam resztę.

Po drugie - poczułam się zmuszona do ruszenia głową. Próbowałam wytypować mordercę, rozpatrywałam wszelkie motywy wraz z Herkulesem. O, właśnie wpadła mi do głowy kolejna rzecz, która pozostała niezmieniona - ponownie nie udało mi się odgadnąć, jakie będzie zakończenie i byłam nim szczerze zaskoczona. Nie wiem, jak ta kobieta wpadała na takie pomysły, ale szczerze jej zazdroszczę wyobraźni. 

Jeżeli czytacie mnie regularnie, sami dobrze wiecie, że ja o samym wydaniu książki piszę mało kiedy, zazwyczaj skupiam się na fabule i moich odczuciach. Tutaj jednak muszę napisać, że ponownie, tak jak w przypadku Biblioteki umarłych (o której pisałam w tej notce), jestem przerażona stanem pozycji. Nie chodzi o brzydką okładkę, nie chodzi o to, że znów na siłę spolszczyli imię autorki. W treści aż roiło się od literówek, źle postawionych przecinków. Momentami można było zauważyć, że w miejsce słów, które powinny były się w tekście znaleźć, pojawiały się inne, na skutek literówek właśnie, co częściowo lub całościowo odbierało sens zdaniom. Zastanawiam się, od czego są korektorzy w wydawnictwach? Ewentualnie, czy wyniki ich pracy są kontrolowane? Czy ktoś taki jak korektor w ogóle PRACUJE w tym wydawnictwie? Niestety, miałam wątpliwości. Tolerancyjna jestem, przymknąć oko na błędy potrafię również, ale jeżeli jest ich dużo... wkurzam się, tak po prostu się wkurzam. 

Myślę, że nagadałam się dosyć, tak więc co do gwiazdek...
Dzisiaj trzy. Za rozwleczony początek - mimo że uporałam się z nim szybko. Za kilku bohaterów, których naprawdę nie mogłam ścierpieć. A przede wszystkim - za te wszystkie błędy, których nie powinno być!

29.12.2013

Valerie Tasso "Dziennik nimfomanki"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Valerie Tasso
Tytuł: Dziennik nimfomanki
Tytuł oryginału: Diario de una ninfómana
Wydawnictwo: Amber
Tłumaczenie: Barbara Kitlińska i Ewa Ratajczyk 
Cena: 37,80 zł
Liczba stron: 301

Kiedy życiem rządzi uzależnienie...

Val jest dwudziestodziewięcioletnią kobietą. Pochodzi z dobrego domu. Jest wykształcona. Ma przyjaciół, pracę. Perspektywa jej kariery również wygląda obiecująco. Jednakże nie to wszystko jest sensem życia głównej bohaterki Dziennika nimfomanki. Bo istotą jej żywota jest seks. Swoje potrzeby zaspokaja w licznych przygodach, nawet z nieznajomymi. Dzięki temu czuje, że żyje. Nie myśli o życiu takim, o jakim marzy większość kobiet: o kochającym mężczyźnie u boku, o gromadce dzieci. Jednak pewnego dnia spotyka człowieka, w którym się zakochuje. Niestety, zbyt późno orientuje się, że ulokowała uczucia w prawdziwym potworze...

O tej głośnej autobiografii słyszał chyba każdy z nas. Jeżeli nie czytaliście książki, to pewnie wielu z Was oglądnęło film, prawda?

Osobiście zrobiłam wyjątek od reguły i najpierw obejrzałam film, a potem sięgnęłam po ten hiszpańskojęzyczny bestseller. To z kolei spowodowało, że kiedy zabierałam się do czytania, spodziewałam się czego innego. Jednak bardzo miło się rozczarowałam.

Mam wrażenie, że twórca filmu skupił się bardziej na ukazaniu życia erotycznego Val. Sama zainteresowana jednak w swoim dzienniku chciała - według mnie - powiedzieć nam, czytelnikom, jak ciężko jest zawalczyć o normalne życie, zwłaszcza jeżeli wdepnęło się w bagno, jakim jest toksyczny związek i kiedy rządzi nami uzależnienie.

Wiele razy słyszałam: tego czytać nie warto, to jest słabe, wydasz niepotrzebnie pieniądze, stracisz czas. Nikt nie potrafił sensownie uargumentować swojego zdania. Dorobiłam sobie więc teorię, że może książka jest wulgarna, że może oprócz scen erotycznych, opisanych prostackim językiem, nie zawiera w sobie nic, a jeżeli jednak coś, to nie jest to warte uwagi. Ale, niespodzianka: nic takiego nie zauważyłam. Owszem, opisy przygód łóżkowych są, i to nawet powiedziałabym, że dość liczne. Języka, jakim zostały opisane, nie nazwałabym mimo wszystko przesadzonym. Za to urzekła mnie historia tego trudnego związku. Lubię czytać o takich ciężkich przeżyciach, pozwala mi się to zastanowić: a co ja bym zrobiła na miejscu tej osoby? Poza tym, cenię sobie pozycje, w których aż emocje się wylewają. I tutaj, według mnie, to następuje.

Kolejnym plusem podmiotu dzisiejszego wpisu jest to, że przedstawione nam wydarzenia faktycznie miały miejsce, osoby także istniały - choć sama autorka przyznaje na samym początku, że nazwiska zostały zmyślone, by chronić prywatność tych ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że Tasso podzieliła się z nami kawałkiem swojego życia. I to tym najcięższym.

Myślę, że nagadałam się wystarczająco, pora na ocenę...

Cztery gwiazdki. Za autentyczność. Szczerość. Dosadność. Za to, że czytało się bardzo szybko. Mimo to, brakuje mi czegoś - nie potrafię nawet powiedzieć, czego - za co mogłabym przyznać piątą gwiazdkę.

24.12.2013

Życzenia świąteczne

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Kochani Czytelnicy!

W naszych kuchniach trwają przygotowania ostatnich świątecznych wypieków i potraw. Domy poddawane są generalnym, przedświątecznym porządkom. Już dzisiejszego wieczoru każdy z nas wraz z rodziną zasiądzie do pięknie zastawionego stołu i spożyje uroczystą świąteczną kolację.

Właśnie z tego powodu chciałabym życzyć wszystkim Wam i każdemu z osobna, by dzisiejszy dzień i dwa kolejne upłynęły w spokojnej, pełnej szczęścia, radości i rodzinnego ciepła atmosferze. Obyście nigdy nie byli zmuszeni udawać szczęśliwych w te świąteczne dni, jednocześnie starając się ukryć przed światem, że tak naprawdę z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu. Abyście mogli otaczać się najbliższymi nie tylko w te wyznaczone odgórnie dni, ale i cały rok, mimo powszedniego chaosu i nawału obowiązków. Cieszcie się dobrym zdrowiem. Uszczęśliwiajcie siebie i najbliższe Wam osoby. Chwytajcie wiatr w żagle, pokonujcie wszelkie trudności, żyjcie pełnią życia. Nigdy nie rezygnujcie z marzeń, nie dajcie sobie wmówić, że nie zasługujecie na szczęście. Mimo nie tak rzadkich opadów deszczu i szarych dni na dworze, niech w Waszych sercach ciągle świeci słońce. 
Życzę również, by w nowym, nadchodzącym wielkimi krokami 2014 roku spełniły się wszystkie Wasze - te malutkie i te całkiem duże - marzenia.

WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

23.12.2013

TOP 5: książki najlepsze na Boże Narodzenie

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Już jutro Wigilia Bożego Narodzenia. Dla wielu z nas święta to nie tylko czas, który spędzamy w ciepłym, rodzinnym gronie, ale też krótki okres, w którym możemy bez wyrzutów sumienia czytać to, na co my sami mamy ochotę. Dlatego też pomyślałam: hej, a może by tak stworzyć kolejną kategorię postów na blogu?, a potem zdecydowałam się wcielić ten pomysł w życie. Od tej pory systematycznie, przy różnych okazjach, będę prezentowała Wam TOP 5 książek najlepszych do przeczytania na daną okazję. Zamierzam też Was zmusić do większej aktywności, ale... o tym pod koniec posta ;) A więc dzisiaj...

TOP 5: książki najlepsze na Boże Narodzenie


Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Nie ma chyba na tym świecie człowieka, który nie znałby Opowieści wigilijnej autorstwa Charlesa Dickensa. Kiedy pytam ludzi, jakie książki kojarzą im się z Bożym Narodzeniem, mają oni właściwie problem, by podać inny tytuł niż ten. Bo opowieść o samotnym skąpcu, który pod wpływem nawiedzenia przez duchy ukazujące mu sceny z jego życia i przerażenia wizją  samotnej śmierci, nagle zmienia się nie do poznania, nigdy nie przeminie...

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

A co Wy na to, by w świąteczny klimat wprowadziły nas najbardziej znane szwedzkie dzieci - Lasse, Bosse, Olle, Anna, Britta, Lisa i mała Kerstin? Boże Narodzenie w Bullerbyn to piękna opowieść o przygotowaniach do świąt, nieco innych od naszych, ale podobnych w tym, że dzieciaki przeżywają je z takim samym zaangażowaniem i radością jak każde dziecko...

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

W wigilijny wieczór przypadkiem w szkolnej sali komputerowej spotyka się grupa dzieciaków uciekająca przed groźną woźną. Obecny jest też nauczyciel muzyki, który...przyszedł poserfować po internecie. Dlaczego w tak świąteczny dzień ktokolwiek przyszedł do szkoły?

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Przygotowania do świąt, jak wszyscy dobrze wiemy, są wyczerpujące i wymagają wielkiego nakładu czasu i pracy. A jak tu sobie poradzić, kiedy mama ma złamaną rękę?

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

A na koniec coś dla wielbicieli kryminałów. Z okazji zbliżających się świąt, senior rodu zaprasza do swej rezydencji rodzinę. Nie jest to typowa rodzinna uroczystość, gdyż bohater nie utrzymywał kontaktów ze swoimi dziećmi. Atmosfera, już i tak niewesoła, nie ulega poprawie, gdy w rezydencji pojawia się uchodzący za czarną owcę rodziny syn i wnuczka, której rodzina nie widziała nigdy wcześniej. W ponurych nastrojach i pragnieniu odziedziczenia jak największego spadku, zebrani dowiadują się o zabójstwie złośliwego milionera. Rozwiązać zagadkę próbuje Herkules Poirot...

Moi kochani, właśnie tak przedstawia się moje zestawienie TOP 5 najlepszych książek na Boże Narodzenie. Teraz czas na Was, wspomnianą na początku posta aktywność - w komentarzach piszcie, jakie książki Wam kojarzą się z tym okresem, po jakie Wy sięgacie. Za jakiś czas zliczę, jakie książki pojawiają się najczęściej w Waszych komentarzach i na tej podstawie stworzę kolejny ranking - TOP 5 najlepszych książek na Boże Narodzenie według czytelników.

A tak z ciekawości...domyślacie się, przy jakiej okazji ukaże się kolejne TOP 5? ;)

09.12.2013

Ogólnopolska Zbiórka Darów Kulturalnych

Zdjęcie znalezione na stronie Sztukater.pl

Cześć!

Tak, wiem, że miałam na jakiś czas zniknąć. Zrobiło się jednak luźniej, czasu mam więcej - a pojawiła się kolejna warta uwagi inicjatywa społeczna, tym razem pod przewodnictwem portalu Sztukater.

Tak w skrócie - o co tu chodzi?

Ogólnopolska Zbiórka Darów Kulturalnych ma na celu obdarowanie wielu placówek, których do tej pory nie było stać na stworzenie obszernych miejsc kulturalnych - tak zwanych księgozbiorów podręcznych. 

Chcę wziąć udział w akcji - co mogę podarować od siebie?

1. Książki.

Nie ma znaczenia ilość. Nie ma znaczenia gatunek, tematyka. Te książki nawet nie muszą być nowe!

2. Pieniądze.

Wpłacając dowolną kwotę, przyczyniasz się do ufundowania wnętrza, w którym będzie znajdował się księgozbiór!

3. Artykuły biurowe.

Jakiekolwiek. Kredki, mazaki - wszystkie!

4. Wszelkie materiały, które wspomogą przeprowadzenie akcji.

Jeśli podoba Ci się akcja, chcesz się przyłączyć - przeczytaj o niej więcej tutaj. Pamiętaj, że nawet nie przekazując żadnych darów, możesz pomóc - wystarczy, że udostępnisz informację o wydarzeniu na swoim blogu, facebooku, gdziekolwiek.
Ważne jest, by o akcji wiedziało jak najwięcej osób. Samo udostępnienie - pomaga. Bo udostępniając, być może sprawiasz, że przyłączy się kolejna osoba, ta osoba zaprosi do udziału kolejną, a ta następną... i tak dalej, i tak dalej ;)

Moi kochani blogerzy i czytelnicy - czy pokażecie, że macie siłę przebicia? Przyłączycie się do akcji, zaczniecie werbować ludzi? Pomagajmy - nas wcale nie kosztuje to wiele, a dla kogoś znaczy to dużo!

01.12.2013

Głosowanie na książkę miesiąca - listopad 2013 i garść ogłoszeń

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Dzień dobry w pierwszą niedzielę grudnia!

Już od dziś możecie głosować na książkę miesiąca - listopada 2013. O zasadach już wspominać nie będę, tytuły, które biorą udział, macie w ankiecie. Wiem, że wybór w tym miesiącu jest marny, w głosowaniu biorą udział zaledwie dwie pozycje, ale... No właśnie. Ale. I to jest ta garść informacji z tytułu posta, które chcę Wam przekazać.

Otóż, po opublikowaniu postu, w którym proponuję ogólnopolską akcję na rzecz dzieci (zobacz), lawina ruszyła. Okazało się, że jest wielu chętnych do tego, by wziąć udział w takim wydarzeniu. Ja zajmuję się organizacją całości w całym Trójmieście - piszę maile do placówek, nagłaśniam sprawę (choć to staram się robić akurat w różnych miastach), nakłaniam ludzi do wzięcia udziału etc. Spraw organizacyjnych, które trzeba załatwić, jest masa. Oprócz tego, mam jeszcze studia. Dlatego w chwili obecnej - czasu na czytanie nie mam. Zdecydowałam, że dopóki nie zakończy się przynajmniej etap czekania na maile od placówek z informacją, czy się zgodzą, czy nie - zawieszam działalność bloga. Bo nie mam po prostu czasu na pisanie, na czytanie. Oczywiście - ankietę przeprowadzam, ankietę zdejmę w stosownym czasie, uzupełnię odpowiednią podstronę, poinformuję Was też, jaka książka wygrała. Ale to tyle - większej aktywności, proszę, nie spodziewajcie się na razie po mnie. Za bardzo mi zależy na pomocy dzieciakom - już nie tylko z domów dziecka. W grę wchodzą też inne placówki.

Mam do Was prośbę - trzymajcie kciuki, dobra?

Do przeczytania, kotki!