04.11.2013

Agatha Christie "Noc w bibliotece"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Agatha Christie
Tytuł: Noc w bibliotece
Tytuł oryginału: The Body in the Library
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumaczenie: Edyta Sicińska-Gałuszkowa
Cena: 14,99 zł
Liczba stron: 203

Tajemnicza śmierć młodziutkiej dziewczyny...

Wraz z nadejściem poranka w domu państwa Bantrych wybucha ogromne zamieszanie. Jego powodem okazuje się makabryczne odkrycie: trup leżący w bibliotece. Początkowy szok i niedowierzanie tak małżeństwa, jak i służby stopniowo ustępują miejsca chęci rozwikłania niemiłej zagadki. Kim jest uduszona dziewczyna? Jak jej ciało znalazło się w domostwie ludzi, którzy nigdy wcześniej o niej nie słyszeli? Kto odebrał jej życie? A przede wszystkim: czym zamordowana zasłużyła sobie na taki los? Sprawa wydaje się być tak samo nierealna jak i niemożliwa do rozwiązania. Na pomoc w odnalezieniu i skazaniu winnego decyduje się wyruszyć przyjaciółka pani Bantry, błyskotliwa panna Marple...

Czy to możliwe, by w prawdziwym życiu spotkała nas sytuacja jak z powieści kryminalnej?

Kryminały Agathy Christie podbiły moje serce już kilka lat temu. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się, kiedy po długim okresie  nadarzyła się sposobność, by przeczytać kolejną książkę jej autorstwa. Czy lektura Nocy w bibliotece była dla mnie przyjemna?

Pierwsze, co uderzyło mnie po pokonaniu kilkudziesięciu pierwszych stron historii, to uczucie, że czyta się niesamowicie szybko i łatwo - a to za sprawą doskonale nakreślonej mrocznej tajemnicy, której rozwiązanie czytelnik chce poznać jak najszybciej. Jak zwykle próbowałam sama dojść do tego, kto okaże się mordercą, jakie będzie zakończenie - i nie powiem, żeby mi się to udało.

Co jednak trochę mnie raziło - pomimo tego, że całość czytało się szybko, akcja, mam wrażenie, że rozwijała się strasznie wolno. Pomimo przewracania kolejnych stronic, śledztwo nie posuwało się naprzód. 

Zaskoczyło mnie też to, że dość mało w tej powieści było postaci panny Marple - a przecież to ona miała grać pierwsze skrzypce w znalezieniu odpowiedzi na to, co wydarzyło się tamtej nocy pod dachem zaprzyjaźnionego małżeństwa. Być może przez długą przerwę w czytaniu powieści Christie coś mi się pomyliło, ale wydaje mi się, że w innych tytułach - czy to z udziałem Poirota, czy Marple, czy innych - udział głównego bohatera, detektywa była bardziej widoczna.

Ogólnie jednak nie mogę powiedzieć, bym zmarnowała czas na tę pozycję - a wręcz przeciwnie. Faktem jest, że jest trochę słabsza niż jej poprzedniczki - ale nadal trafia w mój gust.

Co do ilości gwiazdek...
Uważam, że cztery wystarczą. Brak mi czegoś, za co mogłabym dać maksymalną notę. I nie widzę powodu, dla którego miałabym zaniżać ocenę. Miłośnikom królowej kryminałów, którym Noc w bibliotece nie wpadła jeszcze w ręce - zdecydowanie mogę polecić. Uważam jednak, że nie jest to odpowiednia pozycja dla tych, którzy dopiero chcą zacząć przygodę z Christie - są zdecydowanie lepsze powieści, bardziej wciągające. Ta mogłaby - w mojej opinii - trochę podniszczyć wizerunek autorki, którą przecież wielu uwielbia.

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię "Noc w bibliotece". Różnie to bywa z ilością detektywów w poszczególnych częściach, ale akurat panny Marple z tego co pamiętam zawsze było raczej mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest...jednocześnie dziwne i mnie cieszy. Nie przepadam za nią.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.