02.10.2013

Robert Marshall "W kanałach Lwowa"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Robert Marshall
Tytuł: W kanałach Lwowa
Tytuł oryginału: In the sewers of Lvov
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Krzysztof Puławski
Cena: 32,90 zł
Liczba stron: 232

Wspomnienie największej tragedii w dziejach narodu żydowskiego...

Polityka, którą rozpętali Niemcy już w połowie 1941 roku, była, jest i zawsze będzie wielkim cieniem rozłożonym nad narodem żydowskim. Holocaust, masowa zagłada Żydów, zebrała żniwo w postaci prawie sześciu milionów ofiar. W kanałach Lwowa to zbiór wspomnień tych, którym udało się przetrwać tę tragiczną w skutkach burzę lub ich krewnych...

Jak można prześladować kogoś tylko ze względu na wyznanie? Czy możliwe jest, by jednak ktoś odważył się narazić życie swoje i własnej rodziny, by wspomóc tych, którzy, według oprawców, nie mają prawa żyć?

Mam wrażenie, że literatury wojennej wydaje się i czyta coraz mniej, zwłaszcza tej poświęconej Holocaustowi. Dlatego bardzo się cieszę, że jakiś rok temu, podczas buszowania po stronie Lubimy czytać, natrafiłam na książkę Marshalla. Tym bardziej, że już na okładce widnieje informacja, że na jej podstawie powstał film Agnieszki Holland pod tytułem W ciemności, który bardzo przypadł mi do gustu. W tym momencie oczywiste stało się dla mnie, że W kanałach Lwowa przeczytać zwyczajnie muszę - uwielbiam porównywać książkę do jej ekranizacji czy adaptacji. Przeszkadzało mi jedynie to, że w przypadku przedmiotu dzisiejszej notki to film był pierwszy, nie książka - ale cóż, obejrzenie go było moim szkolnym obowiązkiem.

O ile film wywarł na mnie ogromne wrażenie, o tyle książka wciągnęła mnie po prostu bez reszty. Podejrzewam, że to kwestia tego, że w filmie występowali aktorzy, a Marshall w swojej pracy wypowiadał się w imieniu osób prawdziwych, które naprawdę przeżyły Holocaust, które miały wśród bliskich takich ludzi i z którymi mógł naprawdę porozmawiać, spisać ich opowieści - dla mnie oznacza to jeszcze większą wiarygodność. 

Opowieść ujęła mnie przede wszystkim tą prawdziwością, dobitnością. Autor niczego nie ubarwiał na siłę, nie zmniejszał ani nie zwiększał znaczenia poszczególnych wydarzeń - wszystko przedstawił nam w taki sam sposób, w jaki cała historia została wyłożona jemu samemu. A musicie wiedzieć - choć, jeśli oglądaliście film, to pewnie się tego spodziewacie - że całość wzrusza, porusza do głębi. 

Czytając wspomnienia ocalałych, razem z nimi przeżywamy ten koszmar, podczas którego przez 14 miesięcy siedzieli ukryci w niewiarygodnie nieludzkich warunkach, jakie zapewniało im ich jedyne schronienie - kanały. Razem z nimi ubolewamy nad ich losem, zwłaszcza dwójki dzieci - siedmioletniej Krysi i czteroletniego Pawełka, które przecież niczego nikomu nie zrobiły, by tak cierpieć. Próbujemy zrozumieć dramat matki, która najpierw straciła trójkę swoich pociech, potem, już w kanałach, została wdową, a na koniec, by nie narażać na niebezpieczeństwo współtowarzyszy, musiała zabić swoje czwarte, ledwo narodzone dziecko. Obserwujemy, jak w miarę upływu czasu uwięzieni co i rusz tracą nadzieję i ją odzyskują, przy czym nieustannie pogarsza się ich stan zarówno psychiczny, jak i fizyczny. 

Ale te wszystkie niedogodności są niczym w porównaniu z tym, że ktoś wyciągnął do nich pomocną dłoń. Że w ich życiu pojawił się Socha wraz z kolegami i że razem zdecydowali się pomóc tym biedakom - choć na początku pomoc ta wynikała wyłącznie z chęci zysku, dopiero potem stała się bezinteresowna. Że dzięki nim ludzie, których przeznaczeniem była śmierć, po ponad roku mogli znowu wyjść z ukrycia, stać się częścią cywilizowanego świata, zobaczyć słońce, innych ludzi i na nowo rozpocząć życie. Nie było to dla nich łatwe - ale gdyby nie Socha, nie byłoby to nawet możliwe. A gdyby było to niemożliwe, świat nie miałby okazji poznać tak dokładnej relacji z samego środka piekła.

Całość nie jest łatwa i przyjemna w odbiorze - nie jest to możliwe ze względu na poruszoną tematykę. Jednak pewne pozytywne aspekty - mam tu na myśli ogromną chęć przeżycia i heroiczne bohaterstwo człowieka, który przecież mógł zabrać pieniądze, które dostał, a następnie wydać Żydów, a jednak tego nie zrobił, pozostał po ich stronie, pomagał im, zaprzyjaźnił się z nimi, a dzieci wręcz pokochał - da się zauważyć. I to jest bardzo pokrzepiające - udowadnia nam, że nawet, jeżeli światem przez jakiś czas rządzi zło i okrucieństwo, znajdzie się ktoś, kto nie będzie na ludzką krzywdę bezczynnie patrzył.

Tej pozycji nie można ocenić na mniej niż...
Pięć gwiazdek. Prawdziwe historie, nawet tak bolesne, opowiedziane z taką dokładnością, zasługują na miano rewelacji. Zasługują na powszechne uznanie. Osobiście uważam, że ta pozycja powinna znaleźć się w kanonie lektur obowiązkowych. To wspaniałe opracowanie historii okresu Holocaustu. Dokładne, nieprzekłamane. Idealne. Każdy powinien znać tę opowieść.

6 komentarzy:

  1. Ta mała Krysia (Krystyna Chiger) również napisała książkę o tamtych doświadczeniach z kanałów... "Dziewczynka w zielonym sweterku" - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację - pędzę zobaczyć do internetowego katalogu bibliotek, czy w mojej ta książka jest dostępna! :)

      Usuń
    2. Czytałam obie książki i obie mi się podobały, ale po przeczytaniu pierwszej, druga już wiadomo, że niewieloma rzeczami jest w stanie zaskoczyć. Za to mamy możliwość poznania tych samych wydarzeń z różnych perspektyw i to jest ciekawe.

      Usuń
    3. I dokładnie ze względu na możliwość poznania problemu z różnych perspektyw chcę przeczytać tę drugą.

      Usuń
  2. Pięć gwiazdek! Natychmiast zacznę poszukiwać tej pozycji. Zwłaszcza, że ten temat jest zawsze pasjonujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwi mnie to, że pewnie gdyby nie film, o książce by nikt nie wiedział...sama się dowiedziałam przez zupełny przypadek.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.