22.09.2013

Stephen King "Pokochała Toma Gordona"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Stephen King
Tytuł: Pokochała Toma Gordona
Tytuł oryginału: The girl who loved Tom Gordon
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Cena: 24 zł
Liczba stron: 187

Strzeż się schodzenia ze ścieżki...

Lasy, choć piękne, przez naszą nieuwagę mogą stać się śmiertelnie wręcz niebezpieczne. Doskonale przekonała się o tym mała, dziewięcioletnia dziewczynka o imieniu Trisha. Schodząc z wyznaczonej ścieżki, oddalając się od matki i brata, poznała ona przerażającą prawdę, o której istnieniu nie powinno wiedzieć żadne dziecko: świat to potwór zębaty, gotów gryźć, gdy tylko zechce...

Czy to możliwe, by dziewięciolatka dała radę samotnie stawić czoła niebezpieczeństwom czyhającym w dzikim lesie? Stephen King w swojej powieści udowadnia nam, że wcale nie jest to łatwe, ale jak najbardziej wykonalne.

Na początku przyznam szczere - to jest moje drugie podejście do tej książki. Wcześniej, około roku temu, już próbowałam ją przeczytać, jednak z jakiegoś powodu - nie pamiętam już, jakiego - przerwałam lekturę w połowie. Teraz postanowiłam się zmobilizować i poznać całość. Powiem jedno: ach, jak mi brakowało prawdziwego horroru spod pióra tego autora!

Po małych i większych zawodach, których powodami były dwie z trzech opisywanych przeze mnie powieści Kinga (jeżeli nie pamiętacie lub nie wiecie, o czym mówię, zapraszam tutaj i tutaj), wreszcie w moje szpony trafiło coś, co król horrorów napisał dobrze. Pokazał w tym momencie, że naprawdę zasługuje na tytuł, którym jest nazywany.

Bo co może być bardziej przerażającego od opowieści o dziecku, które samotnie tuła się po miejscu, które może się okazać śmiertelnie niebezpieczne? Kiedy obok nie ma rodziców, tylko systematycznie kończące się zapasy jedzenia i picia, walkman oraz kąsające owady? Kiedy to maleństwo musi radzić sobie ze wszystkim samo przez wiele dni? Dla mnie nic. Nic, dlatego że dzieciaki są słabe, potrzebują opieki, nie powinny być, tak jak Trisha, zmuszone do udawania dorosłych i odpowiedzialnych, by przeżyć.

Historia o dzielnej uczennicy szkoły podstawowej poruszyła mną do głębi. Owszem, zdarzało się jej płakać: w końcu miała tylko dziewięć lat, miała prawo się bać. Ba, powiem więcej: jestem starsza od niej o całe 10 lat, a bałam się razem z nią. Bałam się o nią, choć może to brzmieć dziwnie, biorąc pod uwagę fakt, że mowa o bohaterce literackiej. Jednak ta mimo wszystko poradziła sobie doskonale z sytuacją. A sytuacja wcale nie była godna pozazdroszczenia: daleko od domu, w niebezpiecznym lesie, wkrótce bez jedzenia i picia, za to z coraz bardziej podupadającym zdrowiem.

King zadbał, byśmy ani przez chwilę się nie nudzili. Kiedy już, już myślimy, że będzie dobrze, nagle małej przydarza się kolejna niemiła niespodzianka. Ja osobiście w pewnym momencie przestałam mieć nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie. Bo jakim cudem dziewięciolatka miałaby wyjść żywa z takich tarapatów?

Jedyny minus, jaki widzę w Pokochała Toma Gordona to to, że całość jest taka krótka. A mogłaby być dłuższa, tym samym, na przykład, zawierać więcej opisów niepokoju rodziny o córkę i siostrę - tego mi było bardzo mało, mimo faktu, że wiem, że nie ten aspekt w książce miał być najważniejszy.

Sama nie wierzę, że to robię, ale...
Daję pięć gwiazdek. Zbyt krótka historia nie jest w tym przypadku wystarczającym powodem do odebrania całej jednej gwiazdki. Poprzednie tytuły, do recenzji których podałam linki wyżej, mocno nadwerężyły mój stosunek do Stephena. Potrzebowałam czegoś, co go uratuje. I znalazłam!

3 komentarze:

  1. W takim razie nie pozostaje nic innego, jak tylko zabrać się do czytania:-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna książka, bardzo ją lubię.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.