26.09.2013

Lilian J. Braun "Kot, który bawił się w listonosza"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Lilian J. Braun
Tytuł: Kot, który bawił się w listonosza
Tytuł oryginału: The Cat Who Played Post Office
Wydawnictwo: Elipsa
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Cena: 12 zł
Liczba stron: 189

Zagadka tajemniczego zniknięcia młodej dziewczyny...

Kiedy Jim Qwilleran niespodziewanie zostaje jedynym spadkobiercą wielkiego domu i znacznej sumy pieniędzy przyjaciółki swojej zmarłej matki, zgodnie z warunkami jej testamentu sprowadza się do małego, ale uroczego miasteczka. Tam, niemal od samego początku, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Główny bohater pada ofiarą nieszczęśliwego wypadku - no właśnie: czy to naprawdę był wypadek? Samozwańczy detektyw, wraz ze swoim nader inteligentnym kotem, wyciąga też na światło dzienne sprawę zaginięcia młodej dziewczyny sprzed lat...

Do Kota, który bawił się w listonosza podeszłam bardzo sceptycznie, a to za sprawą zawodu, który sprawił mi poprzedni tom serii - Kot, który lubił Brahmsa (o tym z kolei możecie przeczytać tutaj). Zawsze wychodzę z założenia, że jeżeli tom kolekcji, który czytam, okazuje się być słabym, po kolejnych nie można spodziewać się cudów, znacznej zmiany na lepsze pod względem, który kulał. Nie macie nawet pojęcia, jak ja się cieszę, że w przypadku Kota, który bawił się w listonosza to twierdzenie nie ma racji bytu!

Wprawdzie nadal uważam, że porównanie tych książeczek do perły literatury z gatunku kryminałów, która wyszła spod pióra Christie, jest nietrafione i - przynajmniej u mnie - wywołuje lekką konsternację. Nie mogę jednak pominąć milczeniem tego, że historia przedstawiona w przedmiocie dzisiejszego wpisu, jest dużo lepiej zarysowana i wciągająca, niż poprzednia. 

Styl pisania nadal jest lekki i przyjemny, co zawsze traktuje się jako plus, tutaj jednak mający jeszcze jedną, dodatkową wartość: w połączeniu z wciągającą, wartką akcją, powoduje, że człowiek ma problem z oderwaniem się od lektury. To może być problematyczne dla ludzi, którzy nie dysponują dużą ilością wolnego czasu. Mnie jednak póki co kończą się wakacje, więc bez żalu i uczucia, że coś zaniedbuję mogłam przenieść się do świata wykreowanego przez Braun.

Jak w przypadku każdego kryminału, i teraz próbowałam wytypować winnego, czarny charakter. Choć właściwie w pewnym momencie byłam pewna, że każdy bohater miał swój - mniejszy lub większy - udział w zbrodni. Dlatego też ostateczne wyjaśnienie całej sprawy wprawiło mnie w niemałe zdumienie. 

Czuję, że będę próbowała zdobyć jeszcze co najmniej jeden tytuł tej serii. W końcu, jak możecie przeczytać w zakładce Autorka, nowy dla mnie autor ma 3 szanse, a póki co z Braun spotkałam się 2 razy. Jestem ciekawa poziomu reszty jej dzieł (hej, cały zbiór kryminałów Kot, który..., liczy aż 30 książek, będzie w czym wybierać!). Ale tak naprawdę powód mam jeszcze jeden, choć mało znaczący: jestem znana z ogromnej słabości do kotów.

Ocena końcowa to...
Cztery gwiazdki. Jest naprawdę dobrze, mimo że to nie jest Christie.

4 komentarze:

  1. przeczytałam kilka tomów z tej serii. z początku mi się podobało, choć też uważam, że porównanie do Christie jest zdecydowanie na wyrost. niestety, z tak długimi seriami często łatwo wpaść w pułapkę schematu i każda kolejna książka zaczyna wyglądać tak samo. tak jest też tutaj - takie jest moje zdanie, ale sama powinnaś ocenić ;-) mnie najbardziej podobała się pierwsza część, a im dalej, tym słabiej. szkoda, bo koty mają nieograniczony potencjał ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że im dalej, tym gorzej? Dobrze wiedzieć, być może spróbuję przeczytać jeszcze kilka tomów - jeden na pewno, ale raczej nie wszystkie - za dużo ich jest.

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej części tej serii, ale od jakiegoś czasu mnie ona kusi. Może więc zacznę od polecanej przez Ciebie części, bo zapowiada się bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam jestem zdania, że najlepiej zacząć od pierwszej... :P Zapewne bym tak zrobiła, gdybym w ogóle wiedziała przed zakupem, że to jakaś seria.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.