11.08.2013

Jodi Picoult "Linia życia"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Linia życia
Tytuł oryginału: Harvesting the heart
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Michał Juszkiewicz
Cena: 36 zł
Liczba stron: 541

Wychowując się bez rodzica...

Największe, najważniejsze szczęście, które może spotkać człowieka już na samym początku życia, to możność wychowywania się w pełnej rodzinie. Niestety, Paige, główna bohaterka dzieła Jodi Picoult, nie pamięta, co to znaczy mieć przy sobie mamę i tatę. Kiedy miała 5 lat, jej matka opuściła ją bez słowa. Dziewczynka została z ojcem, który zajmował się nią najlepiej jak potrafił. Jego córka jednak, w miarę jak dorastała, odczuwała skutki braku kontaktu z rodzicielką...

Czy łatwo jest żyć bez kobiety, która nosiła nas przez 9 miesięcy w brzuchu? Czy nieobecność matki może pozostawić niezmywalne piętno na człowieku? 

Linia życia jest historią, która równie dobrze mogłaby się przydarzyć każdemu z nas - o opuszczeniu przez tą, która nie powinna z własnej woli opuszczać nas nigdy. Jest także opowieścią o wątpliwościach i błędach osoby, która nie miała prawidłowego wzorca matki. O kobiecie, która, wychowywana jedynie przez tatę, w końcu chce znaleźć swoje miejsce na świecie. Która boi się, że kiedy już sama będzie miała dziecko, zrani je dokładnie tak samo, jak doświadczyła tego osobiście przed laty na własnej skórze. Która nie może zapomnieć o bólu z dzieciństwa, rozpaczliwie zastanawiając się, co też zrobiła źle, że odwróciła się od niej jedna z najbliższych jej osób.

Przyznam, że czytając, miałam różne odczucia. Raz czułam lekkie wzruszenie, innym razem znużenie - które ogarniało mnie zwłaszcza na fragmentach dotyczących pracy Nicholasa. Czego też nie mogę zrozumieć, to różnic w narracji - dlaczego w rozdziałach poświęconych Paige narracja była pierwszoosobowa, a w tych, w których uwaga skupiała się na Nicholasie, trzecioosobowa? Dziwny zabieg - nie spodobał mi się. Przywykłam już, że Picoult pozwala nam w swoich powieściach poznać myśli i odczucia wszystkich najważniejszych bohaterów danej historii - a tutaj trochę nam tego poskąpiła. Jasne, że trzecioosobowa narracja też nam mówiła, co czuł Nicholas, o czym myślał, jednak...mam wrażenie, że gdyby było to pisane z jego perspektywy, obraz jego osoby byłby pełniejszy, ciekawszy. Chwilami miałam wrażenie, że rozdziały mu poświęcone to zwykłe powtórzenia z tego, co obserwowała i opisywała Paige. Żadnych głębszych analiz, wytłumaczenia, co czuł, dlaczego to czuł - niczego ponad to, co wiedzieliśmy, czego mogliśmy się domyślić.

Z racji tematyki, spodziewałam się, że pozycja poruszy mnie do głębi, będzie aż przeładowana emocjami. I czuję trochę niedosytu. Tak naprawdę większe wrażenie sprawiła na mnie tylko końcówka - tu autentycznie czułam napięcie.

Jedno pozostaje niezmienione - niektóre zachowania postaci wprawiały mnie w osłupienie. Wymuszały refleksje. Czy ja zachowałabym się tak samo? Dlaczego ten człowiek tak postąpił? Czy zrobił słusznie? Co nim kierowało (chwilami moje myśli brzmiały dosłownie co ty, do cholery, wyrabiasz, pusta głowo?!). I, szczerze powiedziawszy, tylko to ratuje Linię życia od naprawdę niskiej oceny.

A ocena to...
Trzy gwiazdki. Tylko. Z bólem serca - bo autorkę uwielbiam. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że jak na inne książki, które czytałam, ta jest napisana byle jak. A szkoda, bo tematyka pozwalała na stworzenie naprawdę porywającej fabuły...

6 komentarzy:

  1. Mam za sobą osiem powieści Picoult - wszystkie były świetne, chociaż najgorzej czytało mi się "Dziesiąty krąg", a pomimo to książka była naprawdę niezła. To ukazuje moją miłość do twórczości Picoult... :) Po "Linię życia" sięgnę na pewno, jednak będę miała na uwadze to, iż może nie być tak dobra jak inne dzieła autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kolejna miłośniczka Picoult? ;) Ja mam za sobą też około ośmiu powieści - z czego kompletnym nieporozumieniem było "Drugie spojrzenie", kompletnie nic mi się nie podobało w tej historii. "Linia życia", jak pisałam, nie jest taka znowu najgorsza - ale czytałam dużo lepsze dzieła tej autorki.

      Usuń
  2. I tak to przeczytam ; )
    Tym bardziej, że lubię takie historie z życia wzięte, które nas na co dzień otaczają lub mogły się przydarzyć nam ; >
    Szkoda, że jak piszesz, autorka nie analizowała z punktu psychologicznego postaci i musimy się domyślać...
    Pozdrawiam ; *

    thedoorsofimagination.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeczytałam jakieś dwie, może trzy powieści tej autorki. Staram się robić odstępy między kolejnymi książkami, bo czytałam, że z czasem jej książki stają się nudne/przewidywalne. Najwyraźniej tu też działa zasada co za dużo, to niezdrowo. Na mojej liście znajdują się trzy książki tej autorki, ale "Linii życia" na niej nie ma. Najpierw chcę przeczytać te trzy, a później będę myśleć, czy po coś jeszcze sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anogaus - Redds Maxi19 sierpnia 2013 01:33

    Nie wszystko złoto, co się świeci powiadają. Czytając sam opis książki, można już wiele myśli wysnuć. Jednak warto zapytać, jakby to było gdyby sami stanęlibyśmy przed obliczem takiej sytuacji, jak zachowalibyśmy się w stosunku do przeciwieństw losu i sytuacji w jakiej stoimy? Każdy z nas zareagowałby inaczej. W sytuacji głównej bohaterki nie omieszkałbym od pomysłu, odnalezienia naszej rodzicielki, nie mając nic do stracenia. Bądź chcąc odkryć prawdę, dlaczego zaś tak postąpiła? Kryjąc się pod płaszczykiem ciemności, stworzyć można wiele odgałęzień i historię, o jakiej świat nie słyszał, ale gdy czerpiemy ze wzorca, traci on smak. Smutne, lecz prawdziwe niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też ją uwielbiam, na razie zbieram jej powieści, zaś zacznę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.