29.08.2013

Ignacy Karpowicz "Ości"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Ignacy Karpowicz
Tytuł: Ości
Tytuł oryginału: Ości
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: nie dotyczy
Cena: brak informacji
Liczba stron: 469

Tkwiąc w zawiłościach życia...

Związki bywają skomplikowane. Trudne. Wiedzą o tym bohaterowie powieści Karpowicza - Maja, Szymon, Krzyś, Andrzej, Norbert, Maks, Maria, Ninel... z tą tylko różnicą, że oni nad tym skomplikowaniem próbują przejść do porządku dziennego. Zaakceptować to, czego wielu z nas by nie zaakceptowało. Zrozumieć to, co dla zwykłych ludzi na zawsze zostanie niezrozumiane...

Czy to możliwe, że zdrada może nieść jakiekolwiek pozytywne skutki?

Przyznam szczerze, że do tej powieści podchodziłam jak do jeża. Nie jest i nigdy nie było to działaniem z mojej strony celowym i świadomym, jednak prawda jest taka, że, poza obowiązkowymi lekturami szkolnymi, nie czytam polskich autorów. To się nie zdarza. Tak po prostu, nieświadomie, nie wpada mi nic w oko, w ręce. Ości dostałam w prezencie. Pomyślałam dobra, czemu nie?. Czy żałuję? Absolutnie!

Karpowicz przeniósł mnie w świat absurdu. Nienormalnych - dla mnie osobiście - poglądów i poczynań. Oto Ninel, kobieta 50+, od zawsze martwiąca się tym, że jej syn, Franek, jest normalny i bezproblemowy. Norbert, rasista i homofob, będący w związku z Ninel i... Maksem. Czy to nie brzmi niemożliwie? A to nie wszystko - ale więcej szczegółów z fabuły zdradzać Wam nie chcę.

Podczas czytania w większości się śmiałam. Styl pisania autora jest lekki i nasycony - ba, przesycony! - humorem. Umierałam, czytając zdania takie jak orientacja seksualna: zajebać Rosjan. A było tego dużo więcej.

Dla mnie ta pozycja to papierowe wydanie Mody na  sukces. Niby ktoś z kimś, a tak naprawdę każdy z każdym. I jeszcze o tym wiedzą i to akceptują. Absurd!

Jedyne, czego mi brakowało, to odrobina sensu. Wątku głównego. Karpowicz, jak to się mówi, skakał z kwiatka na kwiatek, tutaj - z wątku na wątek, ze zdarzeń dotyczących danego bohatera do innych wydarzeń i innej postaci. Tak naprawdę trochę się gubiłam, nie wiedziałam, na czym powinnam się skupić. Dlatego czytałam tak długo.

Mimo wszystko Ości oceniam na...
Cztery gwiazdki. Był to naprawdę miły, śmieszny dodatek do codzienności. Na letnie wieczory, kiedy nie chce się czytać żadnej ambitnej literatury, jest jak znalazł. Polecam!

4 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że weszłam tylko ze względu na tytuł. Bardzo mnie zaintrygował. Przeczytałam Twoją opinię i myślę, że będę musiała rozejrzeć się za tą pozycją, ponieważ czuję, że czegoś takiego poszukuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że być może Cię zachęciłam ;) Polecam, jeżeli chcesz się pośmiać.

      Usuń
  2. Twoja opinia o tej książce bardzo mnie zachęciła;) Myślę, że niedługo sięgnę po "Ości". Pozdrawiam ;)

    ksiazkoteka.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. tę książkę powinno się czytać tylko dla języka, zupełnie nie dla treści, to takie postmodernistyczne ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.