05.07.2013

Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Paulo Coelho
Tytuł: Weronika postanawia umrzeć
Tytuł oryginału: Veronika decide morrer
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Tłumaczenie: Grażyna Misiorowska i Basia Stępień
Cena: 39 zł
Liczba stron: 213

Szczęście niejedną ma definicję...

My, ludzie, oceniamy innych niemal codziennie. Ten brzydki, tamten głupi...i tak w nieskończoność. O ile opinie typu ale on brzydki/ale głupi opierają się tak naprawdę tylko i wyłącznie na naszym guście i powierzchowności - tak, powierzchowności, bo kiedy, jak nie od razu po poznaniu kogoś, rzucamy pierwsze, nieraz bardzo niepochlebne, komentarze? - o tyle, twierdząc, że komuś się powodzi i jest najzwyczajniej w świecie szczęśliwy, bardzo często ulegamy pozorom, dodatkowo tworząc sobie samym definicję szczęścia. A czym jest szczęście? Jestem pewna, że każdy, kogo bym o to zapytała, udzieliłby innej odpowiedzi. Może jakieś czynniki by się zgadzały, może każdy z Was odpowiedziałby, że na szczęście składa się zdrowie, ale pełna odpowiedź zawsze będzie inna. Bo szczęście jest jednym z tych pojęć, które nie posiada jednej, jedynie słusznej, uniwersalnej odpowiedzi. Veronika Deklava to młoda kobieta. Piękna, ciesząca się powodzeniem u mężczyzn, niezależna, odnosząca sukcesy. Wielu z nas powiedziałoby: ale musi być szczęśliwa. Samej Deklavie jednak obecne życie z jej tylko znanych względów nie odpowiadało. To uczucie nieszczęścia, pustki - niewywołane żadną depresją, ciężkimi wspomnieniami z dzieciństwa, czy jakąkolwiek inną chorobą psychiczną - spowodowało, że bohaterka postanowiła popełnić samobójstwo. Połknąwszy dużą ilość tabletek, nie umiera jednak. Budzi się w szpitalu psychiatrycznym. Szpitalu, w którym, mimo ciążącego nad nią wyroku lekarzy, odkrywa inne życie i korzysta z niego jak tylko się da...

Co popycha ludzi do prób samobójczych? Jak żyć ze świadomością zbliżania się tego, co nieuchronne, a co nas przeraża? Udzielenie odpowiedzi na te pytania było zadaniem Paulo Coelho.

Mnie samej książka wpadła do ręki przypadkiem - gdyby nie reklama filmu nakręconego na jej podstawie, który chciałam obejrzeć, zapewne nigdy bym po nią nie sięgnęła.

Cierpię na pewnego rodzaju awersję do pisarzy, którzy są na topie - dawno temu wykiełkowało we mnie przekonanie, że jeżeli o czymś jest zbyt głośno, to jest to przereklamowane i niewarte rozgłosu.

Jakąś dziwną obsesję na punkcie Coelho zauważyłam w swoim środowisku już dawno temu. Słyszałam między innymi, że wybiera sobie najtrudniejsze, ale zarazem najbardziej ciekawiące ludzi tematy, że dochodzi do wartych przemyślenia wniosków.

Co sama mogę powiedzieć po lekturze Weronika postanawia umrzeć? Na pewno to, że tematyka jest ciężka, bo nie jest niczym łatwym pisać, a nawet czytać o śmierci, o tym, że ktoś jest na tak ostrym zakręcie życiowym, że sam chce szybciej odejść z tego świata. Jak wszyscy wiemy, takie tematy przyciągają rzesze ciekawskich...

Tylko co z wartymi przemyślenia wnioskami? Sama ich nie zauważyłam. A naprawdę próbowałam je znaleźć. Dla mnie to wyglądało tak - człowiek miał pomysł, naprawdę dobry pomysł, ale kiedy zabrał się do pracy, okazało się, że jego realizacja wcale nie jest taka prosta.

Niestety, ludzie mają to do siebie, że często, kiedy coś okazuje się trudniejsze, niż sądzili, wymagające większego wysiłku, niż zakładali na początku, idą po linii najmniejszego oporu. Wykonują zadanie jak najszybciej, niedbale, byle skończyć. I niestety, ale odniosłam wrażenie, że tak samo było w przypadku tego sławnego brazylijskiego pisarza. Mdłe, bezsensowne morały - aż wylewały się z kart powieści. A ja bym chciała bliżej poznać psychikę, motywy działania Weroniki. Co czuła po słowach lekarzy w szpitalu psychiatrycznym tuż po tym, kiedy próbowała odebrać sobie życie. Jasne, ktoś mógłby powiedzieć, że jej uczucia przekładały się na to, co robiła - jednak dla mnie to nie to samo.

To naprawdę mogła być dobra powieść. Gdyby tylko bardziej się przyłożyć, gdyby przybliżyć nam psychikę osoby, która ma myśli samobójcze, gdyby ograniczyć ilość morałów...

Podsumowując...
Weronika postanawia umrzeć otrzymuje zaledwie jedną gwiazdkę, co klasyfikuje ją do całkowitych rozczarowań - za to, że był potencjał. Potencjał, który został nieodwracalnie zmarnowany przez byle jakie wykonanie. No cóż, może kiedyś będę miała okazję przeczytać lepszą książkę tego autora!

7 komentarzy:

  1. Ją także spodziewałam się fajerwerków przy tej lekturze, ale chaos w stylu autora, wszechobecne filozofwanie powodowały, że książka była zagmatwana i mdła. Tak jak Spodziewałam się ciekawego portretu psychologicznego Weroniki. Jednak ta powieść nie była aż tak tragiczna, bym zalewala się łzami z powodu zmarnowanych drzew na jej wydrukowanie. Miała kilka zalet, ale dupki to mi nie urwała, bo jest wiele lepszych książek niż ta. Jeśli chcesz naprawdę coś dobrego od Coelho to polecam Alchemika. Też jest tam dużo refleksji i filozofii, ale tam jest to sensownie połączone z fabułą, tak jak w Oskarze i pani Róży. Czytałam Alchemika w trudnych chwilach mojego życia i przesłania w tej książce naprawdę mi pomogły. Z Coelho najbardziej zachwycił mnie własnie Alchemik. Pozostałe jego powieści były podobnie specyficzne jak Weronika postanawia umrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podrzucenie tytułu, sprawdzę go, kiedy już wszystkie książki, które czekają na przeczytanie, ogarnę ;)

      Usuń
  2. Czy na twoją ocenę miały jakiś wpływ te kpiny z Coelho? Nie są to najlepsze książki, z tym muszę się zgodzić. Jest ich przesyt i czasem wygląda to wręcz komicznie, na siłę czy też zbyt podobnie w każdej książce. Może nie trafił z nimi w odpowiedni moment i spotkał się z wyśmianiem? Te morały pisał wprost, żeby ludzie zrozumieli o co chodzi, historia jest tylko tłem do nich. Może dlatego te książki się źle czyta... Dopasowanie historii do prawd które chciał zawrzeć. I wychodzi takie byle co. Jak widać ja sam nie wiem co o nim sądzić. Bo kilka mądrych rzeczy napisał, o których czytał świat i dzięki temu stał się nieco lepszy, a z drugiej strony zupełnie inna relacja czyli kpina z tego i nie branie ich na poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam, spotkałam się ze zjawiskiem obsesji na punkcie Coelho. Wtedy jeszcze nie słyszałam o nim niczego niepochlebnego. Moja opinia jest oparta tylko i wyłącznie na moich odczuciach, które towarzyszyły mi podczas czytania, nie kieruję się tym, co sądzi tłum. Nie lubię pisania wprost, lubię poślęczeć nad lekturą, lubię się potrudzić. Niestety, ten pisarz mi tego nie zapewnił. Z tej książki nie wyniosłam, niestety, nic mądrego, ale był to mój debiut, jeżeli o Coelho chodzi. Być może, kiedy wpadnie mi do rąk inna z jego książek, miło się rozczaruję ;)

      Usuń
  3. Ja czytałam to jakoś w VI klasie i pamiętam, że mi się wtedy podobało, hihi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba było pod tego typu publiczkę pisane ;)

      Usuń
  4. Trzeba mieć wiele odwagi, by w czambuł skrytykować pisarza o tak słynnym dorobku. Cóż, prawo do subiektywnego osądu na własnym, autorskim bądź co bądź, blogu, jest w moim przekonaniu niezbywalne. Sama zawsze u upodobaniem tak czynię. Przyznam, że nie znając książki, nie mogę zabrać w tej sprawie głosu. Mimo niepochlebnej recenzji, mam ochotę po nią sięgnąć; a wtedy... Może na tym właśnie polega potęga reklamy; ważne, by o czymś mówiono:-).

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.