20.07.2013

Nancy H. Kleinbaum "Stowarzyszenie umarłych poetów"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Nancy H. Kleinbaum
Tytuł: Stowarzyszenie umarłych poetów
Tytuł oryginału: Dead Poets Society
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Paweł Laskowicz
Cena: 23,90 zł
Liczba stron: 156

W poszukiwaniu własnego ja...

Tradycja, honor, dyscyplina i doskonałość - to cztery zasady, którymi od zawsze kierowała się i szczyciła Akademia Weltona, elitarna szkoła średnia dla chłopców. Dlatego, kiedy w miejsce nauczyciela angielskiego, który odszedł na emeryturę, przychodzi John Keating, prezentujący zupełnie inne podejście do nauczania młodzieży niż reszta pedagogów, w szkole wybucha poruszenie. Nauczyciel odkrywa w uczniach coś, czego dotąd nikt w nich nie zauważył...

Jak wiele możemy się o sobie dowiedzieć z pomocą innej osoby? Jaką rolę w naszym życiu mogą pełnić odpowiednio nastawieni nauczyciele? O tym wszystkim opowiada nam Kleinbaum.

Historia, którą przedstawia, zapiera dech w piersi. Nie pozwala się od siebie oderwać, a przy tym jest krótka. Sama zaczęłam czytać ją wczoraj, skończyłam dziś wieczorem - trochę nienasycona. Zawiedziona, że wszystko skończyło się tak szybko. Żądna dalszych losów bohaterów.

To cudowna opowieść o dorastaniu. Poznawaniu swego ja. Szukaniu swego miejsca i roli w świecie. O walce o to, co w życiu bardzo ważne, co nasz żywot ubarwia - walce o marzenia.

Choć do języka powieści mogłabym się przyczepić - choć zastanawiam się, czy to nie jest przypadkiem kwestia dość niedbałego przekładu na polski - to reszta...reszta jest perfekcyjna. 

Autorka zadbała o to, by postaci miały wyraziste charaktery. Rzadko mi się zdarza odczuwać sympatię lub antypatię do bohaterów, podchodzę do nich raczej bez emocji, neutralnie - a tutaj się to stało. Autentycznie polubiłam Johna - ba, swoim zachowaniem przypominał mi kilku moich własnych nauczycieli - i nie cierpiałam Andersona.

Jednak, w odróżnieniu od wielu, nie wzruszyłam się ani razu. Wręcz powiem, że spodziewałam się takiego obrotu spraw...

Co do liczby gwiazdek...
Cztery. Pozycja bardzo dobra - dałabym najwyższą ocenę, gdyby nie uczucie niedosytu...

8 komentarzy:

  1. Niestety widziałam tylko film, ale o książce myślę od dawna i z pewnością w końcu ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei przeczytałam najpierw książkę, wczoraj przymierzałam się do filmu, ale...to nie to samo ;)

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że bez problemu mogłabyś się bardziej rozpisywać:) Wiesz, nie popadać od razu w jakieś elaboraty, ale pomyśleć nad swoją argumentacją, może coś wspomnieć o języku pisarza, ogólnie pomyśleć nad większą ilością aspektów książki i dać czytelnikowi więcej konkretów:)
    Na początek też jest dobre wydawnictwo Novaeres, chociaż oni wydają polskie debiuty - czasami trudniej znaleźć coś dla siebie i nie wiadomo, czego się spodziewać po debiutanckiej nowości. Ja trafiałam i na dobre książki, które przeczytałam z przyjemnością i np. na taką, na którą żałowałam poświęconego czasu.
    Ale też bym na Twoim miejscu odczekała. Przyzwyczaiła się do prowadzenia bloga, podpatrywała innych, się rozwijała i wtedy można próbować.
    Pozdrawiam i życzę zaaklimatyzowania się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem ;) To są na razie początki, na razie jedyne, co planuję, to więcej czytać i więcej pisać - słowem: rozwijać się ;)

      Usuń
  3. Czytałam te książkę i również mnie urzekla. Mimo, że zakończenie jest poruszające to też łzy mi nie pociekly. Film planuję obejrzeć. Jestem ciekawa czy będzie opinię dobry jak powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam obejrzeć film wczoraj i nie ma już tej magii, osobiście nie dałam rady.

      Usuń
    2. To ciekawe, bo ksiązka powstała na podstawie filmu i jest jedynie jego kopią. To właśnie ksiązka nie ma żadnej magii.
      O Captain! My Captain!

      Usuń
    3. Wiem, że tu było na odwrót i to książka powstała na podstawie filmu. Sama jednak postąpiłam tradycyjnie i najpierw przeczytałam książkę, może to dlatego film nie miał dla mnie żadnej magii.

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.