11.07.2013

Jodi Picoult "Karuzela uczuć"


Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Karuzela uczuć
Tytuł oryginału: The pact
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Anna Bańkowska
Cena: 32 zł
Liczba stron: 509

Kiedy jeden dzień rujnuje całe życie...

Są takie chwile w życiu, które rujnują wszystko, co do tej pory udało nam się osiągnąć. Co gorsza - czasami jest to stan permanentny. Kiedy nie da się niczego odbudować, kiedy jedyne, co nam pozostaje, to pogodzić się z losem i jego wyrokami. 
Tak stało się w momencie, gdy nocny spokój rodziny Harte'ów i Goldów zburzył dźwięk telefonu. To właśnie wtedy przyjacielska nić, łącząca oba rody, została przerwana. To wtedy z ich domów uleciało szczęście. A tego, co się stało, nie mógł zrozumieć nikt - córka Goldów, Emily, zmarła od kuli rewolwerowej. Jej chłopak, Chris Harte, został ranny w głowę.
Dla rodzin obu nastolatków rozpoczyna się najcięższy okres w życiu. Okres, w którym starają się dociec, co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy...

Jak wiele jest w stanie zrobić człowiek dla ukochanej osoby? Czy gotowość do zrobienia absolutnie wszystkiego jest czymś, co należy chwalić?

Picoult w swojej kolejnej książce, Karuzeli uczuć, stara się nam uzmysłowić, że nie każda rzecz, którą robimy dla bliskich nam osób, w ogólnym rozrachunku jest dobra. Próbuje pokazać nam, że we wszystkim trzeba mieć umiar. Że o ukochaną osobę trzeba walczyć i czasami wręcz nie można liczyć się z jej zdaniem. Robi to w sposób dla siebie typowy - mocno oddziałujący na psychikę. Niczego nie mówi nam wprost - jednak to, co chce nam przekazać, łatwo wyczytać między wierszami na każdej stronie.

Autorka ponownie serwuje nam spotkanie z ciężką tematyką. Tematyką, która może dotknąć każdego z nas. I znów stara się przedstawić różne punkty widzenia poprzez rozdziały, w których poznajemy myśli każdego bohatera po kolei.

Język powieści jest prostszy niż ten, z którym stykamy się, czytając Bez mojej zgody - brakuje tu, na szczęście, terminologii medycznej. Jednak Karuzela uczuć obfituje w liczne nawiązania do przeszłości. Nawiązania, bez których nie zrozumiemy przesłania całej historii...

Nie byłabym sobą, gdybym nie chlipała przy niemal każdej stronie książki. Tylko że tu chlipałam już od pierwszych linijek.

Jedyne, co mi się tak naprawdę nie spodobało, to zakończenie - biorąc pod uwagę pewne fakty, o których dowiadujemy się w środku akcji, wydaje mi się ono dość mocno naciągane i nieprawdziwe. A może to ja się za bardzo czepiam?

Jeżeli chodzi o liczbę gwiazdek...
Cztery gwiazdki - pozycja bardzo dobra. Jedną odebrałam za zakończenie, które mi się mimo wszystko nie podoba.

3 komentarze:

  1. Naprawdę dobra recenzja;-). Pięknie recenzujesz dzieła Jodi, widać że kochasz jej twórczość, bo piszesz na jej temat prosto z serca. Ja także byłam zachwycona tą książką, ale do zakończenia nic nie miałam, choć czułam niedosyt, który zazwyczaj czuję po przeczytaniu jakiejś książki Picoult. Uwielbiam tę babkę, jest genialna. Jej portrety psychologiczne bohaterów są świetne i podoba mi się jej zainteresowanie słowami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tym bardziej, że ta recenzja mi się wyjątkowo nie podoba ;)
      A zakończenie, cóż...może ja zbyt głęboko interpretowałam pewne fakty.

      Usuń
    2. Każdy inaczej podchodzi do książki. Recz gustu;-).

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.