10.07.2013

Nicholas Sparks "Jesienna miłość"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: Jesienna miłość
Tytuł oryginału: A walk to remember
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Cena: brak informacji
Liczba stron: 208

Kiedy na prawdziwą miłość kładzie się cień tragedii...

Ze słowem "miłość" mamy zazwyczaj same dobre skojarzenia. Uważamy, że miłość jest piękna. Że powoduje, że człowiek czuje się szczęśliwy. A jednak - strzała Amora potrafi też zranić. I to na wskroś. 
Wydawałoby się, że romans dwójki całkowicie odmiennych pod względem charakteru nastolatków - przebojowego Landona i cichej Jamie - to nic poważnego. Zwykłe, szczenięce zakochanie, które rozwieje się szybciej niż się zaczęło. Wydawałoby się też, że, jak to przystało na pierwsze uczucie, będzie ono piękne, niczym nieskalane. Niestety, los bywa okrutny. Tym razem przyszykował dla pary zakochanych bardzo niemiłą, bolesną niespodziankę...

Kto z nas nie drży na myśl, że naszej ukochanej osobie - niekoniecznie partnerowi, ale chociażby bliskiemu krewnemu - może stać się krzywda? Kto przechodzi obojętnie obok tego, że nie może ukoić cierpienia osoby, którą kocha, powstrzymać nadchodzącej tragedii? Nikt.

Taka sama historia przydarzyła się bohaterom Jesiennej miłości. Połączył ich przypadek. Gdyby nie on, cicha córka pastora, zawsze stojąca na uboczu, i przebojowy siedemnastolatek najpewniej nigdy by się bliżej nie poznali. A kiedy już poczuli do siebie coś więcej, niż tylko koleżeństwo, okazało się, że nie mogą się tym cieszyć w stu procentach...

Dzieło Sparksa opisuje jedną z najgorszych sytuacji, jaka może przytrafić się człowiekowi. Dramat ludzi darzących się nawzajem ogromną miłością, a jednak mających świadomość, że to nie potrwa długo. Że tego, co nadchodzi, nie da się odegnać. Że trzeba już, teraz, zaraz wykorzystywać każde chwile razem, bo niedługo ich już nie będzie. Ktoś powiedziałby: prawdziwe romansidło. I pewnie miałby rację.

Ten tytuł to kolejny przypadek w mojej biblioteczce. Ponownie natknęłam się na film na jej podstawie, który chciałam obejrzeć. Jednak nie oglądam filmu, dopóki nie przeczytam książki.

Przyznam szczerze, że opisana historia jest piękna, ale... Czegoś mi brakowało. Czegoś mi brakowało z jednej strony, ale z drugiej - czułam aż przesyt. Czym? 

Postacią Jamie. Ta dziewczyna była po brzegi wypełniona dobrem, nigdy się nie skarżyła, nigdy nie obrażała, pomagała zawsze, nawet tym, którzy jej ubliżali. W życiu rzeczywistym nie trawię takich osób, więc trudno wymagać ode mnie innego stosunku do postaci literackiej. Ideał się znalazł...Miernota, nie ideał. Mniejsza o to.

Sam wątek główny jest ciężki, czyli akurat taki, jak lubię najbardziej. 

Język, o ile pamiętam - czytałam Jesienną miłość około roku temu, jak nie więcej - był prosty, niewymagający. Być może miała to być książka skierowana do grupy ludzi będących w wieku głównych postaci. Jeżeli tak - idealnie udało się wszystko dopasować. Ja jednak uważam, że można było to trochę lepiej napisać, utrudnić, uczynić ciekawszym.

Koniec końców jednak, nie uważam, żeby było aż tak źle, jak to myślałam od razu po przeczytaniu. Mimo wszystko jednak - drugi raz już bym tej książki nie przeczytała...

Jeżeli o ocenę końcową chodzi...
Trzy gwiazdki - pozycja przeciętna, ni to dobra, ni zła. Powiedziałabym, że odpowiednia dla tych, którzy szukają czegoś na długie, letnie wieczory, niekoniecznie wesołego, ale napisanego prostym językiem. Jednak wielbiciele pięknych opisów, napięcia podczas czytania będą musieli sięgnąć po inny tytuł.

4 komentarze:

  1. Oglądałam tylko film, ponieważ nie wiedziałam, ze jest na postawie książki, inaczej zrobiłabym odwrotnie. Do obejrzenia ekranizacji skusiły mnie opinie o tym, że jest to piękna i wzruszająca historia. Jednak ten film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Typowe, nudne, obrzydliwie ckliwe romansidło jakiego nie lubię. A takich bohaterek jak Jamie szczerze nie znoszę i przez cały film śmiałam się z niej, bo była tak irytująca, że aż śmieszna. Wątpię, że sięgnę po książkę po obejrzeniu ekranizacji, która zniechęciła mnie do sięgnięcia po tę pozycję Sparksa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film również obejrzałam - w mojej opinii książka jest bardziej znośna.

      Usuń
  2. Zerknęłam sobie do Ciebie na bloga i wygrzebałam te pozycję właśnie ze względu na autora. Może wstyd się przyznać, bo do tej pory nic Sparksa nie czytałam (dziś przytachałam z biblioteki pierwszą jego pozycję) i chciałam się zapoznać troszkę z opiniami blogosfery na jego temat.
    Jak widzę pierwsza opinia nie zachęca...zobaczymy, co będzie dalej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ty jednak będziesz zadowolona ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.