13.07.2013

Dan Brown "Kod Leonarda da Vinci"

Zdjęcie znalezione na Google Grafika

Autor: Dan Brown
Tytuł: Kod Leonarda da Vinci
Tytuł oryginału: The da Vinci code
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Cena: 33,90 zł
Liczba stron: 561

Próbując dochować tajemnicy przed światem...

W życiu każdego z nas jest coś, co chcemy ukryć. Czasami przed kimś konkretnym, czasami przed ludźmi w ogóle. 
Kiedy ginie kustosz muzeum, Jacques Sauniere, tajemnica sięgająca korzeniami początków chrześcijaństwa jest w niebezpieczeństwie. Pozostały tylko dwadzieścia cztery godziny - po tym czasie sekret na zawsze skryją mroki historii. Niezwykłą zagadkę rozwikłać może tylko jedna osoba - Robert Langdon, historyk i badacz symboli. Nie będzie jednak łatwo: bohater jest ścigany przez policję i bezlitosnego mordercę...

O Kodzie Leonarda da Vinci słyszeliśmy chyba wszyscy - myślę, że nikomu nie muszę bardziej szczegółowo przedstawiać tego tytułu. Swego czasu był na niego absolutny szał, mówiło się o nim niemal ciągle. Używało się przy tym słów takich jak kontrowersja.

Rok temu, właściwie nagle, postanowiłam, że bardzo chcę się zapoznać z tą pozycją i sprawdzić, czy jest ona godna zamieszania, które wokół niej powstało.

Co mogę powiedzieć? Nic dobrego. Spodziewałam się historii trzymającej w napięciu przez cały czas, już od pierwszej strony. Czekałam też na obiecywane kontrowersje. Co otrzymałam? 

Papkę. Tak, papkę - inaczej tego tworu nie da się nazwać. Cała opowieść była nazbyt rozwleczona, po prostu...nudna. Szokujących faktów, prócz tematyki religii, Kościoła, nie było tam w ogóle. 

Styl, w jakim książka została spisana, przeraził mnie do głębi. Doszło do tego, że ja, osoba, która, jeżeli ma czas, czyta książki o podobnej grubości - ponad 500 stron, czyli wcale nie tak mało - w tydzień, Kod... męczyłam przez dwa miesiące. Próbowałam czytać, czasem mi się udawało, czasem zasypiałam, innym razem - łapałam się na tym, że odpływam myślami gdzieś daleko albo zwyczajnie nie rozumiem, co autor miał na myśli. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że można się tak cieszyć, że skończyło się czytać...

Nic więcej nie potrafię z siebie wykrzesać, jeżeli chodzi o tę książkę. Zostawiam ją z...
Jedną gwiazdką, choć uważam, że to i tak zbyt dużo. Porażka kompletna, nabijanie czytelników w butelkę, obiecywanie niezapomnianych wrażeń, których absolutnie tutaj nie ma, strata pieniędzy - oto, co ma nam do zaoferowania Brown.

16 komentarzy:

  1. Mam zupełnie inne zdanie niż Ty, bo mnie ta książka bardzo się spodobała, choć powieść "Anioły i demony" była bardziej porywająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co człowiek to inny gust, a jak inny gust, to inna opinia ;) Ja się kompletnie wynudziłam, niestety. Za to film na podstawie tej książki mnie nawet zaciekawił.

      Usuń
  2. Dla mnie też nie była najgorsza, może nie rewelacyjna, ale jak najbardziej przyjemna. Żałuję tylko, że zabrałam się do niej zbyt późno, tzn. znając już całą historię; niestety z powodu szumu wokół pozycji nie dało się inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z ciekawości: co w niej było dla Ciebie przyjemne? :)

      Usuń
    2. Po prostu jej fabuła/akcja wydała mi się całkiem interesująca. Trudno to lepiej objaśnić, często nie umiem powiedzieć dlaczego jedne książki przypadają mi do gustu, a inne nie. Ale może nie spodobała Ci się też z tego powodu, że Ty ponad wszystko przedkładasz realizm, a ta książka to w pewnym sensie fantastyka [mimo iż nie ma w niej elfów czy kosmitów]?

      Usuń
    3. Nie wiem; być może.
      Mnie w tej książce przeszkadzało dosłownie wszystko od A do Z. Z językiem na czele.

      Usuń
    4. Możesz przybliżyć? Minęło ładnych parę lat odkąd miałam ją w rękach, ale nie przypominam sobie żeby jej język się jakoś szczególnie wyróżniał.

      Usuń
    5. Dla mnie wszystko się za bardzo ciągnęło, wlekło. Ciężko mi się to czytało, tak po prostu.

      Usuń
  3. Mnie się bardzo podobała, zresztą jak wszystkie inne książki Browna. Chętnie zrobiłabym mu miejsce na mojej półce!
    Podoba mi się też to, że rozdziały są bardzo krótkie, co automatycznie przyśpiesza czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może inne jego dzieła są lepsze - zamierzam się o tym przekonać w dalszej przyszłości.

      Usuń
  4. Ja kiedyś zacząłem czytać, ale musiałem przerwać na tydzień, a potem już mi się nie chciało nawet wracać do lektury. Niestety pierwsze 50 stron nie porywa, myślę że potem jest nie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I masz rację, nic się nie zmienia. Chyba, że na gorsze.

      Usuń
    2. Chociaż sam pomysł na tego typu kryminał z odrobiną kontrowersji i dużą dawką symboli wydaje się niezły. Wychodzi na to, że albo pan Brown nie potrafi pisać, albo tłumaczenie książki na polski jest do dupy.

      Usuń
    3. Nie sądzę, by polscy tłumacze potrafili aż tak zniszczyć książkę.

      Usuń
  5. Jeśli idzie o tę pozycję, jedna gwiazdka to niemal zbytek łaski:-). Totalny gniot.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Jestem wdzięczna za każdy komentarz - nawet krytykę, ważne, by była ona konstruktywna (nie podoba mi się + powód poważniejszy niż 'bo nie'). Chcesz, bym odwiedziła Twoją stronę? Wysil się i napisz sensowny komentarz.